Łukasz Jemioł: Indywidualizm jest najważniejszy

O pasji, miłości do tkanin, kwintesencji bycia projektantem i indywidualnej bajce estetycznej, dla portalu MilionKobiet.pl opowiada Łukasz Jemioł, wizjoner kobiecego wizerunku, stylu pełnego niedosłowności i nonszelancji, dla którego w modzie liczy się pewnego rodzaju tajemnica.

jemioł 1.jpg

Łukasz Jemioł: Indywidualizm jest najważniejszy


Zacznijmy od początku… powiedz, jak zaczęła się Twoja przygoda z modą, skąd pomysł aby stała się całym Twoim życiem?

- Dziesięć lat temu zacząłem studiować na ASP w Łodzi, było to dość proste do przewidzenia, co będę robił w życiu. W młodych latach dużo rysowałem i malowałem, szedłem w stronę artystyczną, co sprawiło, że wybór uczelni był taki, a nie inny. W czasie studiów wziąłem udział w kilku konkursach i rozpocząłem pracę zawodową. Debiutowałem w 2005 roku, a od 2018 roku regularnie dwa razy w roku wypuszczam kolekcję.

Pamiętasz jakieś wydarzenie z dzieciństwa, które rozbudziło w Tobie pasję?

- (śmiech) Nie, nie ubierałem lalek, ani nic takiego. Pamiętam tylko jak byłem pierwszy raz  na zajęciach rysunkowych, to było 25 lat temu. Byłem dosyć młody.  Jakoś dobrze mi szło od samego początku.

A dlaczego wybór kierunku artystycznego padł na projektowanie ubioru?

- Dlatego, że w ubraniu możesz być na tyle niecierpliwym, że efekt jest dość szybki. Pociągała mnie sztuka użytkowa, choć na studiach dziennych bardzo dużo malowałem, rysowałem i rzeźbiłem. Stąd wybór specjalizacji Ubiór i druk.

Miałeś na tamtą chwilę postaci ze świata mody, które były Twoją inspiracją?

- U mnie w domu zawsze były dobre gazety, pamiętam w latach 90. jak moja mama i siostry czytały "Twój styl", "Viva moda", to było bardzo kręcące. Oczywiście cały  świat zachodnich projektantów i ludzi z polskiego środowiska , których bardzo ceniłem, z którymi później spotkałem się na gruncie prywatnym i zaczęliśmy razem pracować.

Masz jakieś autorytety w świecie mody?

- Jest paru takich projektantów, których cenie i uważam, że są doskonali. Pamiętam jak oglądałem prace Gosi Baczyńskiej, a teraz tworzymy dwie marki, które są równoległe. Każdy obiera swoją drogę w życiu zawodowym ale cele mamy wspólne. Zawsze czytałem felietony Joanny Bojańczyk. Poznałem historię polskiej mody, czyli  Jerzego Antkowiaka, Barbarę Hoff.

A z zagranicznego podwórka modowego?

-  Albert Elbaz,  Kris Van Assche, Raf Simons, Rick Owens , Riccardo Tisci. Mam paru projektantów, których cenie za różne rzeczy ale nie lubię za dużo oglądać, bo potem przenosi się klimat, a nie powinno się. Bardzo bliska jest mi estetyka Haidera Ackermanna, mamy pewien wspólny typ kobiety, którą chcielibyśmy ubierać.

Jakbyś opisał tę kobietę?

- Bardzo nonszalancka, taka która nie emanuje seksem na pierwszy rzut oka, lubi pewną tajemnicę w modzie. Drapieżna, momentami rockowa, ale i ceniąca sobie komfort.  Ja lubię takie kobiety, które są niedosłowne.

Bardzo ważnym etapem Twojego procesu twórczego jest dobór materiałów. Powiedz jak on przebiega i z czego korzystasz najczęściej?

- Ja generalnie cały czas kupuje tkaniny, uwielbiam to robić. Kręci mnie to niesamowicie. Dwa razy do roku latam na targi do Paryża, często jestem we Włoszech, gdzie wynajduję tkaniny w małych fabrykach. Niezależnie czy to jest linia Basic, czy linia Premium są to materiały bardzo dobrej jakości z miejsc w których zaopatrują się największe domy mody. Uważam, że tkaniny to podstawa dobrego projektowania, a ich jakość stanowi 70% sukcesu składającego się na dobry ciuch.

KAPiF_K588843F.jpg

Łukasz Jemioł: Indywidualizm jest najważniejszy


A co jest kwintesencją bycia projektantem?

- Narysować sukienkę, zapewne każdy potrafi, natomiast dobór odpowiednich tkanin, to jest wielka sztuka. Projektant widząc mały kawałek tkaniny wie od razu co z tego będzie. Myślę, że właśnie to jest kwintesencją bycia projektantem. Uwielbiam tkaniny. Mógłbym na nie przepuścić wszystkie pieniądze. (śmiech)

Masz ulubiony materiał?

- Bardzo lubię dzianiny, one nas otulają. Ale niezależnie od tego czy wybieram żakard, skórę, wełnę czy jedwab,  to wszystkie tkaniny muszą dobrze zachowywać się pod względem sprężystości. Ważne jest to, czy tkanina się leje, musi dobrze się układać, być plastyczna i miękka.

A jeśli chodzi o kolory Twoich kreacji, nie masz ochoty odczarować szarości polskich ulic?

- Nie raz zrobiłem bardzo kolorową kolekcję. Basic był teraz szaro-turkusowo-beżowy. Ja lubię bardzo świeże i nieoczywiste kolory. Jak wybieram róż to jest on mocny albo przefiltrowany przez kolory w których się świetnie wygląda. Nie lubię kiedy ktoś jest przykryty przez kolor, staram się aby dodawał osobie energii, współgrał z nią.

Starasz się podążać z trendami, którymi żyją wszystkie czasopisma?


- Myślę, że wiele z kolekcji się sprawdza. Teraz są paski i czarno-białe zestawienia, ja zrobiłem ich własną interpretację. Myślę, że po to są projektanci i ich pewna bajka estetyczna, aby tworzyli własną historię. Ja staram się robić rzeczy niedosłowne.

Idziesz czasem pod prąd?

- Lepiej kreować trendy niż płynąć w rzece. Od parunastu lat jest tendencja, że wszystko jest modne, a to nie o to chodzi. Indywidualizm jest najważniejszy.

Jak określiłbyś styl Łukasza Jemioła?

- Niewymuszony. Glamour z elementami sportu. Luźny, elegancki ale z "twistem".

Z kim ostatnio współpracujesz, kogo ubierasz?

- Często są to osoby, których nikt nie zna, a są świetnie ubranymi kobietami. Z osób znanych ostatnio współpracowałem z: Magdą Mielcarz, Dorotą Williams, Małgosią Sochę, Sonią Bochosiewicz, Anią Dereszowską i Kasią Sokołowską.

Czy gdybyś dostał propozycję bycia jurorem Top Model podjąłbyś wyzwanie? Widzisz siebie w telewizyjnych ramach?

- Byłaby to sytuacja do rozważenia. Nie chciałbym jednak rozmieniać się na drobne. Lubię spokojne życie projektanta. Przed kamerą czuję się dobrze, nie stresuje mnie. Może przyjdzie taki format, który mnie zainteresuje, kto wie…

Jesteś ostatnio bardzo zapracowanym człowiekiem, powiedz nad czym pracujesz obecnie i jak wygląda w związku z tym Twój dzień?

- Jestem w trakcie tworzenia nowej kolekcji jesień-zima i dopracowywania linii Basic. Wraz z jej startem nie jestem już takim projektantem, który produkuje kilkanaście sukienek w roku. Linia Basic to jest ogromna produkcja, nowe tkaniny, mnóstwo spotkań, ustalenia z działek PR, reklamą. Tam gdzie nie muszę, staram się nie bywać, jestem bardzo zajęty ale jest to również kręcące.

Otwarcie nowego butiku Łukasza Jemioła!

A jakie są Twoje marzenia? Gdzie chciałbyś znaleźć się  za 10 lat?

- Chciałbym mieć spokój ducha. Nie chcę pędzić. Prowadzenie marki w Polsce jest bardzo trudne. Mam nadzieje, że moje rzeczy  z czasem będą dostępne w wielu miejscach.

ID galerii:1168

Rozmawiała: Marietta Przybyłek
Źródło: MilionKobiet.pl



Dodał(a): Marietta Przybyłek , Środa 08.05.2013 (aktualizacja: 2013-05-08)
Ocena:

Dodaj komentarz

Wszystkie komentarze

Awatar
Zaloguj się lub zarejestruj jeśli chcesz dodać komentarz.

Zobacz również

×