Przygoda czy miłość?

Poleć znajomym

Po czym poznać, że wakacyjny romans ma szansę przerodzić się w coś więcej?

Przygoda, czy miłość?

Przygoda czy miłość?


Przede wszystkim warto zadać sobie pytanie jak sami podchodzimy do tego związku i czy liczymy na coś więcej, oraz jak takie coś więcej miałoby wyglądać. Jakie są szanse na regularne spotkania? Czy mamy jakieś wspólne zainteresowania, które można by dzielić w realnym życiu, czy łączy nas jedynie pożądanie i chwila wytchnienia od codziennego życia? Co tak w ogóle wiemy o drugiej osobie i o jej życiu, upodobaniach, wartościach? Co ona wie o nas, a w jakich aspektach nieco podgrywaliśmy?

Wiele osób wykorzystuje takie wakacyjne relacje by poeksperymentować, bez konsekwencji, z byciem kimś innym, niż jest na co dzień. Testują nowe role i sposoby zachowania, których nie zdecydowaliby się zaprezentować przed swoimi przyjaciółmi i rodziną, ale których odegranie przed kimś obcym, z kim wiążą się na krótko jest niezwykle wyzwalające. To jeden z największych uroków, ale i największych zagrożeń wakacyjnego romansu, dlatego warto się zastanowić, czy sami czegoś nie udawaliśmy i czy druga osoba również nie grała kogoś innego. Szczególnie o to łatwo, jeśli nie mieszkaliście ze sobą w tym okresie i znacie się tylko z emocjonujących spotkań i randek. Łatwo wtedy ukryć różne wady i ograniczenia.

Nader wszystko jednak, odpowiedź na to pytanie zależy najbardziej od jednej, prostej rzeczy – jak bardzo obydwie osoby chcą, by taki romans przerodził się w coś więcej? Ludzka wytrwałość jest w końcu w stanie pokonać naprawdę solidne przeszkody.

Artur Król
Psycholog, coach, trener
Autor m.in. "Pewność siebie" i "Talent nie istnieje"
changemakers_logo2.jpg









Dodał(a): Katarzyna Kowalewska , Czwartek 09.08.2012 (aktualizacja: 2012-08-09)
Ocena:

Dodaj komentarz

Wszystkie komentarze (2)

Awatar
Zaloguj się lub zarejestruj jeśli chcesz dodać komentarz.
Anonim
Oh, ten wakacyjny romans!
Kontynuujemy temat wakacji dla singli :-)
Mój ostatni post wywołał sporo dyskusji na temat „Jak źle jest być singielką, bo nie można pojechać tam, gdzie się chce”… Coś, szczerze Wam powiem, że ja też nie mogę pojechać wszędzie tam, gdzie chcę :-) I dużo innych ludzi nie może. Nie chodzi tylko o sprawy finansowe (zresztą nie, o nie tez chodzi). U mnie na przykład nie wchodzą w grę destynacje, do których lot trwa dłużej niż 3 godziny – moje dzieci strasznie się zmęczą, zamęczą wszystkich pasażerów w samolocie i całą załogę razem z pilotem :-)
A taka singielka jedzie sobie tak długo i tak daleko, jak chce...
No i te finanse – singielka na wakacjach kosztuje znacznie mniej niż para. A urlop z rodziną to spory wydatek… Widzisz, bycie urlopową singielką ma parę plusów :-)
Ok, wystarczy wstępu do tematu. Teraz konkrety – gdzie jedziemy, żeby zmniejszyć szanse na załamanie nerwowe i zwiększyć na (jak minimum!) przymierzenie ładnych pantofli? Dalej czytaj tu: http://www.nospinster.com/2012/07/wakacyjny-romans-cd.html
Dodano: 2012-09-11 17:59:16 Zgłoś nadużycie
Anonim
Najlepsze są wakacyjne flirty z obcokrajowcami. Oczywiście jeśli jest się singielką:) Są to wspaniałe przygody, które na długo zostają w pamięci. Za czasów studenckich flirtowałam ile tylko mogłam, ale zawsze czekałam na tę prawdziwa miłość.
Dodano: 2012-08-09 10:40:03 Zgłoś nadużycie

Zobacz również

×