Ilona Felicjańska: odbudowałam wiarę w siebie

O przemianie po wypadku, przerwie w showbiznesie i wspieraniu młodych projektantów mówi w rozmowie z portalem MilionKobiet.pl Ilona Felicjańska.

Ilona Felicjańska

Ilona Felicjańska



Karolina Czaja: Co oznacza dla Pani bycie kobietą sukcesu?

Ilona Felicjańska: Bycie kobietą sukcesu oznacza dla mnie teraz zupełnie coś innego niż kiedyś. W tym momencie bycie kobietą sukcesu to bycie kobietą odważną, która ufa sobie i która podąża za swoimi marzeniami. To kobieta, która zna zasady i przestrzega pewnych wartości. Czuję, że jestem gotowa, by realizować swoje marzenia nie oglądając się na innych.

Która ze znanych kobiet - Polek jest Pani wzorem?

Od zawsze fascynowały mnie Pani Elżbieta Penderecka, Aleksandra Kwaśniewska, Bożena Batycka, a także Pani Beata Tyszkiewicz. To kobiety, które znają swoją wartość, nigdy nie udawały, nie grały kogoś ważniejszego, nigdy nie nosiły głowy zbyt wysoko. To kobiety, które realizują siebie, które cenią i szanują ludzi. Idą swoją drogą, odnoszą sukcesy, robią piękne rzeczy i nie zapominają o innych.

Krąży na Pani temat wiele plotek. Jak Pani na nie reaguje?ilona.jpg

Na początku bardzo to bolało i powodowało, że przechodziłam chwile załamania. Jednak w momencie kiedy się wzmocniłam, zrozumiałam że moja wartość nie zależy od tego, co o mnie piszą. Zwłaszcza ci anonimowi, którzy komentują, nie mają swojej osobowości i nie mają swoich marzeń, łatwo im jest obsmarować kogoś. W ten sposób się dowartościowują. Zrozumiałam, że to ja jestem najważniejsza. Jednocześnie na swojej drodze spotkałam wiele wspaniałych osób, które powtarzały, że nieważne ile razy się potknę.  Podniosę się i idę dalej. Chcę moim przykładem pokazać, że można popełnić błąd, ale można też z podniesioną głową wstać i iść.

Miała Pani przerwę od showbiznesu. To było zamierzone?

Tak. Zajęłam się sobą, terapiami, warsztatami rozwojowymi. Naprawdę bardzo dużo pracowałam nad sobą, aby uwierzyć w siebie i sobie zaufać. Najtrudniejsze było to, że po wypadku, odeszli ode mnie najbliżsi przyjaciele. To było najsmutniejsze i bardzo obniżyło poczucie wartości. Wtedy pomyślałam: „kim ja właściwie jestem, skoro moja wartość polegała na mojej sławie, a w momencie kiedy popełniłam błąd, wszystko się sypie”. Musiałam odbudować wiarę w siebie. Wypadek miał miejsce dwa lata temu ale dopiero od września poczułam, że stoję na nogach. Zaczęłam robić bardzo dużo sesji zdjęciowych z osobami, które pisały do mnie i prosiły, by zrealizować z nimi projekt i dla których nie było ważne to, że popełniłam błąd.

Ostatnio mogliśmy zobaczyć Panią na FashionWeeku w Łodzi. Dlaczego wspiera Pani młode osoby, które dopiero zaczynają w tym biznesie. Nie woli Pani pracować z doświadczonymi projektantami?

Niedawno robiłam sesję "Pachnidło" z fotografką Anną Powierzą z okazji  Międzynarodowego Dnia Książki, podczas której miałam na sobie ubrania wielu topowych, polskich projektantów, m.in. Paprocki&Brzozowski, także z doświadczonymi wciąż mam kontakty. Prowadziłam pierwszy pokaz Łukasza Jemioła, kiedy jeszcze nikt go nie znał i jestem dumna z tego, że tak jakby na moich ramionach Łukasz wyrósł.  Wiem, że bardzo ciężko jest się przebić. Jeśli kiedykolwiek zostanę poproszona o pomoc i będę widzieć zaangażowanie tej osoby i chęć odniesienia sukcesu -  pomogę.

Wydała też Pani kalendarz "Pamiętaj o samokontroli".  Sądzi Pani, że to wpłynie na Polki?

Ja nie sądzę, ja to wiem! Wszystko robię swoim własnym kosztem. Wierzę w to, dostaję mnóstwo maili i informacji na Facebook’u od kobiet, które chorują. Wychodzę do nich i z nimi rozmawiam. Ostatnio na Festiwalu Kobiet w Warszawie, podczas którego miałam swój panel dyskusyjny i opowiadałam o samokontroli,  podeszła do mnie kobieta i zapytała, czy ja naprawdę w to wierzę, że można przestać pić. Ona straciła syna przez swój alkoholizm, został jej odebrany przez ojca. Była kompletnie załamana. A ja powiedziałam, że absolutnie w to wierzę. Mam namacalne dowody na to, że to co mówię i robię naprawdę pomaga.  Na razie nie jest to bardzo duża grupa osób. Nie chcę zbawiać świata. Liczą się pojedyncze osoby, którym mogę pomóc.

Pani plany na przyszłość?

W tym momencie moim marzeniem jest aktorstwo. Do tej pory myślałam, że nie jest to realnie, ze względu na potrzebę otworzenia się, ale teraz zmieniam zdanie. Wcześniej bałam się oceny innych ludzi ale to się zmieniło. Teraz uważam, że jeśli czegoś naprawdę chcemy i podążamy tą drogą to dostajemy to. Niedawno zagrałam w krótkometrażowym filmie młodych twórców z Poznania  "Primadonna" i myślę, że się sprawdziłam. Jestem po kilku spotkaniach z pewnym portugalskim reżyserem z którym pracuję nad dużą, głęboka rolą dla mnie. Mam nadzieję, że to dopiero początek.



Rozmawiała: Karolina Czaja
Źródło: MilionKobiet.pl


Dodał(a): Karolina Kawecka , Poniedziałek 16.07.2012 (aktualizacja: 2012-07-16)
Ocena:

Dodaj komentarz

Wszystkie komentarze

Awatar
Zaloguj się lub zarejestruj jeśli chcesz dodać komentarz.

Zobacz również

×