Sypiam z dwoma facetami

Mają stałego partnera, ale uprawiają też seks z innym. I nie potrafią zdecydować, z którym chcą być. Dlaczego czasami jeden mężczyzna nie wystarcza? Przeczytaj wyznania siedmiu niewiernych kobiet.

Sypiam z dwoma facetami

Pierwszy raz zobaczyłam go... od tyłu! Wysoki, szczupły blondyn w dżinsach stał przede mną w kawiarni i kupował właśnie ostatni kawałek cytrynowej tarty. Na moje pełne rozczarowania westchnienie odwrócił się. – A może pani chciała go zamówić? – zapytał. Miał niski, zmysłowy głos. – Nie, nie, w takim razie wezmę... – A więc jednak chce go pani? – Nooo, tak – przyznałam. Nie jest to może najlepszy przykład pierwszej rozmowy. Ale coś nas do siebie przyciągało. Potem wyznał mi, że kiedy nasze oczy się spotkały, od razu miał przeczucie, że to będzie coś więcej. Ja też... W ułamku sekundy ciekawość i tęsknota za namiętnością przesunęły wszystkie granice. Usiedliśmy przy tym samym stoliku, ale nie przeszliśmy od razu na ty. Nie flirtowaliśmy. Żadne z jego spojrzeń nie zbłądziło ani razu na mój dekolt. Jednak patrzył na mnie w taki sposób, jakby cały świat wokół przestał być ważny. – Lubi pani Murakamiego? – wskazał na wystającą z mojej torebki książkę. – Lubię. I prawie skończyłam. Chciałby pan ją przeczytać? – zapytałam. To była sekunda, znowu impuls, który przesunął następne granice. Pochylił się nade mną. Poczułam jego zapach: męski, ciepły, tajemniczy. – Proszę mi ją pożyczyć – powiedział tym swoim elektryzującym głosem. – Przeczytam przez weekend, w poniedziałek oddam. Mam na imię Wiktor. Miło mi cię poznać. Czy to już randka? Do niczego nie doszło, prawda?


Nieprawda. Bo jak wytłumaczyć fakt, że zataiłam to spotkanie przed moim chłopakiem, Adamem? Zamiast tego opowiedziałam mu z detalami, jak minął mi dzień, oczywiście pomijając epizod z kawiarni. Udawałam szczerość, aby zatuszować fakt, że spotkanie z Wiktorem tak mnie zelektryzowało. Chciałam zamaskować moje podniecenie potokiem słów. Co by było, gdybym wyznała Adamowi: – Poznałam dziś w kawiarni miłego faceta. Umówiliśmy się na poniedziałek, jednak wcale ze sobą nie flirtowaliśmy, tylko... (Tak, tylko co my właściwie robiliśmy?) "Dlaczego?", spytałby Adam, "chcesz się z nim znowu spotkać?". Bo czułam się przy nim dobrze... Wiktor mi uświadomił, że mogę dostać więcej od życia. Musiałabym wtedy wytłumaczyć Adamowi: "Ale kocham ciebie. Jesteś tym mężczyzną, z którym chcę spędzić życie. Kocham twój śmiech. Z nikim nie tańczy mi się tak dobrze jak z tobą. Uwielbiam po prostu to, że jesteś". Jest tylko jedno "ale": brakuje mi tego, że Adam nie pożąda mnie przez cały czas. Że rzadko dotyka mnie tak, jak tego potrzebuję. Chciałabym, aby naszej miłości towarzyszyła większa namiętność... Ja jestem cały czas spragniona fizycznych zbliżeń, Adam ma inny temperament... Skłamałabym, gdybym powiedziała, że w chwili spotkania z Wiktorem to wszystko wiedziałam! Uświadomiłam sobie dopiero później, zaczęłam dostrzegać, co daje mi Adam – a raczej czego mi nie daje. Skok w bok nie dzieje się bez przyczyny. Zawsze jest jakiś powód.

Dodał(a): Redakcja , Czwartek 16.06.2011 (aktualizacja: 2011-06-16)
Ocena:

Dodaj komentarz

Wszystkie komentarze (3)

Awatar
Zaloguj się lub zarejestruj jeśli chcesz dodać komentarz.
wiola
Ja bym nie mogła czegoś takiego zrobić osobie którą kocham!
Dodano: 2011-06-20 21:21:35 Zgłoś nadużycie
passionfruit
Zaciekawił mnie ten związek 'otwarty', czy takie coś w ogóle ma sens?
Dodano: 2011-06-17 21:59:12 Zgłoś nadużycie

Zobacz również

×