Ania Dąbrowska: Ludzie są tacy jak muzyka, którą tworzą

Od fonograficznego debiutu Ani Dąbrowskiej minęło 10 lat w tym czasie wydała 5 płyt, na jej koncie widnieje 8 Fryderyków, została mamą i przekroczyła magiczną 30-tkę. Nikt nie śmie nazwać jej "dziewczyną z Idola", przez ten czas zapracowała sobie na miano dojrzałej artystki. O przemijaniu, młodzieńczej naiwności, tym co w życiu ważne, muzyce i trupach w szafie - rozmawialiśmy z Anią.

Ania Dąbrowska: Ludzie są tacy jak muzyka, którą  tworzą

Ania Dąbrowska: Ludzie są tacy jak muzyka, którą  tworzą


Ruszyła trasa jubileuszowa, na której śpiewasz w dużej mierze utwory z pierwszego albumu "Samotność po zmierzchu" – wielki "come back". Dobrze czujesz się w klimacie tamtych piosenek? Są dla Ciebie uniwersalne?


- Różnie z tym bywa. Na pierwszej płycie najmniej zastanawiałam się nad tym czy kiedyś będę się utożsamiać z  tymi utworami. Po prostu je napisałam, naiwnie wierząc, że są świetne (śmiech). Dzisiaj pozostał mi duży sentyment do tego debiutu.

Dzisiaj nie jesteś już naiwna?

- Na pewno mniej niż kiedyś. Wszystko robię inaczej. To co wtedy mnie określało to pewien rodzaj spontanicznego działania, a nie zastanawianie się nad tym działaniem. Po prostu robiłam piosenki beż żadnego balastu wiedzy. Ilość doświadczeń na koncie, które przeradzają się w wiedze jest niepotrzebnym obciążeniem przy tworzeniu muzyki.

Masz wrażenie, że bardzo się zmieniłaś jako kobieta na przestrzeni tych lat?

- Myślę, że z małomiasteczkowej dziewczyny, która próbowała robić wszystko po swojemu, stałam się bardziej twarda i rzeczowa. Jestem też bardziej świadoma swojej kobiecości, swoich potrzeb, czego chce, a czego nie w moim życiu. Młodzi ludzie lubią wchodzić w zagmatwane sytuacje i skomplikowane związki. To jest właśnie ta różnica, dzisiaj wolę spokój.

Ania Dąbrowska: Ludzie są tacy jak muzyka, którą  tworzą

Ania Dąbrowska: Ludzie są tacy jak muzyka, którą  tworzą



Mówisz, że stałaś się twardsza, jak to wpływa na Twoją twórczość?

- Podążam z wiatrem. Cały czas ufam, że najfajniejsze rzeczy tworzą się same, poprzez nieświadomość i podświadomość. Im więcej staramy się myśleć i analizować tym mniejsze są szanse, że to będzie dobre. To czego szukam to kontra do schematycznego, mechanicznego popu, wyzucia z wrażliwości. Jeśli muzykę traktujemy jako język, to lubię słuchając jej, czuć że obcuję z człowiekiem, osobą która oddaje siebie.

Czym jest dla Ciebie muzyka?

- Sposobem wyrażania całego siebie. Ludzie są tacy jak muzyka, którą  tworzą. To czy ktoś w życiu jest ekstrawertykiem czy introwertykiem, przekłada się na jego twórczość. Lubię jeśli ludzie mają odwagę pokazać jacy są naprawdę i  potrafią powiedzieć co myślą. To najbardziej cenię w muzyce i w życiu!  

Masz wrażenie, że publiczność czegoś od Ciebie oczekuje?

- Ludzie mają swoje wyobrażenie dotyczące mojej osoby i mojej twórczości. Chcę wierzyć, że chcą abym tworzyła wyrafinowaną muzykę i ciągle zaskakiwała. Sama też chciałabym od siebie tego oczekiwać.

Trzy albumy w Twojej dyskografii "Kilka historii na ten sam temat", "W spodniach czy w sukience?" i "Ania Movie" nawiązują do stylistyki retro. Skąd wzięła się w Tobie fascynacja latami 60’ i 70’ w muzyce?

- Zaczęło się oczywiście od wokalistów z tamtego okresu: Marvin’a Gaye’a i Al.’a Greene’a. Zachwyciła mnie ekspresja tamtych głosów.

Czujesz się bardziej z tamtych czasów?

- Nie. Wyciągnęłam z nich to co najbardziej mi się podobało, przepuściłam przez własną wrażliwość, trochę teraźniejszości i współczesność. Powstała  mieszanka, która była moją własną wizją lat 60’, przecież nie żyłam wtedy…

Może żyłaś… nie wierzysz w reinkarnację?

- Dopuszczam na razie wszystkie opcje, jestem otwarta.

Czy tytuł ostatniej Twojej płyty "Bawię się świetnie" jest ironiczny?

- Tak. Pochodzi z tekstu piosenki "Bawię się świetnie", który nie jest do końca optymistyczny, ma w sobie pewną dawkę goryczy i jest przekorny.

Dużo na tym albumie nostalgii. Tęsknisz za beztroską , wolnością i sobą sprzed dziesięciu lat?

- Wydawałam tę płytę kończąc 30 lat, jest ona wyrazem stanu pomiędzy młodością a pierwszą dojrzałością, wymuszoną przez wiek. Faceci dłużej mogą być dziećmi, inaczej się starzeją. Kończąc trzydziestkę, kończy się termin ważności kobiety jako reproduktorki. Ta płyta jest wyrazem przemyśleń dotyczących przemijania.

Ania Dąbrowska: Ludzie są tacy jak muzyka, którą  tworzą

Ania Dąbrowska: Ludzie są tacy jak muzyka, którą  tworzą



W piosence "Kiedyś mi powiesz, kim chcesz być" śpiewasz do swojego dziecka. Jaką mamą chcesz być?


- To co jest dla mnie najważniejsze to żebyśmy byli ze sobą blisko, mieli zdrową relację na prawach wzajemnego szacunku. Póki co nie możemy mówić o partnerstwie, bo ja jestem rodzicem, a więc muszę mieć rację… częściej (śmiech). Staram się nie mówić „nie, bo nie”, zawsze tłumaczę i mam nadzieję, że któregoś dnia dziecko zrozumie. Jestem zwyczajną, kochającą mamą.

Kim jest "Sublokatorka" o której mowa w jednej z piosenek na płycie?

- To jest wizja osoby, która mieszka w Twojej głowie, jest takim małym diabełkiem i podpowiada Ci zawsze złe rzeczy.

Często szepcze w Twojej głowie?

- Oczywiście. Bardzo często…

I co mówi?

- Zjedz, nie idź spać… to są głosy, którym czasem ulegasz a czasem jesteś silniejsza od nich.

Śpiewasz "A ona wciąż powtarza mi, zniknę kiedy zechcesz, lecz coraz więcej trupów w szafie…" - mam nadzieję, że to jedynie dość subiektywna metafora?

- Oczywiście.(śmiech) Mówi o tym, że nikt tak naprawdę nie widzi tego co masz na sumieniu, można to też nazwać zamiataniem pod dywan. Pozostawiam dowolność interpretacji, a to co ja miałam na myśli jest tylko dla mnie…

AD_Brodziak_14.jpg

Ania Dąbrowska: Ludzie są tacy jak muzyka, którą  tworzą


Dużo skrywasz w sobie?

- Na tej płycie otworzyłam się najbardziej jak do tej pory. Nie wchodzę w rolę i nie udaje kogoś innego. W większości teksty są o moich uczuciach, więc ta płyta jest pod tym względem inna. Intymna.

1 grudnia grasz koncert w warszawskiej Stodole, przewidziane są jakieś niespodzianki?

- Tak. Zdarza mi się grać bisy, a od dłuższego czasu miałam ochotę zaśpiewać pewną piosenkę… z pogranicza dobrego smaku. Postanowiłam, że dam ją na trzeci bis. Jest to kawałek z lat 90’, który każda wokalistka musi zaśpiewać choć raz w życiu żeby się sprawdzić.

Rozmawiała: Marietta Przybyłek
Źródło: MilionKobiet.pl
Foto: Mat. prasowe





Dodał(a): Marietta Przybyłek , Piątek 29.11.2013 (aktualizacja: 2013-11-29)
Ocena:

Dodaj komentarz

Wszystkie komentarze

Awatar
Zaloguj się lub zarejestruj jeśli chcesz dodać komentarz.

Zobacz również

×