4 wesela i pogrzeb pożądania

W co się bawić, jak się kochać – każdy z nas chciałby znać odpowiedzi na te pytania. W erotyce też obowiązują pewne trendy i mody. Niestety, ślepe podążanie za nimi może się zakończyć pogrzebem pożądania w związku!


Tak jak na ulicy można spotkać ofiary mody rodem z wybiegów wielkich projektantów, tak i w sypialni można spotkać ofiary mody na określone zachowania seksualne. Te pierwsze to nieszczęsne dziewczyniny przewracające się na monstrualnych platformach. Ten drugi typ to ludzie, którzy – ślepo podążając za najnowszymi erotycznymi trendami – przestali cieszyć się seksem i jedynie "odrabiają go" jak nielubianą pracę domową. Wszystkie wspaniałe złote myśli na temat seksu, innowacje, które mamy wprowadzać w swoich sypialniach, z początku zdają się sprawdzać. Stosujemy się do kolejnych wskazówek i cieszymy: "Tak, teraz naprawdę będzie nam w łóżku lepiej!". Ale to wesele trwa krótko i nieodmiennie kończy się... pogrzebem pożądania. Oto cztery popularne seksualne mity. Mają zaowocować wspaniałym seksem, a jaki efekt przynoszą w rzeczywistości?

wesele nr 1
Bądźmy szczerzy!


W filmie "Cztery wesela i pogrzeb" Carrie (Andie MacDowell) spotyka się z Charlesem (Hugh Grant). Ich niewinna pogawędka zamienia się w zwierzenia o partnerach seksualnych. Już przy czwartym, którego wspomina Carrie, Charles ma niewyraźną minę, a przy jedenastym wpada po prostu w panikę. Jest prostodusznym chłopakiem, więc gdy przychodzi jego kolej, otwarcie przyznaje, że on nie za bardzo ma o czym mówić. Wszak kobiet miał tylko kilka. Ludzie ulegają iluzji totalnej szczerości z obawy przed zakłamaniem, związkiem na niby. Być może ty też oglądałaś takie niby-pary z pokolenia twoich rodziców. On i ona zupełnie się nie rozumiejący, żyjący nie z sobą, ale obok siebie, choć z obrączkami na palcach. Nie chcesz, by z wami też tak się stało. Chcesz, byście mówili sobie wszystko. Byście byli jak dwie idealnie do siebie dopasowane połówki jabłka. Także w sypialni. Zwłaszcza na początku związku ulegamy pokusie totalnego odsłaniania się przed partnerem, łączenia w jedność i fizycznie, i psychicznie. Czujemy, że to właściwa droga. Świadomość, że jest drugi człowiek, który wie o nas wszystko i w pełni nas akceptuje, jest bardzo ekscytująca. Ale po kilkunastu miesiącach czy kilku latach ekscytacja, niestety, mija. I w zasadzie nie pozostawia po sobie śladu. Dlaczego tak się dzieje?


Tłumaczy to psychoterapeutka Zofia Milska-Wrzosińska w "Bezradniku. O kobietach, mężczyznach, miłości, seksie i zdradzie". Jej zdaniem kochankowie, którzy są wobec siebie zbyt szczerzy, tworzą związek symbiotyczny. "Widomą oznaką bywa to, że w symbiotycznych małżeństwach, mimo pełnej bliskości we wszystkich zakresach, dość łatwo i wcześnie zanika fascynacja seksualna. I nic dziwnego, ponieważ erotyzm wymaga pewnego napięcia związanego z doświadczaniem swojej odmienności od partnera"– sądzi Milska-Wrzosińska. Granice zwierzeń są potrzebne ludziom, by byli odrębnymi jednostkami. Tylko wtedy rodzi się pożądanie, chęć poznania partnera, podejścia bliżej do tej tajemnicy, jaką jest jego osoba. Namiętność i seks są najwspanialszymi sposobami zbliżania się do niej. Nie pozbawiaj się tej możliwości, wpadając w pułapkę nadmiernej szczerości.

Dodał(a): Marta Śliwińska , Wtorek 26.07.2011 (aktualizacja: 2011-07-26)
Ocena:

Dodaj komentarz

Wszystkie komentarze (1)

Awatar
Zaloguj się lub zarejestruj jeśli chcesz dodać komentarz.
passionfruit
Fajnie się czytało ten tekst, takie normalne podejście do tych spraw.
Dodano: 2011-07-28 21:57:45 Zgłoś nadużycie

Zobacz również

×