Ewa Chodakowska: torturowałam swoje ofiary

- Torturowałam swoje ofiary - mówi Ewa Chodakowska, trenerka personalna. I przyznaje, że „trener-kiler” to jej drugie imię. W wywiadzie dla MilionKobiet.pl zdradza, jak wziąć naturalną pigułkę szczęścia i zdrowia.

Ewa Chodakowska: torturowałam swoje ofiary

Ewa Chodakowska


Marcelina Romańska: Kiedy postanowiłaś zostać trenerką?

Ewa Chodakowska: Nigdy nie marzyłam o zawodzie trenerki. Sporadycznie chodziłam na siłownię i nigdy nie ćwiczyłam dla efektów wizualnych, nie chciałam nikomu niczego udowadniać, dorównywać w wielkości mięśnia czy niskiej zawartości tłuszczu. Wszystko robiłam dla siebie, wyznając zasadę oświeconego egoizmu.

Od zawsze byłaś pasjonatką aktywności fizycznej?

Tak. Robiłam wszystko, co w mojej mocy, by być najlepszą wersją samej siebie! Moim świadomym wyborem było dbanie o zdrowie i ciało po to, by się nimi cieszyć jak najdłużej. Pracując nad sobą dostrzegłam, że programy, które układałam, przynosiły fenomenalne efekty. Znajome często prosiły mnie o dobranie odpowiedniego treningu, więc siadałam z nimi na pół dnia i omawiałam nie tylko sam trening, ale i filozofię, jaką trzeba w sobie zaszczepić.

Co z tego wyniknęło?

Ciągle słyszałam, że byłabym świetnym trenerem personalnym, wiec mam wrażenie, że to zawód wybrał mnie, a nie ja jego.

Pasja stała się pracą?

Tak, ale ogromny wpływ na to miał i ma mój obecny partner, który jest najlepszym i przy okazji dobrze znanym greckim trenerem.

Jak go poznałaś?

Stało się to trzy lata temu, gdy wyjechałam z Polski. Wtedy moja największa miłość i pasja znalazły ujście w życiu codziennym, prywatnym i zawodowym. A profesja trenera nabrała innego wymiaru.

Jakiego?


Bycie trenerem to nie odliczanie wykonanych powtórzeń, ale też bycie psychologiem, wsparciem i często inspiracją. Teraz wiem, że biorąc pod swoje skrzydła osobę, którą decyduję się prowadzić, będę świadkiem jej przemiany tak zewnętrznej jak i osobowościowej.

Jak to wygląda w praktyce?

Kobieta - bo nimi się zajmuje - ma rozkwitać w moich rękach, nabrać pewności siebie, wyzwolić marzenia i odnaleźć w sobie siłę.

Jak wygląda Twój dzień pracy?

To nie standardowe 8 godzin, bo dziennie średnio pracuję 16.  Kocham to, co robię! Trzy razy w tygodniu prowadzę zajęcia grupowe - rano i wieczorem - wtedy sama nie ćwiczę, ale koncentruje się na „maltretowaniu” swoich podopiecznych. We wtorki i czwartki mam spotkania biznesowe, a w weekendy prowadzę warsztaty w kolejnych miastach.

A kiedy zajmujesz się swoim FanPagem na Facebooku?

Codziennie - kontaktuje się z osobami szukającymi motywacji. Udostępniam każdej osobie, która do mnie pisze, swój autorski i darmowy program treningowy oraz jadłospis. Obecnie współpracuję online z 30 tys. osobami.

Czy kiedykolwiek w swoim życiu byłaś gruba?


Kiedyś nazwałam swoje ciało „bezkształtną masą”- to było jakieś 5 kg temu. To określenie wzbudziło kontrowersje, więc może powiem, że nigdy nie byłam gruba, ale był okres w moim życiu kiedy nie byłam wyrzeźbiona.

Najważniejsza partia ciała…

…nie ma szczególnej części ciała, na której się koncentruję. W moich programach nie ma dzielenia ciała na partie - według mnie nie ma nic gorszego! Trening powinien angażować wszystkie mięśnie. Skąd pomysł, że piękne, zarysowane, smukłe plecy są mniej atrakcyjne od jędrnych pośladków?

Możesz polecić jakiś "multifunkcjonalny" sprzęt do ćwiczeń?

Przeciwwaga naszego ciała w zupełności wystarczy do treningu. Wystarczą dwa metry kw. powierzchni i szczypta determinacji, a później już wszystko jest w naszych rękach. Wyjątkiem jest jedynie TRX i BOSU, które kocham (angażują całe ciało) ale stosuję je nie częściej niż raz w tygodniu.

A ile razy w tygodniu ćwiczysz?

Kiedyś ćwiczyłam intensywnie i codziennie, ale teraz średnio cztery razy   w tygodniu po 45 minut. Robię ćwiczenia z moich programów, których jest ok. 50-sciu.

Czy muzyka jest dla Ciebie ważna w czasie treningu?                                                  

Jest szalenie istotna! Jako melomanka mam kompletnego świra na punkcie muzyki.

Jak ją dobierasz?

Adekwatnie do intensywności treningu i nastroju. Czasem wrzucam Rage Against the Machines i resetuję stres hardcorowym treningiem, ale potrafię też nastawić Hotel de Costes, czy Buddah Bar i wyciszyć się. Muzyka potrafi nas doładować - wystarczy puścić ulubiony kawałek, a on już swoje zrobi.

Używasz fitenessowych aplikacji na iPhona?

Owszem. Od lat używam aplikacji TABATA -  kocham, kocham, kocham! To interwałowe rozliczenie czasu (20 s ćwiczymy, 10 s odpoczywamy - powtarzamy 8 razy). Można tu wedle uznania wybierać ćwiczenia i przekraczać granice własnych wytrzymałości. Według tego rozliczenia przygotowałam swój program treningowy na kolejną płytę DVD, która pojawi się w kioskach końcem września razem z magazynem SHAPE.

W czym tkwi sukces płyty z treningiem opracowanym przez Ciebie dla SHAPE?

Sprzedało się 100 proc. nakładu, a wciąż dostaję e-maile z pytaniem, czy można ją jeszcze dostać. Mam nadzieje, że znajdziemy sposób na reedycję.

A od czego się zaczęło?

Pojawiłam się na Facebooku i obiecałam, że ułożę program krótki, skuteczny, prosty w wykonaniu i nie wymagający sprzętu. Ten program był moim „pierwszym dzieckiem” - niepozornie prostym i odbiegający intensywnością oraz rytmem od pozostałych programów, ale nie mniej skuteczny. To trening dla każdego.

Jakie ćwiczenia zawiera program?

Są oparte o pilates, callanetics, fitness, balet i technikę oddechową. Program zachowuje podwyższone tętno. Intensywnie pracujemy w nim nad daną partią ciała, nie pozwalając przy tym odpoczywać innym. Bez względu na przyjętą pozycję pracujemy na oddechu spinając brzuch. Ten program jest nie tylko świetny dla początkujących, ale również szukających alternatywy w domu.

Na czym polegała Twoja współpraca z greckim SHAPE?

Pracowałam tam dwa lata - prezentowałam swoje ćwiczenia oraz wyniki treningów przeprowadzonych wspólnie z celebrytkami pojawiającymi się na okładce danego numeru. Poza tym w Atenach prowadziłam studio, gdzie „torturowałam swoje ofiary”.


Podobno w Grecji mówili o Tobie "trener-killer".

Tak - to moje drugie imię, odbieram je jako komplement. Moj partner przygląda się czasem i mówi, że stosuję chińskie metody treningowe, co oznacza, że przetrwają tylko najsilniejsi.

Aktywność fizyczna zmienia życie?

Wprowadza w nie totalną transformację. Dzięki treningowi zaczynamy pracować nad sobą, jesteśmy systematyczni i zadowoleni z efektów naszej pracy. Zaczynamy się sobie podobać.  A pewność siebie i poczucie atrakcyjności rośnie. Aktywność fizyczna jest naturalną pigułką szczęścia i zdrowia.



Źródło: MilionKobiet.pl



Dodał(a): Marcelina Romańska , Piątek 29.06.2012 (aktualizacja: 2013-08-23)
Ocena:

Dodaj komentarz

Wszystkie komentarze

Awatar
Zaloguj się lub zarejestruj jeśli chcesz dodać komentarz.

Zobacz również

×