5 niewygodnych pytań

Kiedy padają, nie wiesz, co zrobić. Są przewrotne, mają drugie dno. Nie masz pewności, czy odpowiadając na nie, sama nie ściągasz sobie na głowę gromów. Nie wiesz, czy w ogóle powinnaś odpowiadać. Oto pięć niewygodnych pytań, które może zadać ci pracodawca. Wraz z możliwymi scenariuszami odpowiedzi.

PLANUJE PANI POWIĘKSZENIE RODZINY?

To niby niewinne pytanie, ale boisz się, że pracodawcy chodzi po prostu oto: "Czy planuje pani pójść na macierzyński, za który ja będę płacił, potem na wychowawczy, za który będę odprowadzał składkę na ubezpieczenie, apotem, gdy pani wróci, będzie pani brać co tydzień zwolnienie, by kurować zasmarkanego bachora?". Pracodawcy boją się matek jak ognia. Niepotrzebnie, bo synonimem słowa "matka" jest "kobieta świetnie zorganizowana". Taka, która nie będzie tracić czasu na kawki z koleżankami, bo chce jak najszybciej uporać się z obowiązkami, żeby móc iść do domu, do męża i dzieci. Matka to także kobieta, która ma autentyczną motywację do pracy – zarabia nie na szminkę i waciki, ale na dzieci, opiekunkę, na to, by móc w przyszłości opłacić latoroślom lekcje języków obcych, uprawianie sportów, rozwijanie pasji. Matce zależy na tym, by być efektywną, produktywną i docenioną. I właśnie to musisz uświadomić swojemu pracodawcy.

Mówienie, że rodzina cię nie interesuje, że praca jest twoją jedyną pasją, to kłamstwo, które ma krótkie nogi. Poza tym pamiętaj, że szef, który chce wyciskać podwładnych jak cytrynkę, nie jest dobry. I lepiej z kimś takim nie pracować. Pytanie o powiększenie rodziny jest niedozwolone w świetle prawa. Ale jeśli już padnie, spróbuj udzielić odpowiedzi szczerej i mądrej. Nic nie tracisz, a możesz wiele zyskać.

MA PANI PARTNERA?

To kolejne z cyklu pytań ingerujących bezprawnie wżycie osobiste. I choć pracodawca nie powinien cię oto pytać, uświadomienie mu tego w sposób prosty może nie być najlepszym pomysłem. Szefowie nie lubią podwładnych, którzy wytykają im błędy. Udziel odpowiedzi wymijającej: "Mam poukładane życie osobiste". Jeśli twój rozmówca będzie drążyć: "No, ale chyba może pani powiedzieć, czy ma pani partnera?", ty też stosuj technikę zdartej płyty, czyli powtarzania tego samego komunikatu z lekkimi modyfikacjami: "Jak powiedziałam, moje życie osobiste jest poukładane". Pracodawca nie ma prawa pytać oto, czy masz kogoś, podobnie jak nie ma prawa pytać cię o preferencje seksualne. Możesz podejrzewać, że to pytanie ma drugie dno – uzyskując odpowiedź, że nie jesteś z nikim związana, twój szef otworzy sobie drogę do mniej lub bardziej kurtuazyjnych umizgów.

Rzeczywiście, są panowie, którzy firmę traktują jak prywatny folwark i sądzą, że jednym z kryteriów wyboru kandydatki do pracy powinna być, obok kompetencji zawodowych, także atrakcyjność seksualna. Najczęściej jednak prawda jest bardziej banalna, co nie znaczy, że lepsza. Szefowie i szefowe firm (tak, kobiety też potrafią zadawać niedyskretne pytania) wiedzą o tym, że łatwiej jest wrobić w godziny nadliczbowe osoby samotne.

W obu przypadkach lepiej będzie dla ciebie, gdy zasugerujesz, że jesteś zaangażowana w jakiś związek. Bez wchodzenia w szczegóły. Poza tym w niektórych firmach, np. w służbach specjalnych, nie można zrobić kariery, gdy nie ma się partnera, planów na przyszłość. Pracodawcy wiedzą , że człowiek zajęty jest bardziej odpowiedzialny i przewidywalny.

GDZIE PRACUJE PANI MĄŻ?

Chciałoby się odpowiedzieć: "A co to ma do rzeczy?". Miejsce pracy twojego partnera nie powinno być przedmiotem dociekań twojego pracodawcy. Może chce on wiedzieć, czy twój małżonek pracuje dla konkurencyjnej firmy. Tak czy siak, jest to kolejne z serii pytań, których szef nie ma prawa zadać. Aty nie masz obowiązku odpowiadać, ale możesz spróbować zamknąć temat, informując jedynie o zawodzie męża.

Możesz też obrócić pytanie w żart: "Nie w tej firmie, choć na pewno marzy o tym". Pamiętaj jednak, że aplikując na niektóre stanowiska, musisz udzielić odpowiedzi na podobne pytania. Chodzi o pracę związaną z dostępem do informacji niejawnych.

W procesie rekrutacji kandydaci są poddawani postępowaniu sprawdzającemu z godnie z ustawą z 22 stycznia 1999 roku o ochronie informacji niejawnych. Muszą wypełnić tzw. ankietę bezpieczeństwa osobowego. Trzeba w niej udzielić dokładnych informacji nie tylko osobie, ale też o małżonku, rodzicach, rodzeństwie. Takie ankiety wypełnia wielu urzędników, funkcjonariuszy policji, a także pracowników telefonii komórkowej mających dostęp do danych, które ogólnie są niedostępne.


JAK UKŁADAJĄ  SIĘ PANI STOSUNKI  Z IKSIŃSKĄ?

To pytanie pada często niespodziewanie, gdy od jakiegoś czasu pracujesz już w firmie. Szef wzywa cię na miłą rozmowę i nagle wypala o tych stosunkach z Iksińską. A ty nie wiesz, co odpowiedzieć. Bywa też inaczej. Wzywani są po kolei wszyscy pracownicy działu, więc też spodziewasz się takiego pytania: koleżanki już doniosły, że szef robi śledztwo w sprawie Iksińskiej. Wszyscy wiedzą, że wokół niej atmosfera się zagęszcza. I wszyscy wiedzą, że przełożony szuka haka na Iksińską, bo chce ją zwolnić.

Nawet jeśli nie lubisz Iksińskiej, nie wylewaj swoich żalów przed przełożonym. To nieeleganckie. Co nie znaczy, że masz kłamać. Czym innym jest stwierdzenie: "To idiotka", a czym innym: "Mamy zupełnie inną hierarchię wartości". Jeśli szef cię zna, będzie wiedział, co o tym myśleć.

Pamiętaj, jeżeli szef chce pozbyć się z zespołu jakiejś osoby, zrobi to. Niepotrzebne jest mu twoje poparcie ani twoje oskarżenia. Jeśli obsmarujesz przed szefem Iksińską, być może wyręczysz go w szukaniu argumentów. Chcesz tego? Na ścieżce kariery nie przyda ci się opinia, że jesteś niebezpieczna i potrafisz komuś podłożyć świnię. Twój przełożony szybko dojdzie do wniosku, że jemu też możesz się tak przysłużyć. Przemyśl także inny scenariusz: wylewasz na Iksińską kubły pomyj, a ona zostaje w firmie i dowiaduje się, co o niej mówiłaś...

ZROBI TO PANI? ODPOWIEDZIALNOŚĆ BIORĘ NA SIEBIE

Bywa, że szefowie proszą nas o coś, co wykracza poza nasze kompetencje, i co w dodatku jest nie do końca w porządku, a czasem nawet jest nielegalne. A tekst: "Odpowiedzialność biorę na siebie" traktujemy jako usprawiedliwienie i wymówkę. Ale tak nie jest. To ty jesteś odpowiedzialna za to, co robisz. Także przed prawem. Nawet w wojsku, gdy wykona się rozkaz, który narusza obowiązujące przepisy, trzeba za to odpowiedzieć. W biurze nie ma rozkazów, tylko polecenia i prośby.

Jeśli któreś z nich budzą twoje wątpliwości, nie miej skrupułów, by powiedzieć o tym przełożonemu. Oczywiście, nie musisz od razu stawać okoniem i krzyczeć, że czegoś nie zrobisz. Powiedz szefowi, dlaczego masz zastrzeżenia. Może on zna jakieś fakty, które sprawią, że spojrzysz na sprawę inaczej? Jeśli jednak nadal masz podejrzenia, nie zgadzaj się inie spełniaj prośby szefa. Masz głowę, więc po prostu używaj jej do myślenia – dzięki temu możesz uniknąć naprawdę poważnych nieprzyjemności.


Tekst: Jagna Kaczanowska

Przeczytaj również:

Jak efektywnie nauczać matematyki

Pies, Wilk czy Owca


Dodał(a): Redakcja , Czwartek 01.09.2011 (aktualizacja: 2011-09-01)
Ocena:

Dodaj komentarz

Wszystkie komentarze (2)

Awatar
Zaloguj się lub zarejestruj jeśli chcesz dodać komentarz.
paula2509
według mnie nie powinno się takich pytań zadawać
Dodano: 2011-09-01 16:38:25 Zgłoś nadużycie
pilusx3
jak dla mnie- przydatne ;)
Dodano: 2011-09-01 12:45:08 Zgłoś nadużycie

Zobacz również

×