Szybki ślub, szybki rozwód
W Polsce ponad 20% z 70 tysięcy rozwodów rocznie dotyczy par, które pobrały się nie dawniej niż przed czterema laty. Każdego roku rozpada się prawie pięć tysięcy małżeństw, którym nie udało się dotrwać do pierwszej rocznicy ślubu. Czyżby dopadła nas epidemia szybkich rozwodów?

Współczesny świat nie sprzyja miłości, bo… miłość nie znosi pośpiechu. Ona wymaga uważności, szacunku, zatrzymania się, zrozumienia, troski, czułych gestów a my? Pędzimy na oślep, łakniemy ciągłych zmian, szybkiego tempa, efektownych fajerwerków, mocnych wrażeń. Jesteśmy niecierpliwi jak rozkapryszone dzieciaki. Chcemy już, natychmiast, szybko, bez zbędnego wysiłku, byle efekty były widoczne.
W pracy, w życiu, w miłości stosujemy zasadę: "Jeżeli coś nie działa, to trzeba to zmienić, bez zbędnych sentymentów, bo czas nie stoi w miejscu”. Jesteśmy głodni miłości, ale zbytnio ją idealizujemy – ma być tak jak w brazylijskiej telenoweli: "On wpija się w jej ust korale, z namiętnością wyrafinowanego kochanka", a jak się nie wpija, albo przestał być najlepszym kochankiem to: "Miło było, ale panu już podziękujemy". Bez żalu, sentymentów, na spokojnie, kulturalnie.
Jeszcze w uszach brzmi weselny marsz, może nawet zdjęcia ślubne nie zostały zamieszczone na facebooku, a młodzi małżonkowie spotykają się w trendy knajpie na pożegnalnej kawie, bo na kolacje nikt dziś nie ma czasu. - Ty weź telewizor, ja zabiorę żółwia, mieszkanie zwolnię do pierwszego, zabierz swoje rzeczy, no i wiesz, zawsze możesz na mnie liczyć, w sumie było fajnie, trzymaj się. Bez ciągnących się latami rozwodów, podziału majątku, bo niewiele się tego uzbierało przez te kilka miesięcy. Rodzice nawet nie zdążyli przyzwyczaić się do zięcia, w końcu widzieli go na ślubie i potem może jeszcze raz.
Jak miłość to na maksa, a jeśli partner się nie sprawdza a związek nie dostarcza odpowiedniej porcji adrenaliny, pora poszukać sobie nowego. Ale według starego scenariusza: pochopnie, pod wpływem chwili, żeby coś się działo, bez namysłu i pomysłu, czy sprawdzimy się jako para, kiedy będzie trudno. Jak jest dobrze to dobrze, kiedy pojawia się pierwszy kryzys, pora pakować walizki. W końcu świat należy do odważnych. Podwójna rozwódka w wieku 30 lat, to dziś całkiem trendy.
Dodaj komentarz
Wszystkie komentarze (4)