Marzę o wysokich obcasach

Znamy ją jako Izę – przyjaciółkę Małgosi z "M jak miłość", Paulinę – narzeczoną Marka z "Brzyduli" i doktor Julię z "Apetytu na życie". Ale niewielu wie, że Maja Hirsch ma prawie 180 cm wzrostu! To o 17 cm więcej niż jej partner życiowy, aktor Jacek Braciak. I pomyśleć, że mało brakowało, a z powodu wzrostu nie przyjęto by jej do szkoły teatralnej!

Marzę o wysokich obcasach

O: Pani Maju, jest pani wysoka jak... światowe gwiazdy. Uma Thurman ma 183 cm wzrostu, Nicole Kidman, Monica Bellucci – 178 cm! Ale wydaje mi się, że wśród polskich aktorek taki wzrost jest chyba nietypowy.

Maja Hirsch: To prawda. Ale zdradzę, że niedawno mierzyłam się u lekarza i okazało się, że jestem niższa, niż dotąd myślałam. Mam 178,3 cm wzrostu, a byłam pewna, że aż 179 cm! Cieszę się.

O.: To w czym tkwi problem?

M.H.: Marzę o wysokich obcasach, ale w nich mam aż 190 cm wzrostu! Mało który mężczyzna jest tak wysoki. Wśród aktorów wyżsi ode mnie są Tomasz Kot, Wiktor Zborowski... i już.

O.: Myślę, że nawet gdy nie ma pani szpilek, reżyserom trudno dobrać dla pani partnera.

M.H.: Oj, tak. W szkole aktorskiej nawet się zastanawiali, czy w ogóle mnie przyjąć. Wysoki wzrost u kobiety nie jest atutem w tym zawodzie. Aktorka powinna być drobna, filigranowa, niska – wtedy bez problemu znajdzie rolę. Oczywiście, liczy się nie tylko wygląd. Aktorstwo też jest ważne, ale proszę sobie wyobrazić,  że gram rolę w filmie obyczajowym i jestem wyższa od swojego partnera. Efekt komediowy gwarantowany, chwyt znany od czasów Flipa i Flapa (śmiech)!

O.: Na rolach zakochanych kobiet aktorstwo się nie kończy.  

M.H.: Na szczęście. Mój wzrost jednak bywa walorem. W filmie Andrzeja Saramonowicza "Jak się pozbyć cellulitu" (od lutego w kinach) większość scen gram m.in. z Dominiką Kluźniak. Ona ma 161 cm wzrostu. To zestawienie było świadomym zabiegiem komediowym Andrzeja Saramonowicza, jednak operator obrazu Tomasz Madejski nie zawsze był zadowolony. Żeby zminimalizować różnicę wzrostu przy zbliżeniach, Dominika Kluźniak była w szpilkach, a ja – bez butów.

O.: Postać grana przez panią w filmie Saramonowicza jest pani imienniczką. To nie przypadek.

M.H.: Nie. Andrzej Saramonowicz tworzył role z myślą o konkretnych aktorach, uwzględniając w charakterach postaci nasz temperament, sposób wysławiania się. Czytałam scenariusz i łapałam się na tym, że myślę: "Aha, ciekawe, a więc tak mnie widzi Andrzej".

O.: Co filmowa Maja ma z pani?

M.H.: Przede wszystkim żywiołowość, ale też dobór, nazwijmy to, przerywników.

O.:  Jakie są pani ulubione?

M.H.: Mam kilka, ale nie będę ich publicznie wymieniać (śmiech). Mogę za to uchylić rąbka tajemnicy i powiedzieć, że filmowa Maja pracuje w telewizji, ale nie jest szczęśliwa, bo rozpada się jej związek. Mężczyzna, którego kocha, jest żonaty, ale nie chce zostawić żony, tak jak jej obiecał. Na pocieszenie Maja wybiera się z przyjaciółką do spa. Tam dziewczyny poznają Kornelię. Wtedy zaczyna się akcja rodem z komedii kryminalnej. Nazywamy to nawet roboczo "Lejdis in action".
Marzę o wysokich obcasach
O.: Ciekawe, jak by to brzmiało po rosyjsku. Słyszałam, że w tym języku mówi pani równie dobrze, jak po polsku.

M.H.: Rosyjski to język ojczysty mojej mamy, dlatego nie tylko mówię, ale też często myślę po rosyjsku.


O.: Może zatem Maja Hirsch zrobi karierę za wschodnią granicą? Daniel Olbrychski, Karolina Gruszka, Paweł Deląg i wielu innych polskich aktorów świetnie tam sobie radzi.

M.H.: Fascynuje mnie to, w jaki sposób w Rosji szanuje się artystów. Na sztukę i kino poświęca się tam ogromne pieniądze, więc może kiedyś i dla mnie znajdzie się tam jakaś rola.

O.: Miała pani wystąpić w 12. edycji "Tańca z gwiazdami". Podobno jest szansa, że dołączy pani do innego popularnego show.

M.H.: Nikt do mnie nie zadzwonił w tej sprawie (śmiech). Ale rzeczywiście miałam tańczyć w tej samej edycji, w której brała udział Julia Kamińska. Dostałam jednak propozycję zagrania w serialu "Apetyt na życie" i wybrałam pracę. Czułam, że właśnie tak powinnam zrobić. Choć nie wiem, czy odnalazłabym się w takim show. Bo nie tylko trzeba tańczyć, ale też trochę wyspowiadać się z tego, jakim się jest. A ja się takiego uzewnętrzniania przed milionami widzów zwyczajnie wstydzę.

O.: Czy dlatego w wywiadach rzadko mówi pani o rodzinie?

M.H.: Zdawałam do akademii teatralnej, bo marzyłam o pracy w teatrze. Nie myślałam wówczas o graniu w serialach. Byłam idealistką, nie zastanawiałam się, z czego będę żyć (śmiech). Nadal jednak nie uważam, żeby moja praca zobowiązywała mnie do dzielenia się ze wszystkimi swoim życiem prywatnym. Chciałabym być kojarzona z tym, co robię w pracy, a nie po niej.

O.: Proszę nam chociaż zdradzić: czy to prawda, że pani córka Marysia ma zadatki na aktorkę i już chodzi na kółko teatralne?

M.H.: Marysia ma siedem lat i jest uczennicą pierwszej klasy. W szkole ma zajęcia teatralne, ale biorą w nich udział wszystkie dzieci. Na razie nic nie mówi, że chce zostać aktorką. A jak będzie za rok, dwa, dziesięć, zobaczymy.  

O.:
Kiedy wraca ze szkoły, to prosi was o autografy dla koleżanek?

M.H.: Już nie. Wytłumaczyliśmy Marysi, że dla niej jesteśmy tylko rodzicami, nie aktorami, a dla jej kolegów i koleżanek z klasy – rodzicami dziewczynki z klasy. Ona szybko to zaakceptowała. Dzieci i rodzice też nie patrzą na mnie jak na "panią z telewizji". Udzielam się w klasie Marysi, staramy się organizować dla dzieciaków spotkania, zabawy, niespodzianki. Mam z nimi zupełnie normalne koleżeńskie relacje.

O.: Znajduje pani na to czas?

M.H.:
Wcale nie jestem taka zajęta! Pracuję w Teatrze Dramatycznym w Warszawie, ale nie gram codziennie. Zdjęcia do filmu już się skończyły, więc opiekuję się domem, dzieckiem i odpoczywam. I jest mi z tym bardzo dobrze.

ZOBACZ MAJĘ W KAMPANII "PIĘKNA BO ZDROWA"!

Rozmawiała: Marta Drelich



Dodał(a): Redakcja , Środa 23.03.2011 (aktualizacja: 2012-03-01)
Ocena:

Dodaj komentarz

Wszystkie komentarze (4)

Awatar
Zaloguj się lub zarejestruj jeśli chcesz dodać komentarz.
rendus
Maja po swojej metamorfozie wygląda zjawiskowo. I cóż z tego, ze jej partner jest niższy to przecież w niczym nie przeszkadza:)
Dodano: 2011-10-30 20:46:55 Zgłoś nadużycie
Nat
Nie sądzę, żeby to był jakiś większy problem. Z pewnością łatwiej mi o tym mówić z niższego poziomy, ale i tak nie uważam, że takie pary wyglądają śmiesznie. Inaczej ;-).
Dodano: 2011-04-21 23:28:25 Zgłoś nadużycie
KalesonyDziadka
Mój chłopak jest ciut niższy, a jak ubiorę szpilki to wyglądamy średnio przy sobie, ale z czasem przestało mi to przeszkadzać. Chociaż chciałabym od czasu do czasu stanąć na palcach do pocałunku.
Dodano: 2011-04-21 22:53:36 Zgłoś nadużycie
Karo
Moje wysokie koleżanki mają problem ze swoim wzrostem i nawet nie zwracają uwagi na niższych mężczyzn, "no bo jakby to wyglądało". Ale przecież nie ważny jest wzrost, liczy się miłość:)
Dodano: 2011-04-06 10:22:11 Zgłoś nadużycie

Zobacz również

×