Hanna Sobota - kobieta z rajdową pasją!

Macie nietypowe pasje, które Wam przynoszą niesamowicie wiele pozytywnych emocji, a może właśnie się zastanawiacie nad ich realizacją? Poznajcie Hanną Sobotę, która jest kierowcą rajdowym, a jednocześnie spełnioną zawodowo kobietą, matką i żoną. Jak ona to robi i skąd się wzięła jej pasja? Zobaczcie, co o sobie opowiedziała nam Hanna Sobota!

8.jpg

Hanna Sobota - kobieta z rajdową pasją!


Kiedy zaczęła się Pani przygoda z samochodami?


Dawno, dawno temu… to brzmi jak początek bajki, prawda? Zainspirowała mnie kobieta
- Martyna Wojciechowska, kiedy w 2002 roku brała udział w Rajdzie Dakar. Właśnie to wydarzenie sprawiło, że odważyłam się westchnąć: "też bym tak chciała!". Ta myśl uruchomiła lawinę wydarzeń, której wcześniej nawet nie byłam w stanie sobie wyobrazić. Spotkałam na swojej drodze ludzi, którzy pomogli mi wejść w świat motosportu. W 2003 roku zrobiłam licencję wyścigową i zaczęłam startować w wyścigowych mistrzostwach Polski. Musiałam wskoczyć od razu na tak wysoki poziom, bo w wyścigach nie ma drugiej ligi. Albo jeździsz w mistrzostwach Polski, albo nie jeździsz wcale. Wyścigi zaczęły uczyć mnie opanowania samochodu, współpracy z serwisem i dały wielką lekcję pokory. A później przyszła kolej na licencję rajdową i szybkie rajdy terenowe cross country, czyli takie "dakarowe" ściganie się.

Czy samochód do codziennego użytku wybiera Pani sama?


Niezupełnie - biorę pod uwagę rodzinną użyteczność auta, więc tego typu decyzje podejmowane są po długich i burzliwych dyskusjach z moją rodziną.

Jaki jest Pani samochód marzeń na co dzień oraz w rajdach i dlaczego akurat taki?


Gdybym mogła skonfigurować cywilny samochód marzeń, tak bez ograniczeń, to…pamiętacie książki Zbigniewa Nienackiego i jego postać Pana Samochodzika? Jego pokraczne auto było kiedyś na mojej top-liście. Dzisiaj moje auto marzeń wyglądałoby tak: silnik benzynowy jakieś 5-6 litrów pojemności, dobre sportowe zawieszenie, duże nadwozie z ogromnym bagażnikiem, tylna kanapa rozkładana na wygodne łóżeczko, czyli szybki i pojemny wózek do przemieszczania się po świecie. Niepozorny, ale mocarny.

A rajdówka marzeń? Dziś to jest dakarowe mini. Po prostu - bo wygrywa rajd Dakar.

Hanna Sobota - kobieta z rajdową pasją!

Hanna Sobota - kobieta z rajdową pasją!


Czy widząc nowy model samochodu zwraca Pani uwagę na to, jaki ma kolor, tapicerkę, czy może od razu Pani patrzy na to co ma pod maską?

Hmm, przyznam się, że moje spojrzenie na nowe auto jest troszkę niestandardowe. Mało mnie interesuje kolor i tapicerka, a nawet marka… Mam takie muzyczno-węchowe podejście. To co pod maską - o tak, to bardzo istotny element, ale równie ważny jest dźwięk, jaki pozostaje w uszach po przejechaniu kilku kilometrów. Turbina, silnik, wydech - to jest jak muzyka dla uszu. I do tego zapach benzyny. Czy jakaś marka kosmetyczna produkuje już perfumy z nutą benzyny? Znam kilka potencjalnych nabywczyń tego zapachu.

Czy zdarzyło się Pani prowadzić w szpilkach? (Choć wiadomo, że nie wolno;))

Ha, ha, ha :) Nie prowadziłam nigdy w szpilkach, ale za to czasami prowadzę… na boso. Nie, nie mam na myśli sandałów bez skarpet. Na boso, czyli bez butów. Czy tak wolno? Tak robiłam wiele razy na treningach wyścigowych, żeby nauczyć się precyzyjnie operować pedałami. I tak robię niekiedy do dziś w upalne dni w cywilnym aucie.

Co Panią urzekło w rajdach?

Na rajdach urzekła mnie pustynia. To jest dla mnie najpiękniejsze miejsce na ziemi. Zakochałam się w niej na pierwszym rajdzie w Maroku. Ale rajdy to także niesamowite wyzwania i emocje - nieznane drogi, pułapki nawigacyjne, szybkość i opanowanie samochodu. Rywalizacja daje potężnego kopa energetycznego. Mózg odsłania wtedy umiejętności, jakich się nie spodziewamy, ale najważniejsza nie jest dla mnie walka z innym zawodnikiem. Najważniejsze jest zwycięstwo nad sobą i pokonanie własnych słabości.I jeszcze te przyjaźnie na całe życie. Bezcenne :)

Hanna Sobota - kobieta z rajdową pasją!Hanna Sobota - kobieta z rajdową pasją!

Czy jest coś, czego się pani boi podczas rajdów?

Adrenalina mobilizuje zmysły i nie pozwala na nieracjonalny strach w czasie rajdu. Ale oczywiście znam swoje ograniczenia i staram się nie igrać z prawami fizyki. Podobno tylko głupiec się nie boi. Więc odpowiedź brzmi: tak, boję się. Bo wiem, że prędkość potrafi zrobić z samochodu kupkę złomu.

Jak pani godzi życie zawodowe z rodzinnym i jeszcze nietypowym hobby?

Ratuje mnie codzienna logistyka i organizacja pracy. Nieźle muszę się nakombinować żeby pogodzić wszystkie terminy i nie zawalić czegoś ważnego. I zdecydowanie jestem za tym, aby wydłużyć dobę. Trochę brakuje mi czasu. Części zadań codziennych musiałam pozbyć się z konieczności. Dzięki wszystkim moim "pomocnikom" jakoś to funkcjonuje.

Jak rodzina zareagowała na pani pomysł czynnego uczestnictwa w rajdach?

Po prostu zaakceptowali to. A może lepiej powiedzieć, że tolerują? Moja rodzina to grupa indywidualistów uprawiających różne sporty ekstremalne, więc łatwiej im zrozumieć takie maleńkie rajdowe szaleństwo. Ale kilka burzliwych dyskusji na ten temat miało miejsce ;)

Jak się pani startowało w jednym zespole z synem? Czy "matkowała" mu pani podczas rajdu?

No skądże! Adam nie jeździ ze mną, dlatego, że jestem jego mamusią! Po prostu sprawdził się w boju na kilku wyjazdach rajdowych. Był z nami w Rosji na rajdzie Silk Way. Robił zdjęcia i pomagał mechanikom z serwisu. Później było kilka treningów. W Maroku miał robić zdjęcia, ale wpakował się na fotel pilota i okazało się, ze świetnie łapie temat. Fajnie nam się jeździ. Adam złapał bakcyla rajdowego i myślę, że ma szansę być w tym kiedyś bardzo dobry. Teraz potrzebuje dużo doświadczenia. Wielka praca przed nim. Planujemy w październiku zmierzyć się z pustynią w Maroku.

Hanna Sobota - kobieta z rajdową pasjąHanna Sobota - kobieta z rajdową pasją!


Czy chciałaby pani aby córka również poszła w pani ślady?

W moje ślady? Niech idzie swoim śladem! Jestem daleka od tego, żeby planować jej przyszłość. W pewnym sensie jednak tak. Chciałabym, żeby robiła w życiu to, co sprawia jej przyjemność. Nawet, jeśli to nie będą rajdy :)

Czy na co dzień lubi pani "wcisnąć gaz do dechy"?

Uwielbiam!!! Choć chyba nie powinnam tego mówić… "Gaz do dechy" wciskam jednak coraz ostrożniej. Punkty karne za prędkość mogą zabić każdą radość z szybkiej jazdy ;)

Niektórzy kierowcy twierdzą, ze nie lubią jeździć jako pasażer, ponieważ najbezpieczniej czują się kiedy sami prowadzą - czy pani również woli być tą trzymającą za kółko?


Tak, zdecydowanie wole być "kierowniczką", ale oczywiście nie zawsze i wszędzie. Jest wielu kierowców, z którymi z przyjemnością i poczuciem bezpieczeństwa bywam pasażerką.

Jakie błędy, zachowania najbardziej panią irytują u polskich kierowców?


Chyba brak uprzejmości i agresja na drodze, jakby kierowcy brali udział w wojnie drogowej. Mam świadomość, że błędy na drodze popełniają wszyscy, ale reakcje polskich kierowców bywają niefajne. Wiecie, o czym myślę. Te gesty i słowa przekazywane ruchem ust.

Startom w rajdach towarzyszy kurz, pył, zmęczenie i jeszcze wiele innych niewygód - jak pani sobie z tym radzi jako kobieta i czy po powrocie ma pani jakieś swoje rytuały pielęgnacyjne, regeneracyjne?

Pudełko wilgotnych chusteczek dla niemowląt często zastępuje prysznic. Toaleta za drzewkiem nie istnieje na pustyni. Oj, to czasami jest niezła szkoła przetrwania. Mam jednak małego babskiego fioła. Ten sport paskudnie niszczy paznokcie i dłonie. Więc staram się codziennie poświęcić kilka minut na doprowadzenie ich do przyzwoitego stanu. Robię to nawet w wolnej chwili pomiędzy jednym, a drugim odcinkiem specjalnym. Dzięki temu nie muszę po powrocie z rajdu przez tydzień chować rąk w kieszeniach.

Jakie jest pani największe marzenie? Czego pani życzyć?

Sportowe marzenie to Dakar. Od tego zaczęła się cała opowieść, więc życzcie mi Dakaru :)


Źródło: MilionKobiet.pl
Foto: Mat. prasowe



Dodał(a): Agnieszka Pulikowska , Poniedziałek 04.08.2014 (aktualizacja: 2014-08-04)
Ocena:

Dodaj komentarz

Wszystkie komentarze

Awatar

Zobacz również

×