Amy Winehouse nie żyje!

"Chcieli, żebym poszła na odwyk, ale ja powiedziałam: nie, nie nie" - tak jeszcze niedawno śpiewała Amy Winehouse w swoim utworze "Rebab". Dziś fani artystki traktują tę piosenkę jak rodzaj okrutnego żartu i przepowiedni. Winehouse została bowiem znaleziona martwa w swoim apartamencie w Camden w Londynie.

Amy Winehouse nie żyje!

Artystka została znaleziona o godzinie 18 w sobotę przez ochroniarza, Andrew Morrisa. Ochroniarz podjął jeszcze próbę reanimacji i wezwał karetkę, ale było za późno. Choć oficjalna przyczyna zgonu piosenkarki nie jest znana (sekcja zwłok została zaplanowana na dziś), brytyjskie media są przekonane, że był on wynikiem silnego uzależnienia Winehouse od narkotyków i alkoholu, problemu z którym dziewczyna zmagała się od kilku lat. Właśnie z powodu fatalnego stanu zdrowia spowodowanego uzależnieniem, europejska trasa koncertowa Amy, która miała odbyć się w wakacje, została odwołana. Menadżer artystki zapowiadał wówczas, że planuje ona poddać się leczeniu, by móc kontynuować działalność artystyczną.

Brytyjskie tabloidy donoszą, że Winehouse w piątek, na dzień przed śmiercią, miała zakupić od dilera mieszankę narkotyków, m.in. kokainy i heroiny, a także spory zapas alkoholu. Nie wiadomo kto przebywał z artystką podczas piątkowej imprezy. Zdaniem znajomych piosenkarki, przyczyną jej śmierci nie mogło być jednak przedawkowanie kokainy, gdyż Amy wielokrotnie miała przyjmować potężne dawki narkotyku, a jej organizm "jakoś sobie z tym radził". Być może tym razem zabrakło jej szczęścia…

Amy od pewnego czasu była pod troskliwą opieką lekarską - na kilka dni przed śmiercią została przebadana, a jej stan został określony jako "bardzo dobry".

Winehouse urodziła się w 1983 i od dzieciństwa wykazywała niesamowity talent muzyczny. W wieku 20 lat nagrała swoją pierwszą płytę – "Frank", która została dobrze przyjęta przez krytyków i przyniosła Amy sporą popularność na Wyspach. Jednak prawdziwy sukces nadszedł trzy lata później, gdy światło dzienne ujrzał krążek "Back to Black" objawiający wokalne mistrzostwo piosenkarki, porównywanej od tamtej pory do Janis Joplin czy Arethy Franklin.

Śmierć piosenkarki, choć przez wielu przewidywana, dla muzycznego świata była szokiem - fani, znajomi i muzycy z różnych krajów oddają swój hołd artystce i zadają sobie jedno pytanie: "czy naprawdę nic nie dało się zrobić, by pomóc Amy i uniknąć tej tragedii?".


Źródło: www.telegraph.co.uk

Foto: BE&W

Przeczytaj również:

Tajemniczy urlop Dody

Ekskluzywne wakacje wokalistki

Anja Rubik nie do wzięcia


Dodał(a): Ola Wójcik , Poniedziałek 25.07.2011 (aktualizacja: 2011-07-27)
Ocena:

Dodaj komentarz

Wszystkie komentarze (5)

Awatar
Zaloguj się lub zarejestruj jeśli chcesz dodać komentarz.
kobieta
Prawda jest taka, że narkotyki i alkohol to było dla niej jak śniadanie.
Dodano: 2011-07-29 17:02:27 Zgłoś nadużycie
nick6
Szkoda dziewczyny ,bo miała talent - prawdziwy talent a nie talent z playbecku ,ale to na własne życzenie sobie zrobiła.Ćpała,ćpała,ćpała...i ćpała.Nie kontaktowała z rzeczywistością - wyzywała na koncertach swoich fanów,zataczała się na scenie a wszystko przez nałóg.Ale mimo wszystko szkoda ...[*] [newline]
P.S. Zastanawiam się kiedy to spotka Lindsay Lohan???
Dodano: 2011-07-27 20:26:02 Zgłoś nadużycie
Marylin
Strasznie mi jej szkkoda...Może i ćpała i piła, może sama jest sobie winna, ale i tak mi jej żal- była młoda, zdolna, miała świat u swoich stóp. Szkoda
Dodano: 2011-07-25 18:14:58 Zgłoś nadużycie
Audrey
:(
Dodano: 2011-07-25 14:27:22 Zgłoś nadużycie
Qarola
szkoda takiej młodej dziewczyny:(
Dodano: 2011-07-25 13:36:05 Zgłoś nadużycie

Zobacz również

×