Uroda za wszelką cenę

Biorą kredyt. Oszczędzają przez kilka lat. Sprzedają samochód. Szukają sponsora, który opłaci zabieg. Mówią, że zdecydowały się na operację plastyczną, bo za bardzo odstawały uszy. Nos był za duży, za bardzo garbaty. Za wąskie usta. Piersi za małe albo za duże. Za grube uda, za duży brzuch. Bo za szybko starzeje się twarz. A czego nie mówią?

Uroda za wszelką cenę

Grażyna (45), nauczycielka angielskiego, wprawiła swoich znajomych w osłupienie. Sprzedała swój samochód, by opłacić pełny lifting twarzy i szyi. „Dlaczego właśnie ona?” – dziwiły się jej koleżanki, mając na uwadze fakt, że – po pierwsze – była typem szarej myszki. Skrupulatna, ułożona, rozsądna, żadna tam seksbomba. A po drugie, nigdy nie była specjalnie piękna. Owszem, widać było, że dba o cerę. Jej skóra aż świeciła od tłustych kremów, które w jej mniemaniu miały zapobiegać zmarszczkom. Ale żeby lifting?

Jak wizyta u dentysty


Przyjaciółki patrzyły ze zgrozą, jak przez wiele tygodni po operacji Grażyna jeździła do pracy
miejskim autobusem. Jak cierpiała, nie mogąc wyprostować szyi. Co cztery godziny łykała silne leki przeciwbólowe. A kiedy pytały ją, czy warto, odpowiadała: „Jeszcze zobaczycie!”. I nie kryła złości, że ciągle ją o to pytają. „To tylko kawałek niepotrzebnej skóry!” – irytowała się.


Zgadza się na rozmowę po długim wahaniu. Mam tylko zmienić jej imię. Jest konkretna. Mówi, że na całym świecie chirurgia plastyczna jest już tak powszechna, jak wizyta u dentysty. „No, ale nie każdy sprzedaje samochód, by...” – prowokuję. Śmiało podejmuje wątek: „...by się odmłodzić?”.

Tak, chciała się odmłodzić. W tym momencie życia właśnie tego potrzebowała. Miała za sobą 20 lat małżeństwa i nawet nie wie, kiedy z mężem tak bardzo oddalili się od siebie. Przestał ją zauważać. Inni też przestali. Stała się niewidoczna. Siedziała z mężem na kanapie, oglądając telewizję. „Ale się zestarzała, co za pasztet!” – powiedział, komentując wygląd aktorki, która była w jej wieku. Nie, to nie jest tak, że z tego powodu postanowiła być chociaż z wyglądu od niej młodsza. Jest jeszcze coś. Miała twarz swojej matki. Matka starzała się brzydko. Może dlatego, że nie miała łatwego charakteru. Grażyna nie chciała starzeć się tak samo. A zresztą, nie będziemy wdawać się w szczegóły. To nie psychoanaliza. Ważne, że zadziałała w odpowiednim momencie. Kilka cięć za uszami. Szwy schowane pod włosami. Za kilka miesięcy nie będzie nic widać. Tak, jest zadowolona. Patrzy w lustro i od razu czuje się pewniej. Jakby zaczął się nowy etap życia. A mąż? „Mąż mi się zestarzał” – śmieje się, ostrożnie rozciągając usta. „Może też trzeba go wymienić?”.

Najpierw nos, potem – usta


Patrycja (24), studentka prawa, miała, jak mówi, długi nos z wielkim garbem. Zasłaniała twarz włosami. Co prawda koleżanki próbowały przekonać ją, że nie jest tak źle. Może chciały ją pocieszyć. Może były obłudne. Nie ufała im. Nie ufała swojemu chłopcu, który jej powtarzał, że dla niego jest najpiękniejsza. Ufała sobie. Wiedziała, że wszyscy najpierw widzą w niej nos, a potem resztę. Musiała to zmienić!

Przez dwa lata zbierała pieniądze na operację plastyczną. Miała ją niecały rok temu. W przyszłym roku w wakacje zamierza delikatnie powiększyć usta. „I na tym koniec, przynajmniej w ciągu najbliższych pięciu lat” – zastrzega.

To prawda, że wymarzoną metamorfozę okupiła cierpieniem. „Tuż po zabiegu pomyślałam, że drugi raz nie zdecydowałabym się na to” – mówi. „Operacja poszła sprawnie, ale gips na nosie trzeba nosić do 3 tygodni. W tym okresie należy uważać, żeby nie zasnąć na boku, bo nos może się skrzywić. Cały czas trzeba spać na plecach. Stres. Prawie zero snu. Po paru dniach wyciągają ci sączki z nosa (do tego czasu oddychać można tylko przez usta). Horror. Trwa to chwilę, ale masz wrażenie, że przez dziurki wyciągają ci również mózg. Po zdjęciu gipsu nos wygląda jak
wielka bombka. Po paru dniach maleje opuchlizna. Ale dopiero po roku, tak powiedział lekarz, osiągnie on ostateczny kształt i opuchlizna zejdzie całkowicie”.

Czy warto było? „Na pewno tak” – mówi z przekonaniem. „Dzisiaj jestem inną osobą. Mam świadomość, że mogę zapanować nad swoim życiem. Bardziej się sobie podobam. Częściej się uśmiecham do Patrycji w lustrze. No, może jeszcze te usta... Przy takim ładnym nosku sama widzę, że są zdecydowanie za wąskie”.

Nowy biust na trzy dni


Lidka (47), lekarz anestezjolog, od trzech lat prowadzi gabinet medycyny estetycznej. Tutaj wstrzykuje klientkom botoks, kwas hialuronowy, wprowadza złote nici w głębokie bruzdy. Mówi:„Nie ma w tym nic złego, że kobieta chce jak najdłużej wyglądać młodo. Jej twarz jest najlepszą wizytówką”. Najpierw Lidka rozprostowała zastrzykami z botoksu zmarszczki na swoim czole. Potem tak zwane bruzdy smutku. I zmarszczki wokół ust. Kiedy już miała wygładzoną twarz, zaczęła jej przeszkadzać za stara w stosunku do twarzy szyja. Myśli nad podniesieniem piersi i liposukcją brzucha.

„Łatwo wpaść w pułapkę” – przyznaje. „Chcesz być coraz doskonalsza. A poza tym teraz człowiek stał się towarem. To, jak się sprzedasz, zależy w dużym stopniu od opakowania”. Nie dziwi się więc, że jej klientki przychodzą do niej regularnie jak do fryzjera. Niektóre z tego powodu zadłużają kartę kredytową. Inne biorą wysoko oprocentowane pożyczki w banku. I broń Boże, nie chcą, by mąż dowiedział się o tym. Więc nieraz, kiedy on dzwoni, ona tłumaczy, że jest z koleżanką na plotach. A skąd ten siniaczek pod okiem? Opowiadają potem, że mąż wierzy jak dziecko, że był wiatr, gałąź uderzyła.

Dlaczego nie mówią prawdy? „Może dlatego, że próbując oszukać czas, poniekąd oszukują same siebie – uśmiecha się – i chcą, by im inni uwierzyli?”. Ale to są niewinne słabostki, w porównaniu z tym, co obserwowała jako stażystka u wybitnego chirurga plastycznego.

„Doktor S. właśnie skończył dość poważną operację rekonstrukcji piersi. Siedzieliśmy w gabinecie. Wpadła dziewczyna. Z plikiem banknotów. I gorsetem do ślubnej sukni. Była środa. Dziewczyna miała mieć ślub w sobotę. Chciała zoperować piersi. Ekspresowo. Tak, żeby w gorsecie dekolt prezentował się okazale. Ale to nie koniec. Ona chciała, by to był zabieg tymczasowy! »Pan mi włoży te silikony na sobotę – domagała się – a w poniedziałek je wyjmie!«. Nie powiem, co pan doktor jej powiedział, zanim pokazał jej drzwi”.

Tylko do kapitalnego remontu


Ania (19), maturzystka, na jednym z internetowych forów poświęconych chirurgii plastycznej napisała: „Nie wiem, czy da mi coś wymiana wszystkiego, czego w sobie nie cierpię, ale spróbuję. Mam halluksy, drugi palec stopy krzywy, dłuższy od palucha, nadwagę, brzuch nieproporcjonalnie gruby w stosunku do reszty ciała, prawie płaskie, niekształtne cycki, wąskie usta, krzywy zgryz, duży nos, blizny w okolicach bikini po wrastających włoskach, szare, brzydkie pachy”. Po litanii przywar jest też deklaracja: „Jadę do Anglii zarobić na operację cycków. Potem będę tyrać na kolejne zabiegi. Nadaję się tylko do kapitalnego remontu!”.

Ktoś jej odpowiedział: „Masz rację, dziewczyno! Po co się męczyć? Masz być wierna naturze? To natura cię olała”.


ZMINIMALIZUJ RYZYKO, SZUKAJ MĄDRZE


Jeśli już zdecydowałaś się na operację, poszukaj naprawdę dobrego chirurga.
Dr n. med. Andrzej Sankowski,wybitny specjalista od chirurgii kosmetycznej radzi:

1. nie podejmuj decyzji pochopnie. Zobacz, jak wygląda gabinet polecanego przez znajomych chirurga. Jak się w nim traktuje potencjalnego pacjenta. Dla porównania odwiedź 2-3 konkurencyjne gabinety;

2. sprawdź dyplomy, certyfikaty. To musi być chirurg ze specjalizacją w chirurgii plastycznej, a nie po prostu chirurg. I to najlepiej z udokumentowanym doświadczeniem;

3. bałbym się lekarza, który efekty planowanych zabiegów przedstawia pacjentce w samych superlatywach. Uczciwy chirurg powie o wszystkich możliwych powikłaniach;

4. ostrożnie z internetem, z forami poświęconymi chirurgii plastycznej. Zdarza się, że nieuczciwi lekarze, pisząc anonimowo posty od szczęśliwych pacjentek, napędzają sobie klientów. Stosują też czarny PR, publikując listy „złych” chirurgów, którzy faktycznie są wybitnymi specjalistami w swojej dziedzinie.


Tekst: Maria Mamczur




Dodał(a): Redakcja , Poniedziałek 21.02.2011 (aktualizacja: 2011-07-12)
Ocena:

Dodaj komentarz

Wszystkie komentarze (1)

Awatar
Zaloguj się lub zarejestruj jeśli chcesz dodać komentarz.
drzwi
Nigdy w życiu nie poddałabym się operacji plastycznej, akceptuje swoje ciało takim jakie jest i jest mi z nim dobrze.
Dodano: 2011-12-10 20:07:06 Zgłoś nadużycie

Zobacz również

×