Jan Traczyk: Moje prawdziwe "ja" to to, które ludzie znają z koncertów

Jan Traczyk to na co dzień aktor Teatru Studio Buffo grający m.in. w kultowym musicalu "Metro", w którym wciela się w rolę głównego bohatera. Poza tym komponuje własne utwory, pisze teksty, a jego nastrojowe koncerty cieszą się sporą popularnością. Szerszej publiczności dał się poznać dzięki programom: "Szansa na sukces", czy "The Voice of Poland". Uwagę przykuwa nie tylko swoim talentem, ale też... wizerunkiem. Czy ma szansę stać się polskim Chrisem Martinem? Porozmawialiśmy z Janem o jego karierze i... kobietach. Sprawdźcie, co nam powiedział.

123.jpg

Jak się zaczęła Twoja przygoda z muzyką?

Jak się zaczęła? Chyba od kolędowania w dzieciństwie i śpiewania wraz z moim Tatą przy ognisku, na wakacyjnych wyjazdach. A... i jeszcze śpiewałem psalm w kościele na swojej Pierwszej Komunii:).

Kiedy poczułeś, że to właśnie muzykiem chciałbyś zostać w przyszłości?

Taka myśl przyszła mi do głowy jakoś w liceum. Muzyczny świat zaczął mnie fascynować, coraz bardziej zagłębiałem się w odtwarzanie muzyki, którą słyszę, tworzenie własnej, a także śpiewanie i pisanie piosenek. Przekonanie że 'to jest to' dojrzewało we mnie stopniowo.

Większość osób w Twojej rodzinie ma wykształcenie matematyczne. Jak zareagowano, kiedy powiedziałeś, że masz inny pomysł na życie?


Rodzice zawsze dawali mi możliwość wyboru własnej drogi, rozumieli, że i tak będę robić to co kocham. Chociaż zdarzało im się okazywać niezadowolenie, że nie robię żadnych 'normalnych' studiów, że taka droga życiowa jest 'niebezpieczna' itd. to myślę, że dostrzegali mój zapał i jakieś tam zalążki talentu, więc w końcu pogodzili się z moimi muzycznymi planami.

Na co dzień występujesz w Teatrze Studio Buffo. Jak tam trafiłeś i w jakich spektaklach obecnie można Cię zobaczyć?

Do teatru trafiłem z castingu do "Metra", do głównej roli, który wygrałem i dzięki temu od dwóch lat gram swojego imiennika - Jana. Są to dla mnie jedne z najwspanialszych chwil na scenie, jakie kiedykolwiek mnie spotkały i niesamowita możliwość rozwoju wokalnego, aktorskiego, scenicznego.
Oprócz "Metra" występuję też w "Policie","Romeo i Julii", "Ukochanym Kraju" i tzw. 'Wieczorach'.

janek-Traczyk

Czy przed występami na deskach teatru towarzyszy Ci trema? Jak sobie z nią radzisz?


Im dłużej coś gram, tym trema jest mniejsza, ale zawsze ją czuję. Największy stres pojawia się wtedy, gdy trzeba zagrać coś nowego, czego wcześniej się nie grało. Na tremę najlepsze jest dla mnie dobre przygotowanie do tego, co mam zagrać i koncentracja. W przypadku konkretnej roli w spektaklu ważna jest też świadomość, że wcielam się w kogoś kompletnie innego niż ja sam. Gdy to się uda, wtedy cała reszta nabiera sensu.

Szerszej widowni dałeś się poznać dzięki m.in. udziałowi w programie "Szansa na sukces", czy "The Voice od Poland", gdzie nazwano Cię "wrażliwcem". Jaki tak naprawdę jest Janek Traczyk?


No właśnie nie taki jak tam jest przedstawiany. Tzn nie mówię, że nie jestem wrażliwy, bo jestem - jak każdy artysta zresztą - ale w telewizji, jak na razie nie do końca potrafiłem być sobą - wydaje mi się, że moje prawdziwe "ja" to to, które ludzie znają z koncertów. Tam naprawdę mogę pokazać siebie w różnych odcieniach, czasem z poczuciem humoru, czasem klimatycznie, mogę powiedzieć coś od siebie, coś co wypływa z mojego wnętrza i widzę, że ludzie to kupują, bo to jest prawdziwe. A w telewizji, to zawsze jest swego rodzaju plastikowa otoczka, jakiś format, jakieś sztuczne sytuacje.

Niedawno próbowałeś swoich sił także w programie "Must Be the Music". Czy udział w tego typu produkcjach coś w Tobie zmienia? Jak reagujesz na odejście z gry?


Jak każdy waleczny charakter. Zawsze lubiłem rywalizację i nie lubiłem przegrywać, więc szczęśliwy nigdy z tego powodu nie byłem, chociaż tłumaczę sobie, że moim celem jest się pokazać, nauczyć czegoś nowego, sprawdzić w sytuacjach stresowych, ale nie oszukujmy się, człowiek zawsze gdzieś tam w środku czegoś oczekuje, ma jakieś marzenia. Udział daje często rzeczy nienamacalne, np. pewną rozpoznawalność, która może gdzieś zaprocentować w przyszłości. Dodatkowo można poznać wielu wspaniałych, inspirujących, pomocnych ludzi, a także przeżyć porażki, które nas wzmacniają i uczą jak postąpić w przyszłości.

janek-Traczyk


Kto Cię najbardziej wspiera w dążeniu do celu?


Przyjaciele, rodzina, fani. Muszę powiedzieć, że mam niesamowite wsparcie ze strony fanów. Wiele osób, które gdzieś tam zaczęło od napisania do mnie nieśmiałej wiadomości na FB, czy wzięcia autografu po koncercie, stało się osobami bardzo mi bliskimi, które niesamowicie mi pomagają w osiąganiu celów - organizują koncerty, plakaty, promocję, okładki płyty, przypominają o ważnych sprawach, pomagają w ogarnięciu projektów związanych z nagrywaniem przeze mnie utworów, nieraz nawet szukają mi miejsca do nagrania teledysku. Tylu wspaniałych ludzi, że aż serce się raduje. Dodatkowo wykazują się ogromną cierpliwością dla mojego zagonienia, zapominalstwa i różnych innych cech typowego artysty, których niestety nie umiem się ustrzec.

Czy teksty Twoich piosenek to zapis własnych doświadczeń?

Przeważnie tak. W takich tkwi największa prawda i ładunek emocjonalny. Chociaż zdarza mi się też pisać o wydarzeniach, które sobie wyobraziłem, bądź usłyszałem o nich od innych ludzi.

Mówiąc o swoim najnowszym utworze "Chciałbym to być ja" często określasz go jako niezwykle ważny dla Ciebie i twierdzisz, że po prostu musiałeś go nagrać - dlaczego?


No bo ten utwór to cały ja. Nigdy tak bardzo tego nie czułem. To prawie jak spotkanie kobiety swojego życia - po prostu czułem bardzo silną więź z tą piosenką. Dodatkowo bardzo ważną postacią w moim życiu jest osoba, która mnie zainspirowała do tego tekstu. Chciałem żeby te emocje i to co wydarzyło się we mnie, zostało uwiecznione i żeby świat też to poczuł. Ciężko to wytłumaczyć.

Posłuchajcie:



Stworzyłeś także własny spektakl "Byłem w Ameryce". Opowiedz o nim.

To historia dwóch chłopaków, sąsiadów, którzy zostali porzuceni przez ich kobiety. Rozmowy męsko-męskie na tematy damskie;). Lekkość, dowcip, wpadające w ucho, wdzięczne piosenki - tak bym określił ten spektakl.

Nad czym teraz pracujesz?

W tej chwili najważniejsze jest dla mnie nagranie płyty w takim klimacie, jak mój najnowszy utwór "Chciałbym to być ja". Mam już gotowy materiał. Wkrótce ukaże się też kolejna piosenka - zapowiedź wraz z teledyskiem, na którego nagranie zbieram pieniądze za pomocą portalu Polak potrafi.
Poza tym, wraz z Piotrem Orychem, autorem tekstów do "Byłem w Ameryce", pracujemy nad dużym musicalem, którego szczegółów na razie nie zdradzam.

Co robisz w wolnym czasie?

W wakacje jestem instruktorem jazdy konnej w ośrodku jeździeckim w Jaszkowie pod Poznaniem. Ostatnimi czasy też lubię wyjazdy w nowe miejsca za granicą, ze znajomymi. Kocham również chodzić po górach - to naprawdę mnie uspokaja.

janek-Traczyk

Twój ideał kobiety to...

Oj bo się rozmarzę:). Już się rozmarzyłem. Wiele ideałów staje mi przed oczami, ale prawda jest taka, że ideału nie ma. Ważna jest jedna rzecz, którą ktoś mi kiedyś ładnie ujął - 'jak się uśmiechasz na myśl, że spędzisz z Nią resztę swojego życia, to znaczy, że to jest to, a jak nie, to ją zostaw jak najszybciej dla Waszego wspólnego dobra'. Wyznaję taką zasadę, co oczywiście nie ustrzegło mnie przed różnymi błędami i zachowaniami, z których nie jestem dumny.

Co Cię fascynuje w kobietach?

Piękno, radość, szaleństwo, wdzięk, seksapil... Wiele rzeczy:).

Czego nie zniósłbyś u kobiety?

Nie lubię jak marudzą za bardzo, nie przepadam za typem księżniczek, lubię jak kobieta jest swobodna i wyluzowana i umie spojrzeć z dystansem na pewne sprawy.

Zdarza Ci się bać kobiet?


Oczywiście, zwłaszcza gdy jestem w jakiejś śmiertelnie zakochany:). Wtedy niejednokrotnie nie umiem się opanować.

Czy myślisz, że mężczyzna może się czegoś nauczyć od kobiety?

Zarówno mężczyzna od kobiety, jak i na odwrót. Kobiety mają całą masę wspaniałych cech, których mężczyznom brakuje. Ja na przykład często uczę się od kobiet organizacji czasu, jakiegoś takiego uporządkowania - zarówno psychicznego, jak i zwykłego trzymania porządku wokół siebie. Natomiast kobiety mogłoby czasem podebrać od mężczyzn trochę umiejętności mówienia niektórych rzeczy wprost:). Chociaż... może wtedy byłoby nudno.

Czy zdarzyło ci się zrobić coś szalonego dla kobiety?

Tak, ale czuję, że te najbardziej szalone rzeczy dopiero przede mną - wtedy, kiedy już będę się uśmiechał na myśl o wspólnym życiu.





Foto: SC Projects/ www.klaudiapolanska.pl/  YouTube



Zobaczcie także:



Dodał(a): Agnieszka Pulikowska , Czwartek 26.02.2015 (aktualizacja: 2015-03-23)
Ocena:

Dodaj komentarz

Wszystkie komentarze (1)

Awatar
Anonim
świetny facet!
Dodano: 2016-08-30 15:22:17 Zgłoś nadużycie

Zobacz również

×