Pati Sokół: Rozrabiam czasem zupełnie niepotrzebnie!

Pati Sokół, autorka spektaklu opowiadającego o depresji. Jaka jest? Co tworzy? Co lubi? Na te i inne pytania odpowiedziała redakcji MilionKobiet.pl. Zobaczcie!

Pati Sokół: Rozrabiam czasem zupełnie niepotrzebnie!

Pati Sokół: Rozrabiam czasem zupełnie niepotrzebnie!


Jakbyś opisała siebie?

To trudne pytanie. Myślę, że najlepiej określa mnie słowo "dziwna". Po prostu jestem "dziwna".

Jak reagujesz kiedy widzisz inf. na swój temat, które pojawiają się na portalach plotkarskich?

Ha! Nie widzę, bo mam poblokowane strony typu kozaczek:) ale owszem, docierają do mnie informacje i było w kolejności tak: Kiedy dowiedziałam się o pierwszej informacji o mnie, która ukazała się na portalu plotkarskim, było mi jakoś niezręcznie, potem miałam dużo negatywnych emocji, następnie przyszedł czas na obojętność, a ostatnio przyznam szczerze… nawet trochę doceniłam… Po jakimś moim "wybryku", który był gdzieś tam skomentowany, dostałam setki maili od osób, które mi pisały, że nie miały o mnie pojęcia. A dzięki jakiejś plotce dowiedziały się o mnie, poznały i pokochały moją twórczość! :) Więc już nie neguję :) Media plotkarskie mają swoją własną misję, swoją ścieżkę, nic mi do tego. Ja robię swoje, jak to śpiewał Pan Młynarski i co powtarza mi od lat mój terapeuta:)

Co dały Ci występy w talent-show?

Castingi traktowałam jak trening. Od małego nie przeszłam ani jednego, bo zawsze w ich czasie działo się ze mną coś totalnie nieokreślonego. Każdy casting był kolejną próbą przeżycia tego i przełamania czegoś w sobie. Ja myślę, ze osobowościowo nie nadaję się do tego typu programów. Jestem pełna szacunku dla osób, które wspaniale sobie radzą przed publicznością, która tak naprawdę składa się z trójki jurorów, którzy oceniają. Nie wychodzisz przed ludzi, którzy cię lubią, szanują, przyjmują to co ty im artystycznie dajesz, tylko oceniają, czy ty w ogóle umiesz śpiewać i się nadajesz. W moim przypadku jest to deprymujące i negatywnie na mnie działa.

Masz w swojej karierze parę ekscentrycznych wydarzeń - czy któregoś żałujesz?

Nie chcę mówić, że czegoś żałuję. Były różne wybryki, rozrabiam czasem zupełnie niepotrzebnie! Najtrudniej mi jest, gdy sama siebie zaskakuję. Jestem pyskata, dużo mówię, a moje zachowanie od jakiegoś czasu zaczęto komentować publicznie, o czym czasem zdarza mi się zapomnieć... Ale nie lubię wracać. Jestem tutaj i dziś, a dziś nie narozrabiałam:)

W Twojej karierze teraz wiele się dzieje. Ostatnio miał miejsce pokaz spektaklu muzycznego Twojego autorstwa. Skąd pomysł na taki projekt?

Już od jakiegoś czasu chodziło mi po głowie zaproponowanie czegoś innego niż koncert, ponieważ nie lubię ich grać, źle się czuję na tego typu wydarzeniach. Pewnie dlatego, że koncert jest przekazem muzycznym, a ja nie jestem muzykiem - jestem… sama nawet nie wiem jak siebie nazwać - trochę wokalistką, trochę autorką tekstów, czy innych "tworów"… a poza tym ja potrzebuję także uzupełnienia przekazu muzycznego wizualizacjami. Pomysł na spektakl tlił się we mnie i kiedy od jednego z warszawskich teatrów dostałam propozycję żeby zrobić 70 minut takiego show muzycznego, to zasiadłam do tego i zaczęłam pisać. Do pierwszego pokazu nie miałam pojęcia co z tego wyjdzie, bo to jest poza jakąkolwiek formą i szufladkami - tak trudno mówić o tematyce tego spektaklu, jaką jest depresja, że trudno było to spisać, dlatego też zajęło mi to wiele miesięcy. Podeszłam do tego lekko egoistycznie, bo trochę autoterapeutycznie. Scenariusz i pokaz robiłam trochę dla siebie, żeby się oczyścić z tego, co się we mnie działo przez długie lata. Wśród publiczności na pokazie był duży wstrząs, co mnie utwierdziło w tym, że warto to robić, bo skorzystali też inni, wiec nie mogę się doczekać kolejnych spektakli, a właściwie seansów muzycznych, bo to nie do końca jest koncert ani spektakl - to seans: trochę filmowy, trochę terapeutyczny i muzyczny w dużej mierze.


Pati Sokół: Rozrabiam czasem zupełnie niepotrzebnie!

Pati Sokół: Rozrabiam czasem zupełnie niepotrzebnie!


Oprócz zaangażowania w spektakl udzielasz się także w nowopowstałej fundacji „Neverland” i jesteś ambasadorką Stowarzyszenia Aktywnie Przeciwko Depresji- największego w Polsce dotykającego tej problematyki.

Tak, wszystko się zgadza. Ze Stowarzyszeniem nawiązałam współpracę ponad rok temu. Oni swoją działalnością robią kawał dobrej roboty. Z ogromną dumą wspieram ich każdy ruch. A jeśli chodzi o fundację, to był to mój pomysł. Zajmuje się ona wspieraniem kultury i działań artystycznych na rzecz zdrowia psychicznego. Wspieramy także niszowych Artystów, z miast większych i mniejszych. Powstanie fundacji zbiegło się z premierą spektaklu, więc złączyliśmy siły, a że w planach są kolejne projekty, to już dzisiaj mogę zdradzić, że będzie ciekawie.

Zatem jakie są Twoje najbliższe plany?


Od jesieni zaczynam trasę. Będę jeździła ze spektaklem po całej Polsce, na wiosnę lecimy też do kilku krajów europejskich, a przyszłe wakacje także do Stanów. Fundacja istnieje od marca, ma mało środków, dochód ze spektaklu jest przeznaczony na jej rzecz, więc im więcej pojeździmy, tym więcej zbierzemy na kolejne projekty:)  

Będziesz występowała w wielu miejscach na świecie - czy któregoś z nich boisz się bardziej, masz obawy przed przyjęciem tego spektaklu?

Nie. Staram się nie porównywać Polski ani z Ameryką ani z Europą. W każdym kraju ludzie są totalnie różni, mają inne zapotrzebowania i tego nie wartościuję. W Polsce jest dużo osób, które interesuje to co dzieje się w naszej niszy. Myślę, że w każdym kraju znajdzie się grupa, która coś dla siebie znajdzie. Poza tym będę też promować tą trasą moją płytę - pierwszą- więc mam nadzieję, że ktoś zajrzy do mojego świata:) Nie muszę mieć platynowej płyty. Nie chcę występować przed tysiącami. Ja potrzebuję intymnego kontaktu z Widzem, nie jestem Robbiem Williamsem, który musi zapełnić stadion kontrahentowi:) Moja grupa docelowa jest mała, ale są w niej wszyscy ci, którzy CHCĄ - Zapraszam na spektakl tych, którzy CHCĄ. Tego, któremu się spodoba, zapraszam do mojego świata. Jeżeli komuś się nie spodoba, to nie zatrzaskuję przed nim drzwi i nie wściekam się. Mam totalną wolność jeżeli chodzi o ilość fanów i zebranych "lajków". To nie oznacza, że to jest złe, bo bardzo szanuję osoby z pierwszych stron gazet, które mają wielu fanów i ich mocne wsparcie, bo to daje ogromną siłę, chociażby przy okazji różnych akcji charytatywnych i to jest godne podziwu. Ja natomiast mam świadomość "nieprzystępności" mojej twórczości,  ale nie lubię naprzykrzać się tą moją działalnością, więc… jak powiedziałam - tylko Ci którzy chcą:)

Pati Sokół: Rozrabiam czasem zupełnie niepotrzebnie!

Pati Sokół: Rozrabiam czasem zupełnie niepotrzebnie!


Masz swoich fanów?


Mam! Cudownych, wiernych, wspierających… Jest ich coraz więcej i to daje nieprawdopodobną moc, ja ich podziwiam. Ostatnio o tym rozmawiałam z Natalią Kukulską, ponieważ Jej fani zrobili Jej wspominkowy film, w który włożyli wiele pracy. Jest on wzruszający i mówiłyśmy o tym, jakie to jest uczucie coś takiego dostać,  bo to niesamowite ze ktoś o tobie myśli, że ktoś ma jakieś refleksje dotyczące twojej twórczości - wtedy bardzo rośnie serce.

Oprócz kariery stawiasz też na rodzinę. Jakie jest Twoje podejście do bycia matką?

Dzieci są moją olbrzymią inspiracją i to ja się od nich uczę. To podejście z kolei nietypowo ustawia relacje z dziećmi i nie tylko z moimi ale ogólnie. Często ludzie tego nie rozumieją. U mnie jest to naturalne.

Masz sposób na idealne macierzyństwo? Co byś poradziła innym matkom?

Nie ufam słowu "idealne" :) Każdy powinien robić tak, aby być zadowolonym, bo każdy ma inne potrzeby, a to one determinują nas, nasze działanie i nasze szczęście, więc nikomu nie będę doradzać. Jeżeli cokolwiek matka powinna, to być szczęśliwą i zadowoloną z siebie.

Czy chciałabyś aby córki poszły w Twoje ślady?

Chciałabym żeby żyły dokładnie tak jak będą chciały:)

Czy masz jakieś kobiece słabości?

Jestem zakupoholiczką. Uwielbiam robić zakupy, ale nie tyle wydawać pieniądze, co szperać, chodzić, oglądać różne rzeczy. To mnie relaksuje. Poza tym uwielbiam jeździć samochodem, ponieważ wtedy się wyłączam i jestem najszczęśliwsza na świecie. Uwielbiam też biegać po lesie. Nie mam ulubionych zabiegów kosmetycznych, czy innych tego typu słabości.

Jak wygląda Twój wymarzony dzień?

Na pewno byłby to dzień spędzony w lesie. Ja jednak jestem troszeńkę aspołeczna. Mówiłam- dziwna, no:)

Rozmawiała: Agnieszka Pulikowska
Źródło: MilionKobiet.pl
Foto: Mat. prasowe



Dodał(a): Agnieszka Pulikowska , Czwartek 19.06.2014 (aktualizacja: 2014-06-25)
Ocena:

Dodaj komentarz

Wszystkie komentarze

Awatar

Zobacz również

×