Singiel szuka miłości
Żeby wiedzieć, że szukają miłości, trzeba czytać między wierszami. Nie powiedzą tego wprost. Przecież single są szczęśliwi - cieszą się brakiem zobowiązań.
Stare panny i starych kawalerów zastąpiły single. Ale oni czasem wcale nie czują się dobrze w swojej roli, są przytłoczeni ogólną modą, na siłę wciśnięci do kostiumu, który ich nieco uwiera. Bo przecież zabawa nie trwa wiecznie, a w końcu i tak trafia się do pustego mieszkania. – Niby wszystko w porządku, ale czasem smutno wracać ze świadomością, że nikt nie czeka. Status singla daje niezależność i możliwości, tylko w głębi duszy czegoś jednak brakuje – przyznaje Justyna, singielka od kilku miesięcy. - Żyję pracą, mam mało wolnego czasu i staram się o tym nie myśleć. Ale to dopada, kiedy nie ma pracy i wtedy chciałabym tak po prostu pójść na spacer, ale nie sama – mówi. - Taki paradoks. Mam święty spokój i czas tylko dla siebie, ale ceną za to jest brak prawdziwej bliskości, bo sam seks ciężko nią nazwać – dodaje. I wie, że nie jest jedyna.
Jak szukać, żeby znaleźć
Popularność serwisów randkowych mówi sama za siebie. Chwalą się parami, które udało im się połączyć i przyciągają tych, którzy także liczą na swoją szansę. Niektórzy twierdzą, że poznanie kogoś, to kwestia znalezienia się w odpowiednim miejscu i czasie, ale czy to znaczy, że nie można pomóc szczęściu? Dziewczyny biorą więc sprawy w swoje ręce. – Chodzi o stwarzanie okazji, a nie bierne czekanie, aż książę przybędzie na białym koniu. Dzisiaj kobieta nie czeka już w wieży, inicjuje kontakt, proponuje spotkanie, zamiast czekać i wzdychać, że książę się spóźnia – wyjaśnia Ola, która ma profile w trzech serwisach.
Niektórzy ograniczają poszukiwania do swojego miejsca zamieszkania, dla innych odległość nie ma znaczenia, jeśli będzie „chemia”. - W sieci chodzi tylko o nawiązanie kontaktu i wyłonienie osoby, która odpowiada naszym kryteriom. Po co tracić czas na kogoś, kim i tak się nie zainteresujemy? A łatwiej zaczepić dziewczynę tutaj niż na ulicy –mówi Krzysiek, student politologii. 
Są też tacy, którzy „zabijają” samotność na czacie. Niby nikogo nie szukają, ale flirtują, po coś są. Natalia ma 33 lata i jest sama, bo w pobliżu nie pojawia się nikt, kim mogłaby się zainteresować na tyle, by chcieć zbudować trwały związek. - A jeśli nawet się pojawia, to po jakimś czasie okazuje się, że wcale nie jest taki "fajny". Kiedyś poznałam w sieci kogoś niesamowitego. Tylko zwiał... Martwię się, że może ze mną jest coś nie tak. Może mam zbyt wysokie wymagania? - zastanawia się.
Amelia ma 26 lat i jeszcze nigdy nie była zakochana. – Mam za sobą przelotne związki, ale to nic poważnego. Takie fascynacje, które szybko mijały. Chciałabym się wreszcie przekonać, co to znaczy być z kimś, razem spędzać czas i mieć wizję wspólnej przyszłości – wzdycha.
Wyjście ze skorupy
Szukają miłości idealnej, mają wymagania i nie porzucą dla byle kogo obecnego życia, a z drugiej strony, mają wokół siebie związki, które przeżywają rozstania albo sami je przeżyli i wiedzą, że rzeczywistość nie musi być różowa. Często więc chcieliby, ale się boją. Czego? Porażki, zawiedzionych nadziei, bólu. - A kto powiedział, że kogoś szukam? – obrusza się Marcin, singiel „z odzysku”, wcześniej był w 3-letnim związku. - Nie jest mi potrzebne bycie z kimś dla samej zasady. Wiele osób żyje w takim więzieniu na własne życzenie. Czasem odczuwam zazdrość, kiedy widzę pary okazujące sobie czułość na ulicy, bo uświadamiam sobie, że coś mi ucieka, ale wiem też, że nie będę robił nic na siłę – tłumaczy.
Janek jakiś czas temu dostał kosza i wtedy zarzekał się, że to już ostatni raz. - Mówiłem, że daję sobie spokój i co ma być, to będzie, ale teraz znowu szukam. Na początek kogoś, z kim można iść na grzańca – uśmiecha się.
Tekst: Magdalena Zgud
Źródło: MilionKobiet.pl
Dodaj komentarz
Wszystkie komentarze (12)
Jestem jeszcze młoda, tylko 22 lata niby, ale singlem jestem już 4 lata. Zawsze zwalałam winę na to, że w moim małym, nudnym mieście nie ma nikogo interesującego i wolałam się skupić na hobby.
Mając 19-20 lat wydawało to się ok, ale teraz po prostu żałuje że wcześniej nic z tym nie robiłam.
Władysław Tatarkiewicz