Zdrada w sieci

Trzy miliony Polaków poszukuje znajomości przez Internet. 42% mężczyzn poznaje nowe partnerki właśnie w sieci. Co czwarta osoba uprawia seks z partnerem poznanym na randkowym portalu. A jeśli tym, co czwartym, jest twój mąż? Czy to jest zdrada?

Zdrada w sieci

Wirtualny seks jest zdradą wtedy, jeśli taka definicja zdrady funkcjonuje w waszym związku. Niestety na ślubnym kobiercu prawdopodobnie nie przysięgaliście sobie wierności również w "wirtualu".

Czego twój Misio szuka na randkowym portalu i co to ma wspólnego z tobą?
Prawdopodobnie pragnie ubarwienia swojej (a więc i waszej wspólnej) szarej rzeczywistości. Być może dość ma namawiania cię na seks, wysłuchiwania wymówek (Nie dzisiaj kochanie, boli mnie głowa). Kieruje nim ciekawość, dreszczyk emocji, żądza nowych doznań (których ty nie masz ochoty mu zapewnić, albo nie ma odwagi cię o to poprosić), albo apetyt na seks bez zobowiązań. Prawdopodobnie nie szuka nowej partnerki do życia, jawnie przyznaje się na portalu: ,,Kocham żonę i dzieci, nie mam zamiaru się rozwodzić", ale ,,odrobina zabawy nikomu nie zaszkodzi". Zapytany o to, czy małżeński seks daje mu satysfakcję, prawdopodobnie odpowiedziałby: ,,Jest ok., a kochanka zawsze oznacza kłopoty. W Internecie to co innego". A jeśli sprawa wyjdzie na jaw, i dociśniesz delikwenta do ściany, prawdopodobnie zapewni cię, że to niewinna zabawa, która nie ma nic wspólnego z waszym związkiem, a on niczego nie zrobił przeciwko tobie. Tak wygląda prawda, jego prawda. A jaka jest twoja?
Czujesz się poniżona, upokorzona i zdradzona? No i nigdy nie masz pewności czy Misio nie przejdzie od fantazji do czynów.

Esther Perel, autorka książki ,,Inteligencja erotyczna", twierdzi, że niewierność w sieci nie zawsze jest objawem jakichś poważnych problemów w związku. Za to z pewnością świadczy o zaniku namiętności, dla której ,,stały związek jest grobem, a nowy romans oazą". Wirtualny flirt, nawet ten nieskonsumowany w realu, zawsze jest ryzykowny, niebezpieczny (może wyjść na jaw) i tajemniczy, a to najbardziej napędza pożądanie. Kontynuacją wirtualnego romansu nie zawsze musi być ognisty seks w hotelowym pokoju. Ta miłosna gra zwykle rozgrywa się w umyśle.


Jeśli twój mężczyzna kieruje się w życiu swoją hierarchią wartości, czuje się w pełni współodpowiedzialny za wasz związek, jest zadowolony z małżeństwa, zasady moralne nie pozwalają mu na prowadzenie podwójnego życia, ma odwagę rozmawiać z tobą o swoich fantazjach seksualnych, prawdopodobnie jego przygody w sieci nie wychodzą poza ramy niewinnego flirtu.

Teraz twój ruch, kochanie:

1. Przede wszystkim nie czuj się winna, jeśli już to bardziej współwinna. Przez te wspólne lata pewnie niejedno zaniedbaliście w sprawie bliskości. Może właśnie po to przydarzyła wam się ta wirtualna przygoda.


2. Zastanów się, czym jest dla ciebie wirtualny flirt partnera? Ciosem prosto w serce, jednoznacznym dowodem jego niewierności, upokorzeniem? A może nic nie znaczącym epizodem, ale wydaje ci się, ze powinnaś coś z tym zrobić, dla zasady? Jest też jeszcze inna możliwość, do której być może nie przyznajesz się nawet sama przed sobą; może cała ta historia wydaje ci się podniecające, nie znałaś Misia od tej strony?


3. To, co zrobisz z tą sprawą, zależy wyłącznie od znaczenia jakie jej nadajesz. Zawsze możesz udawać, że o niczym nie wiesz. To dobre wyjście, dopóki nie wiesz, jak zareagować na wirtualną aktywność partnera. Możesz też powiedzieć mu, że czujesz się zdradzona, że jego zachowanie cię boli, poprosić, by zaniechał randkowania w sieci. Oczywiście nie masz pewności czy nie zejdzie do podziemia i nie przeniesie się do służbowego komputera. Możesz przyłączyć się do zabawy; oficjalnie lub podstępem np. logując się na tym samym portalu randkowym.


4. Zastanów się, jak wygląda wasze życie erotyczne. Czy jesteś z niego zadowolona? A może w waszej sypialni już od dawna wieje nudą? To dobra okazja, by coś zmienić, wprowadzić jakieś urozmaicenia, pozwolić sobie na więcej luzu i zabawy. Masz ochotę odciągnąć Misia od komputera? Jeśli tak, to na pewno doskonale wiesz jak to zrobić. W seksie nowe doznania i szalona namiętność są ważne, ale nie mniej ważna jest intymność, doskonała znajomość własnych ciał, upodobań seksualnych, a także zaufanie i poczucie bezpieczeństwa. Przecież nie wierzysz w to, że ta Namietna287 z sieci jest dla niego ważniejsza od ciebie.

Tekst: Ewa Klepacka, psycholog

Źródło: MilionKobiet.pl




Dodał(a): Redakcja , Poniedziałek 28.03.2011 (aktualizacja: 2011-07-12)
Ocena:

Dodaj komentarz

Wszystkie komentarze (3)

Awatar
Zaloguj się lub zarejestruj jeśli chcesz dodać komentarz.
Paulina384
Wiem coś o tym..może nie jest to wirtualny seks ale flirtowanie i poznawanie nowych kobiet w sieci to już dla Mnie przegięcie...i to nie prawda że w realnym związku jest coś nie tak....faceci po prostu uwielbiają zdobywać a jeżeli jest to w wirtualu...to nie mają sobie nic do zarzucenia...
Dodano: 2011-08-20 14:30:35 Zgłoś nadużycie
Cenia
Wirtualny seks to gwóźdź do trumny w związku, działa jak narkotyk... na podatnym gruncie - zabija!
Dodano: 2011-06-17 10:14:24 Zgłoś nadużycie
nocte ebrius
Flirt przez internet nie jest zły, ale myślę, że coraz śmielsze czyny, spotkania w realu to już cienka linia.
Dodano: 2011-05-30 18:00:01 Zgłoś nadużycie

Zobacz również

×