Jim Morrison w intymnych wspomnieniach Judy Huddlestone - recenzja

Książka Judy Huddlestone w niczym nie przypomina biograficznej notki na temat życia i twórczości Jima Morrisona. A więc, poszukujących suchej treści, zapraszam do następnej półki...

Jim Morrison w intymnych wspomnieniach Judy Huddlestone - recenzja

Jim Morrison w intymnych wspomnieniach Judy Huddlestone - recenzja


Po tę pozycję powinni sięgnąć Ci, którym zdarzyło się stracić głowę choć raz, zatracić się, przepaść, oszaleć, oczywiście dosłownie! na punkcie drugiego człowieka, któremu w swoich wyobrażeniach nadaliśmy statut bóstwa. Jeśli nie zaliczacie się do tego grona, a mimo to chcecie zagłębić się w intymne wspomnienia byłej kochanki-dziewczyny Króla Jaszczurów, upraszam o zapięcie pasów.

Nie będzie to historia ani z happym andem, ani dla grzecznych, pełnych pruderii dziewczynek. Do Jima próbowało się przedrzeć wiele niewiast, zapewne niektórym epizodycznie udało się tego dokonać, bo jak wiadomo Jim nie stronił od kobiet. Historia, którą dzieli się z nami Judy Huddleston wykiełkowała z platonicznego zauroczenia, silnej fascynacji, która całkowicie owładnęła nią kiedy miała siedemnaście lat. Owa fascynacja stała się siłą napędową, popychającą ją w ramiona upragnionego obiektu pożądania, który, co jeszcze bardziej pociągające, uchodził za nieosiągalnego. Niemalże dosłownie, Judy rzuciła się w pogoń za obiektem swojej cichej, skrytej obsesji, po jednym z jego koncertów, widząc, że odjeżdża samochodem, wcisnęła gaz i pomknęła jego śladem. Działając w afekcie ku własnemu zaskoczeniu osiągnęła cel. Jim zajechał jej drogę, wyszedł z auta, podszedł do niej i zadał pytanie "śledzisz mnie?". Owe pytanie określiło raz na zawsze ich relację, która w chwilę później miała wybuchnąć żarliwym płomieniem namiętności. W tym układzie wiadomo było kto pełni rolę wiecznie nieuchwytnego "króliczka", a kto oszalały z "miłości" garnie się niczym ćma do ognia.

Judy Huddlestone na kanwie dzienników, które prowadziła podczas trwającej cztery lata burzliwej relacji między nią a Jimem, odtworzyła obraz tamtych dni w sposób całkowicie obdarty z autocenzury. Wyłania się z niego portret mężczyzny pełnego skrajności, niezdolnego do monogami, igrającego z uczuciami innych, targanego uniesieniami chwili oraz drugi, kobiecy, całkowicie zatracony, poddańczy i irracjonalnie zniewolony przez własne słabości.

Jeśli chcecie poznać bliżej Jima Morrisona od tej prywatnej strony, gdzie jego ludzkie oblicze wyziewa we wszystkich swoich cudownościach i mrocznościach, lektura intymnych wspomnień Judy Huddlestone jest dobrą ku temu okazją. Nie zapominajmy jednak, że jest to opowieść bardzo subiektywna, jednostronna, stanowiąca zlepek momentów, w których Jim powraca impulsywnie do życia Judy. Do czynienia mamy głównie z historią szaleńczej miłości nastolatki do wschodzącej gwiazdy rocka, miłości ślepej, niekiedy destrukcyjnej.

Polecamy!

99974-jim-morrison-w-intymnych-wspomnieniach-judy-huddleston-1.jpg

Jim Morrison w intymnych wspomnieniach Judy Huddlestone - recenzja


Źródło: MilionKobiet.pl
Foto: Mat. prasowe



Dodał(a): Marietta Przybyłek , Poniedziałek 30.06.2014 (aktualizacja: 2014-07-02)
Ocena:

Dodaj komentarz

Wszystkie komentarze

Awatar

Zobacz również

×