Mów do mnie, kochanie

Pragniesz, żeby partner inaczej cię dotykał. Chciałabyś z nim porozmawiać, bo ostatnio coś w waszym łóżku nie gra. Ale wstydzisz się, więc zostawiasz wszystko bez zmian. Niepotrzebnie. Takich rozmów można się przecież nauczyć. A nawet powiedzieć to, co chcesz, bez słów.

Mów do mnie, kochanie

Już, już masz to prawie na końcu języka i... nagle jak w piosence zespołu Goya: "Przez jedno słowo zawstydzona, tak jak owoc rumienię się". Zawstydzasz się i wycofujesz. Dlaczego? Po pierwsze, dlatego że pewnie masz opory przed komunikowaniem swoich potrzeb seksualnych. W ogóle przed pokazaniem, że masz takie potrzeby! Może gdzieś w głowie zostało ci zakodowane, że kobietę trzeba zdobywać, także w łóżku. A ta, która wie, czego chce od seksu, któregoś dnia obudzi się z etykietką "łatwa". Bo jeśli wie, to znaczy, że jest doświadczona. A jeśli jest doświadczona, to... I tak dalej. Poza tym mamy jeszcze inny problem z mówieniem o seksie: słownictwo.

Nasz język nie jest pod tym względem zbyt bogaty. Znamy kilka rodzajów słów używanych na określenie intymnych części ciała oraz potrzeb. Wulgarne, które widuje się namazane sprayem na murach – do potrzeb partnerskich się nie nadają. Słownictwo medyczne? Mało komu w łóżku przejdzie przez gardło wyraz "genitalia". A więc też nie. No i są jeszcze te wyrazy, które słyszałaś pewnie w dzieciństwie od mamy: "Umyłaś już pisię?", "Nie biegaj mi tu z gołą pupcią". Dorosła kobieta też raczej nie będzie ich używać w rozmowie z mężczyzną, bo to przecież śmieszne.

Ćwiczenia z odwstydzania

 Jeśli twoja mama mówiła normalnym tonem: "Idź wyszoruj zęby", apotem dodawała cicho i spieszczając: "Nie zapomnij umyć pisi", a przy tym patrzyła w bok – dawała ci pewien komunikat. Zęby są OK i można o nich mówić na głos. O tym miejscu między nogami normalnie się nie mówi, a więc jest z nim chyba coś nie w porządku. Jako dorosła kobieta nie traktujesz genitaliów jak zwykłego obszaru swojego ciała, tylko jak strefę wstydliwą. W związku z tym jesteś w stanie wymyślać różne żartobliwe określenia na zęby, traktować je z dystansem ("Idę umyć paszczę i wskakuję do łóżka"), natomiast własną pochwę wraz z przyległościami bierzesz śmiertelnie poważnie. Zanim więc zaczniesz przygotowywać się do rozmowy z partnerem, by przekazać mu nową instrukcję pieszczot, "odczul" się na słownictwo erotyczne. Odczulanie to metoda stosowana np. w leczeniu fobii.

Ktoś boi się pająków? Pokazuje mu się zdjęcie pająka, daje do dotykania, potem pokazuje się małego pajączka z daleka, na koniec tarantulę z bliska. Małymi kroczkami pokonuje się strach. Ze wstydem też tak jest – można go przełamać krok po kroku. A więc w domu, gdy jesteś sama, chodź sobie po mieszkaniu i mów: "Pochwa, pochwa, pochwa". Podśpiewuj. Staraj się nadać temu słowu różną intonację. Potem próbuj ze słowami "penis", "członek", "łechtaczka". Oswój się z nimi. Możesz też np. poczytać opowiadania erotyczne czy niektóre polskie erotyki (pięknie o seksie pisali Leśmian, Poświatowska) albo np. "Monologi waginy" Eve Ensler. Możesz czytać na głos, w ten sposób opanujesz też drżenie głosu oraz "przyzwyczaisz" swoje gardło domówienia o sprawach intymnych.

Dodał(a): Karolina Czaja , Poniedziałek 01.08.2011 (aktualizacja: 2011-12-20)
Ocena:

Dodaj komentarz

Wszystkie komentarze (1)

Awatar
Zaloguj się lub zarejestruj jeśli chcesz dodać komentarz.
alyxmm
ja mam własne określenia z moim partnerem jeżeli chodzi o miejsca intymne. Jesteśmy ze sobą ponad rok i nie wstydzimy się rozmawiać o naszych potrzebach seksualnych. Wyrażamy swoje zdanie na temat kiedy ktoś z nas wyczyta lub wyszuka nową pozycję i chciałoby to wypróbować. Kobieto! nie ma się czego wstydzić! Każda kobieta na globalnej powierzchni ma pochwę a każdy mężczyzna ma penisa, tak zwaną "paróweczkę" przeze mnie :))
Dodano: 2011-06-07 23:14:19 Zgłoś nadużycie

Zobacz również

×