Mars i Wenus w sypialni

Podobno kobiety są z Wenus, a mężczyźni – z Marsa. My jesteśmy gadatliwe i żyjemy w świecie uczuć, a oni mają umysły analityczne, są milczący i zakorzenieni w konkretach. Niestety – to, że pochodzimy z różnych planet, widać czasem także w sypialni. Ale czy dzięki temu nasze bliskie spotkania trzeciego stopnia nie są bardziej ekscytujące?

Mars i Wenus w sypialni

Scena I
Marsjanin u szczytu zawsze mówi: "Tak"

Ona i on zaczynają się kochać. On milczy, ewentualnie wydaje nieartykułowane dźwięki. Ona szepcze namiętnie: "O, tak, kochanie, uwielbiam, jak tak robisz, kocham cię... A ty mnie kochasz? Powiedz, że tak, no pooowiedz!". "Tak" – on burczy w jej ramię. "Och, ożenisz się ze mną?" – kontynuuje ona. "Tak" – mówi on, nadal tym samym tonem. Rano okazuje się, że... on w ogóle nie pamięta, że się oświadczył. Ona jest obrażona, nazywa go oszustem i łajdakiem.

Mawia się, że miłość jest ślepa – ale w przypadku mężczyzn należałoby powiedzieć, że jest też głucha jak pień. My, Wenusjanki, uwielbiamy słyszeć w łóżku, że jesteśmy piękne i wspaniałe. Marsjanie też lubią słuchać, np. opowieści o tym, co za chwilę będą robili z Wenusjankami w łóżku – ale tylko do pewnego momentu. Mężczyzna jest tak zaprojektowany, nie tylko w seksie, by zmierzać prosto do celu. Dowiedziono, że w czasie stosunku przestawia się na prawą półkulę, a za mówienie, słuchanie i... myślenie odpowiada półkula lewa. Mężczyzna, który dochodzi, powie ci: "Tak" nawet wtedy, gdy zapytasz go, czy kocha panią Grabowską spod siódemki. A jeśli zacznie zastanawiać się nad pytaniem, przełączy się na lewą półkulę i... szybko okaże się, że nie jest to półkula, która odpowiada za sprawną hydraulikę jego członka. Dlatego jak chcesz, to mów, ale nie oczekuj odpowiedzi. A poważne rozmowy zostaw na następny dzień!

Scena II
Trudne spotkania skowronka i sowy

Wieczór. Ona zakłada czerwoną jedwabną koszulkę, czesze włosy, w skórę za uchem, w pachwinę wciera kroplę perfum. Wkracza do sypialni seksownym krokiem tygrysicy na łowach. On ledwie ją zauważa, bo siedzi z nosem w ulubionym tygodniku. Ona wślizguje się pod kołdrę, całuje go. "Nie teraz, kochanie, wiesz, jaki miałem dzień, daj spokój!"– mityguje ją on. Ona, obrażona, przebiera się w piżamę w kratę i idzie spać, odwrócona plecami.

Tymczasem o świcie czuje, że jego dłonie sprawnie wyłuskują ją z flanelowych spodni. "Zwariowałeś? Teraz?" – syczy ona przez sen. "Śpij, nie przeszkadzaj sobie"– mówi on i... dalej ją rozbiera!

Na Marsie i Wenus obowiązują zupełnie inne strefy czasowe. W ogóle – inne czasy! Marsjanin i Wenusjanka,
rówieśnicy, tylko przez krótki czas – między 28. a 38. rokiem życia – mają podobne zapotrzebowanie na erotyczne przygody. Gdy są młodsi, jej nie sprawia to aż takiej przyjemności, a potem – w miarę upływu lat – jej coraz bardziej chce się seksu, a jemu ochota mija. W dodatku rozmijają się też w porach dnia. Za męskie podniecenie w dużej mierze jest odpowiedzialny testosteron, a ten najwyższy poziom osiąga nad ranem – czyż nie była to niegdyś ta pora, o której mężczyźni wyruszali na polowanie?

Wieczorem, gdy wracali do ciepła domowego ogniska z oprawioną zdobyczą, testosteron im spadał (nawet o 30 proc.) i szli spać. No i tak już zostało. Jaka rada? Ustalcie... grafik. Umówcie się, że czasami on wykrzesze z siebie trochę entuzjazmu wieczorem, a ty pozwolisz mu obudzić się pieszczotami. Opłaca się od czasu do czasu wstać ze skowronkiem. Czy jest lepszy sposób na rozpoczęcie dnia niż orgazm przed śniadaniem?


Scena III
Najważniejsze jest niewidoczne dla oczu

Wieczorem – gdy oboje akurat mają ochotę na seks – zaczynają się całować. "Och, misiu, tak..."– mruczy ona i sięga dłonią do lampki. Pstryk! I już jest ciemno. "Hm, kotku, tak mi rób... – szepcze on i szpera w poszukiwaniu
włącznika światła. Pstryk! Jest jasno. Ona znowu gasi, on zapala. "Nie chcę przy lampie, jest mało romantycznie!" – krzywi się ona. "Ale po ciemku ja nic nie widzę!" – odpowiada on, zaskoczony.

Marsjanie i Wenusjanki mają podobnie skonstruowany narząd wzroku. Ale to kobiety, czyli mieszkanki Wenus, zaczytują się w książce "Mały Książę" i powtarzają sobie: "Najważniejsze jest niewidoczne dla oczu". Marsjanin w łóżku to wzrokowiec. Bez światła trafi do celu, ale taka podróż odbierze mu co najmniej połowę przyjemności. Z tego powodu nasi Marsjanie z uporem włączają w sypialni światło i oczekują, że będziemy w łóżku seksownie wyglądać. Jaka rada? Poszukajcie kompromisu. Może powinniście pomyśleć o zmianie oświetlenia w sypialni? Ogromną lampę
na suficie, dającą ostre światło, zamieńcie na dyskretne lampki z ciemnymi kloszami. A może pomyślcie o świecach? Półmrok też jest romantyczny i być może wprowadzi was w nowy świat doznań.

Scena IV
Marsjanin "po" nie jest romantyczny

Jest już "po". Ich ciała odrywają się od siebie, oboje leżą na plecach i ciężko oddychają. Było im dobrze... Po minucie ona przytula się do niego, bierze jego dłoń. On lekko sztywnieje, ale odwzajemnia jej dotyk, wzdycha. Ona myśli: "Jak romantycznie! Zaraz powie mi coś miłego!". On znów wzdycha i wreszcie wydusza: "Cholera! Zapomniałem, że miałem na dziś termin wymiany opon w firmowym aucie!".

Mars to planeta konkretów, szybko rozpalającego się podniecenia i... szybkiego jego opadania, gdy cel został osiągnięty. Dla mężczyzny seks jest wynikiem pociągu fizycznego, jaki odczuwa do partnerki. Oczywiście każdy Marsjanin czuje, że w pakiecie z pieszczotami i stosunkiem dostaje coś jeszcze: miłość i troskę. I to jest dla niego szalenie ważne, tyle że... nikt na Marsie się do czegoś takiego nie przyzna. W czasie stosunku, w czasie pieszczot,
facet stara się pewnie być dla ciebie miły i czuły – zrzuca maskę macho, jaką się na co dzień zasłania. Tuż po nim musi się pozbierać i znowu być "facetem", a nie byczkiem Fernando wąchającym kwiatki i wzdychającym do księżyca. Rada? Chwal mężczyznę, gdy zdobędzie się na odwagę i wykona jakąś wycieczkę na Wenus – będzie delikatny
i romantyczny. Pokazuj, że to ci się podoba, także seksualnie. I nie przejmuj się za bardzo tymi różnicami. Choć oni są z Marsa, a my z Wenus – także w łóżku – wszyscy żyjemy w tym samym Układzie Słonecznym!

Tekst: Nadia Kaczkowska