Katie Piper: "Mój sekret? To chyba samoakceptacja."

Katie Piper nie bez przyczyny została prowadzącą program "Piękno do poprawy", którego emisja odbywa się we wtorki o 21:30 na antenie stacji TLC. Zobaczcie, co nam powiedziała o swojej historii w krótkim wywiadzie.

Katie Piper: "Mój sekret? To chyba samoakceptacja."

Katie Piper: "Mój sekret? To chyba samoakceptacja."



Jaka była Twoja pierwsza myśl, kiedy zobaczyłaś siebie po wypadku? Jak poradziłaś sobie z tym, co cię spotkało?

Sporo wsparcia okazali mi nie tylko moi bliscy i lekarze, ale też zupełnie obcy ludzie. Tacy, których spotkałam w Internecie, na Twitterze czy na zwykłej ulicy, jak również czytelnicy moich książek, z którymi rozmawiałam. To właśnie oni wszyscy dali mi siłę i odwagę, by widzieć świat w pozytywnych barwach. By się starać i doceniać rzeczy, które już mam, a nie szukać dziury w całym. Uważam, że to właśnie inni ludzie i ich wsparcie odgrywają tak właściwie najważniejszą rolę w rekonwalescencji skrzywdzonego człowieka. I co najważniejsze, motywują do walki o siebie, nie pozwalając poddać się depresji. Wbrew pozorom nie jestem szczęśliwa i pewna siebie przez 24 godziny na dobę. Szczerze? Wciąż postrzegam pewne rzeczy w bardziej negatywnych barwach, niż powinnam, ale uważam, że każdy tak ma i jest to jak najbardziej normalne. Myślę, że wielu ludzi codziennie walczy ze sobą. A to, że wydają się tak pewni siebie przez cały czas, to tylko maska, złudzenie.

Czy do każdej kolejnej operacji podchodziłaś z nadzieją, czy raczej jak do ciężkiego doświadczenia? Co sądzisz o osobach, które korzystają z usług chirurgów plastycznych?

Nie krytykuję ludzi, którzy poddają się tego typu zabiegom. To fantastyczne, że każdy ma dzisiaj tyle możliwości i taką swobodę wyboru tego, co uważa dla siebie za najlepsze. Chirurgia plastyczna często pomaga ludziom odzyskać wiarę w siebie, nie można o tym zapominać. Kompleksy to przecież walka na całe życie. Trzeba bowiem wziąć pod uwagę, że wszyscy ci, którzy poszli pod nóż mogli mieć niską samoocenę już przed zabiegiem – i to właśnie ona była jedną z przyczyn podjęcia przez nich tak drastycznej w skutkach decyzji. Dlatego nie uważam, że można ludzi dzielić na "lepszych" i "gorszych", czyli takich, którzy zasługują na pomoc i na takich, którym nie powinno się współczuć. To bardzo względna rzecz. A sam program o osobach, które żałują tego, co zrobiły ze swoim ciałem, uważam za wspaniały pomysł. Cieszę się, że mogłam poprowadzić "Piękno do poprawki" - jestem pewna, że pomoże wszystkim borykającym się z niedoskonałościami zapomnieć o kompleksach i skutecznie je zwalczać. Ludzie, którzy przeszli nieudany zabieg albo zostali zdeformowani w wyniku wypadku przeszli przez to samo co ja, mamy mnóstwo wspólnego. Rozumiem ich rozterki, wiem co czują patrząc codziennie w lustro, bo doznaliśmy tego samego - ktoś zniszczył naszą pewność siebie. Najważniejsze to się nie poddawać i określić sobie cel, do którego będziemy za wszelką cenę dążyć. Odpowiednia mobilizacja potrafi uratować życie. Nie potrafię jednak wskazać jeden osoby, którą szczególnie zapamiętałam. Wszyscy bohaterowie programu byli wyjątkowi, a to, o czym zdecydowali się nam opowiedzieć dało mi bardziej do myślenia niż jakikolwiek film czy książka!

Jaki jest Twój stosunek do życia po tym, co się stało?

Mój sekret? To chyba samoakceptacja. To ona pozwoliła mi wyjść z dołka. Pogodziłam się z tym, co mi się przydarzyło, kim teraz jestem i jak wyglądam po wypadku. Powiedziałam sobie po prostu: "jest dobrze, to jest moje życie i postaram się uczynić je najlepszym". Myślę, że poziom naszej samoakceptacji rośnie wraz z wiekiem. Gdy tylko osiągniemy tę magiczną granicę lat i wreszcie poczujemy, że jest dobrze – wtedy spojrzymy na swoje życie z większą wyrozumiałością i złapiemy się za głową, jak się okaże, że straciliśmy tyle czasu na nienawidzeniu samego siebie lub byciu nieśmiałym. Moja rada jest taka, by każdy, zanim nadejdzie ten moment, spróbował polubić samego siebie już teraz, bo w życiu ważne jest by pracować nad sobą takim, jakim się jest, doskonalić to co mamy, a nie za wszelką cenę próbować być kimś innym. Sporo wsparcia okazali mi nie tylko moi bliscy i lekarze, ale też zupełnie obcy ludzie. Tacy, których spotkałam w Internecie, na Twitterze czy na zwykłej ulicy, jak również czytelnicy moich książek, z którymi rozmawiałam. To właśnie oni wszyscy dali mi siłę i odwagę, by widzieć świat w pozytywnych barwach. By starać się i doceniać rzeczy, które już mam, a nie szukać dziury w całym. Uważam, że to właśnie inni ludzie i ich wsparcie odgrywają tak właściwie najważniejszą rolę w rekonwalescencji skrzywdzonego człowieka. I co najważniejsze, motywują do walki o siebie, nie pozwalając poddać się depresji. 

Katie Piper: "Mój sekret? To chyba samoakceptacja."

Katie Piper: "Mój sekret? To chyba samoakceptacja."


Jak wygląda Twoje codzienne życie? Czy Twoja twarz wymaga specjalnej pielęgnacji?

Lubię prowadzić normalne życie. Wraz z Jamesem, który bardzo ceni naszą prywatność chcielibyśmy, by córka miała szansę zaznać takiej zwyczajności, by mogła chodzić do normalnej szkoły, mieć przyjaciół, czyli dorastać w takim otoczeniu w jakim ja sama dorastałam. Dlatego staram się rozgraniczać moje życie prywatne od pracy w telewizji. Przed ciążą bardzo dużo biegałam. Przebiegłam nawet połowę maratonu podczas akcji, jaką zorganizowała moja fundacja. W tym roku ponownie wezmę udział w takim półmaratonie, by się zmotywować i odzyskać dawną formę. Dopiero w ostatnich dniach zaczęłam trochę ćwiczyć, ale dlatego, ponieważ miałam cesarkę i przez 12 tygodni nie mogłam się ruszyć z łóżka. Ale ważne jest, że znów zaczęłam biegać.Staram się zdrowo jeść głównie ze względu na moją córkę, którą karmię piersią. W związku z tym nie stosuję jakiejś restrykcyjnej diety, ponieważ chcę mieć pewność, że dostarczam mojemu organizmowi wszystkie składniki odżywcze niezbędne do normalnego funkcjonowania. Lubię być i czuć się zdrowa - każdy z nas ma przecież tylko jedno ciało, o które trzeba dbać.

Jakiej rady udzieliłabyś osobom, które mają podobne doświadczenia do Ciebie?Jaka jest Twoja dewiza życiowa i wartości, które chciałabyś przekazać swojemu dziecku?

Możliwe, że dla niektórych to jak wyglądam jest problemem, ale spotkałam kogoś, kto mnie pokochał taką jaką jestem i stworzył ze mną rodzinę. Teraz wiem, że to moi bliscy, mój mąż i córka byli tym, do czego dążyłam przez całe życie. I mimo że założyłam rodzinę w innych okolicznościach niż planowałam, to najważniejsze jest w tym wszystkim to, że ona jest i że dzięki niej czuję się szczęśliwa i spełniona.
Uważam, że ten dzisiejszy globalny trend "bycia idealnym" pod względem wyglądu jest bardzo trudny w realizacji i dla mężczyzn, i dla kobiet. Zewsząd czuć bowiem presję, by każdy wyglądał tak a nie inaczej. Czasopisma i telewizja narzucają nierealistyczny sposób postrzegania siebie przez ludzi. Najważniejsze to pamiętać, że to jak wyglądamy i w czym przejawia się nasze piękno, to nie jedyna rzecz jaką możemy zaoferować światu.  Każdy z nas to odmienna jednostka o niepowtarzalnej mieszance cech charakteru i urody i to właśnie one sprawiają, że ktoś się nam podoba. Może zabrzmi to jak banał, ale tak właśnie jest: nasze piękno możemy dostrzec tylko w oczach drugiej, bliskiej nam osoby. Podobamy się innym z różnych powodów, dlatego uważam, że obsesyjne skupianie się tylko na jednej rzeczy w swoim wyglądzie zwyczajnie niszczy naszą urodę.

Źródło/ Foto: TLC


Dodał(a): Agnieszka Pulikowska , Wtorek 27.05.2014 (aktualizacja: 2014-05-27)
Ocena:

Dodaj komentarz

Wszystkie komentarze

Awatar

Zobacz również

×