Maile winem pisane

Urodził się w Wielkiej Brytanii, ale jego największą miłością jest Toskania. Gdy miał 15 lat, rzucił szkołę i zatrudnił się w winnicach. Przez ponad 10 lat oprowadzał turystów po zakątkach toskańskiego Chianti. Teraz produkuje oliwę, pisze książki i pokazuje innym jak kochać to najwspanialsze miejsce na świecie. O swojej nowej książce "Za dużo wina Toskanii", czyli swojej miłości, mówi Dario Castagno.

Maile winem pisane

Marcelina Romańska: Twoja pierwsza książka była wybrykiem dla zabicia czasu. Druga - próbą sprostania oczekiwaniom. Jak było z "Za dużo wina Toskanii"?

Dario Castagno: Pisząc pierwszą książkę, nie byłem świadomy tego, że piszę książkę. Dla mnie był to rodzaj dziennika i nie przypuszczałem, że kiedykolwiek może zostać wydany.

Pewnego dnia jeden z moich amerykańskich przyjaciół, który też jest pisarzem, przeczytał go i stwierdził, że jest zabawny, pouczający, więc postara się go wydać. Jednak tak się nie stało, zrobiłem to więc sam. Wydrukowałem kilka kopii książki w j. angielskim, oprawiłem i rozdałem w miasteczku. Wszyscy byli zachwyceni.

Docenili Twoje własnoręczne wykonanie?

Tak. Szybko zacząłem otrzymywać e-maile ze słowami uznania o okładce i samego wydania. Później książką zainteresował się wydawca z USA, który spędzał wtedy urlop w Chianti. Skontaktował się ze mną i podpisałem bardzo kiepski kontrakt, przekazując wydawcy wszystkie prawa.

Książka odniosła wielki sukces, zostałem zaproszony do USA i dopiero podczas licznych spotkań z czytelnikami uświadomiłem sobie, że jestem pisarzem! Kiedy po 4 miesiącach wróciłem do domu, czułem odpowiedzialność, by coś napisać. Tworząc drugą książkę wiedziałem, że jest to zlecenie i zobowiązanie.

A z trzecią…

… odbywało się to w podobny sposób jak z pierwszą, bo w ogóle nie traktowałem tego jak pisanie książki.

Ale zaczęło się od e-maila od tajemniczej Amerykanki.

Na początku był ten jeden e-mail, ale kolejne i kolejne listy wymienione z ową Amerykanką złożyły się na całą książkę. Ona poprosiła mnie o napisanie czegoś na temat roczników win. Stopniowo jednak nasza relacja stawała się coraz bardziej intymna, a e-maile osobiste. Zaczęła pytać mnie o wydarzenia, które wyparłem z pamięci. W końcu wyznałem jej mnóstwo historii, które nie są powodem do dumy.

Więc to ta tajemnicza Amerykanka kieruje akcją książki?

Zgadza się. Mówię jej wszystko o sobie, wciąż nie wiedząc nic o niej.

Ile czasu zajęło Ci napisanie tej niezwykłej książki?

Około 3-4 miesięcy. Była zima. Ta mroczna pora roku jak i ponury etap mojego życia są widoczne na kartach książki.

Co jest najbardziej zaskakujące w pisaniu?

Myślę, że moje książki pokazują mnie takim, jakim jestem. Są bardzo "przezroczyste", tu nie ma nic do ukrycia, wszystko jest podane jak na tacy. Czasem jednak zdarza mi się wyolbrzymiać pewne fakty.

Jakie na przykład?

Opis picia wina. Można przeczytać, że wypiłem kilka butelek, a w rzeczywistości wypiłem tylko jedną.

Masz jakiś sposób na to, by przykuć uwagę czytelnika?

Nie stosuję żadnych sztuczek. Jeśli zaczynasz pisać książkę i towarzyszy ci myśl, że to musi się spodobać i zostać docenione, to się nigdy nie uda. Nie myślałem o tym, by zacząć coś pisać, tylko dlatego, że jest to modne. Jestem szczęściarzem, bo żyję w Toskanii, a to niezwykłe miejsce. Wiele osób przeprowadza się tutaj, kupuje stare domy, odnawia je i pisze książki o tym regionie.

Ale to właśnie Twoje toskańskie książki są najchętniej czytane, a nie setki innych…

…być może dlatego, że są napisane z "toskańskiego" punktu widzenia przez osobę, która tutaj ma swoje korzenie. Inne były pisane przez obcokrajowców, którzy osiedlili się tutaj.


Dodał(a): Karolina Czaja , Środa 21.09.2011 (aktualizacja: 2011-10-07)
Ocena:

Dodaj komentarz

Wszystkie komentarze (2)

Awatar
Zaloguj się lub zarejestruj jeśli chcesz dodać komentarz.
paula2509
niestety nie miałam okazji przeczytać jego książek
Dodano: 2011-09-03 15:24:51 Zgłoś nadużycie
Audrey
Uwielbiam tego pisarza i jego książki:)
Dodano: 2011-06-22 07:47:05 Zgłoś nadużycie

Zobacz również

×