Kiedy twój partner kocha hazard

Życie z partnerem hazardzistą to jak jazda na rozpędzonej karuzeli, na dodatek bez trzymanki. Zaczyna się niewinnie. Brydż z kolegami, toto-lotek regularnie, potem "jednoręki bandyta" i wreszcie wypad do kasyna. To wszystko, żeby odreagować stres. Aż nagle okazuje się, że dłużnicy dobijają się do drzwi. On próbuje tłumaczyć, że to chwilowa zła passa, że się odegra. Ale ty już wiesz, że ze wszystkim zostałaś sama, bo twój partner jest w szponach poważnej choroby.

Kiedy twój partner kocha hazard



Mój partner jest wartościowym człowiekiem. Od lat zapewnia byt naszej rodzinie, ja zajmuję się domem i dziećmi. Ale ma nałóg, który powoli niszczy nasze życie. Najpierw to były tylko karty. Zdarzało mu się wygrać pokaźną sumę pieniędzy. Gdy dwa lata temu zmienił pracę i zaczęło nam się lepiej powodzić, zmienił grono znajomych. To oni po raz pierwszy namówili go na wypad do salonu gier. Potem przyszła kolej na kasyno. Od roku regularnie raz w tygodniu idzie pograć. Tłumaczę mu, że to pieniądze wyrzucone w błoto, bo jeśli policzyć wygrane i przegrane, to tych drugich jest oczywiście więcej. Ale on twierdzi, że nie robi nic złego. Czuję, że to nie skończy się dobrze. Raz próbowałam go zatrzymać, stanęłam w drzwiach i powiedziałam: "Nigdzie nie pójdziesz". Złapał mnie za ręce i warknął: "Zejdź mi z drogi, bo pożałujesz". Pierwszy raz w życiu bałam się, że mnie uderzy. Wiem, że sam nie zrezygnuje z gry. Muszę coś z tym zrobić.

Agnieszka z Konina

Życie z hazardzistą często nas przerasta, nawet jeśli kochasz partnera i zależy ci na związku. Proporcjonalnie do jego wygranych i przegranych, w twoim sercu pojawiają się sprzeczne emocje. Czasami jest ci go żal, bo to dobry człowiek i dla rodziny skoczyłby w ogień. Pragniesz go wspierać, wierzysz, że to zabawa. Innym razem czujesz lęk, bezradność, wściekłość i masz ochotę wystawić mu walizki za drzwi.

Nawet jeśli nie macie problemów finansowych albo nic o tym nie wiesz, tak jak Agnieszka przez skórę czujesz, że jest to niebezpieczne. Ta rozrywka zmienia mężczyznę, którego kochasz. Staje się on coraz bardziej nieobecny, obojętny na sprawy rodziny, jest coraz mniej zainteresowany pracą. Bywa, że jest agresywny. Najpierw kręci, a kiedy kłamstwa wychodzą na jaw, obiecuje, że to ostatni raz. A ty czujesz, że to przestała być niewinna zabawa. Może nawet w twojej głowie pojawia się szalona myśl, żeby zabrać dzieci i uciec jak najdalej. Ale przecież nie możesz tego zrobić. Ciągle jeszcze pragniesz mu pomóc, bo jesteś z nim na dobre i na złe.

Jednak pewnego dnia już nie wytrzymujesz, rzucasz mu w twarz: "Jesteś chory. Musisz się leczyć", a on patrzy na ciebie z wściekłością, jak na największego wroga i syczy przez zęby: "Gdybym chciał, przestałbym grać, ale ja po prostu nie chcę". Może nawet dodaje: "To przez ciebie muszę tak ciężko harować. To tobie wiecznie mało". Nie rozumiesz, co się z nim stało, co się stało z waszym małżeństwem. Czujesz, że wasz okręt tonie, a ty jesteś jedyną osobą, która może go ocalić. Zgoda, ale najpierw musisz ocalić siebie i swoje życie.

Dodał(a): Michalina Gruszka , Środa 04.01.2012 (aktualizacja: 2012-01-03)
Ocena:

Dodaj komentarz

Wszystkie komentarze (2)

Awatar
Zaloguj się lub zarejestruj jeśli chcesz dodać komentarz.
Lilka
Mozna jeszcze spróbować ubezwłasnowolnić męża, szczegóły tutaj: http://www.eporady24.pl/ubezwlasnowolnienie_malzonka,pytania,3,205,8888.html , aby nie zaciagal kredytow, by miec pieniadze na gry... ale niestety nie jest to takie proste...
Dodano: 2014-04-14 19:56:44 Zgłoś nadużycie
betula
MÓJ MĄŻ TEŻ JEST HAZARDZISTĄ GRA NA AUTOMATACH NA STACJACH BĘZYNOWYCH.JA TEGO NIE WIDZIAŁAM LUB NIE CHCIAŁAM WIDZIEĆ PRZEGRAŁ CCAŁE NASZE OSZCZĘDNOŚCI ZACIĄGNOŁ KILKANAŚCIE KREDYTÓW .KIEDY SIĘ DOWIEDZIAŁAM O WSZYSTKIM CHCIAŁAM GO WYŻUCIĆ Z DOMU, BŁAGAŁ ABYM TEGO NIE ROBIŁA .ZGODZIŁAM SIĘ KREDYTY ZOSTAŁY PRAWIE SPŁACONE.W TYM CZASIE WZIEŁAM Z NIM ROZDZIELCZOŚC MAJATKOWĄ PYTAŁ PO CO TO ROBIE ,MÓWIŁ ŻE SKOŃCZYŁ Z HAZARDEM I KREDYTAMI.JA MU ODPOWIADAŁAM ŻE TO TYLKO ZABEZPIECZENIE .ROZDZIELCZOŚĆ DOSTAŁAM 9 WRZEŚNIA 2010 R DZIEŃ PÓŻNIEJ POSZEDŁ I WZIOŁ 25 TYŚ KREDYTU.WYPROWADZIŁ SIĘ Z DOMU DO RODZICÓW NIE WIEM ILE MA W TEJ CHWILI POZACIĄGANYCH POŻYCZEK Z TEGO CO WIEM NA KONIEC GRUDNIA MIAŁ PONAD 15 NASTĘPNYCH NIE CHCE POMOCY NIE CHCE SIĘ LECZYĆ NIE WIEM CO MAM ROBIĆ WCZORAJ ZAPUKAŁ DO MOICH DRZWI WINDYKATOR .MAM TAKI SAM PROBLEM NIE WIEM CO ROBIĆ DALEJ
Dodano: 2012-02-15 19:21:28 Zgłoś nadużycie

Zobacz również

×