Nieoczekiwana zamiana ról

Dwie pisarki, dwa żywioły i dwie niezwykłe kobiety. Ale przede wszystkim matka i córka. Wywiad z nimi nie jest łatwy. Czasem trudno się zorientować, która jest matką, a która córką.

Nieoczekiwana zamiana ról

Redakcja: Właśnie ukazała się wasza pierwsza książka – "Makatka". Czy to historia przyjaźni między matką i córką?
Katarzyna Grochola: Ale my nie jesteśmy przyjaciółkami! Jestem przeciwna odbieraniu córce matki i zastępowaniu jej kumpelką. Wierzę, że dobry związek nie polega na zamianie relacji, ale na jej wzbogaceniu. W naszym przypadku – o przyjaźń.
Dorota Szelągowska: Bywamy przyjaciółkami, ale nasze relacje nie są przez to słodsze. Kłócimy się, rzucamy słuchawkami...
Katarzyna: Dawno nie rzucałyśmy! Mam wrażenie, że już wieki temu przestałyśmy ze sobą walczyć. Obie wiemy, że nie musi-my przegryzać pępowiny, żeby zrozumieć, że jesteśmy matką i córką, ale też dwiema odrębnymi kobietami.

Redakcja: Które mówią sobie wszystko i wszystko o sobie wiedzą?
Katarzyna: Ależ skąd! Jesteśmy szczere. Nie okłamujemy się, ale nie mówimy sobie wszystkiego. Nie pokazywałam Dorocie listów od ukochanych, nie mówiłam jej, co złego dzieje się w moim związku, nie obarczałam jej problemami. Nie miałam takiej pokusy, ale nawet gdyby tak było, usłyszałabym od niej: "Po co mi to mówisz? Zadzwoń do koleżanki!".
Dorota: Ja dzwonię do przyjaciółek mamy! Żeby poradzić się w sprawie przedszkola dla swojego syna Antka albo w innych sprawach, o których mama nie ma pojęcia.
Katarzyna: Wymieniamy się znajomymi: Dorota umawia się z moimi koleżankami, jej  przyjaciółka uczy mnie angielskiego. Bawimy się na wspólnych imprezach. Ale nie jestem matką wiecznie szczęśliwą i rozszczebiotaną. Ostatnio, kiedy byłam w trudnej sytuacji,  Dorota zaprosiła mnie do siebie. Przez trzy  dni spałam w pokoju gościnnym, oglądałam jej filmy, jadłam przygotowane przez nią obiady. Ale mimo to nie stałam się córką swojego dziecka, choć Dorota lubi tak mówić. Ona wie, że może na mnie liczyć – nawet jeśli chwilowo zamieniłyśmy się rolami.

Redakcja: Wypracowałyście sobie tę relację?
Dorota: Dostałyśmy ją w prezencie jako bonus do trudnych doświadczeń. Nie miałyśmy łatwego życia. Przetrwałyśmy 20 przeprowadzek, trzy rozwody, w tym jeden mój, koszmarnego ojczyma. Takie trudne przeżycia wiele uczą, ale też niesamowicie zbliżają. Miałyśmy też wsparcie jeszcze jednej osoby.
Katarzyna: W ciężkich chwilach moja mama, a babcia Doroty, starała się być dla niej oparciem.
Dorota: Babcia traktowała nas obie jak córki. Wydawało jej się, że mama ma 17, a ja 13 lat. Dla niej byłam młodszą, ale bardziej odpowiedzialną siostrą Katarzyny. Czasem czułam, że babcia ma rację...

Redakcja: Czuła się pani odpowiedzialna za mamę? Chciała ją pani chronić, opiekować się nią?
Dorota: Każde dziecko wychowywane przez samotną matkę stara się ją chronić. Miałam pięć lat, kiedy rodzice się rozeszli. Wiedziałam, że jeśli mamie stanie się coś złego, to ja, a nie ktoś inny, będę musiała jej pomóc.
Katarzyna: I tak było. Kiedy miałaś sześć lat, wzywałaś do mnie pogotowie...
Dorota: A ty po latach też jechałaś ze mną karetką... Pamiętasz, jak poprosiłam sanitariusza, żeby włączył sygnał, bo nigdy nie jechałam na kogucie?
Katarzyna: Obie miałyśmy ubaw, ale sytuacja wcale nie była wesoła. Budowałam dom, przez pół roku mieszkałyśmy oddzielnie: ja na placu budowy, kilkadziesiąt kilo-metrów od stolicy, Dorota u rodziny. Żeby się zobaczyć, umawiałyśmy się w pizzerii w Milanówku, bo była w połowie drogi. Tamtego dnia dostałam wiadomość ze szkoły, że źle się czujesz. Szczęśliwie dotarłam przed odjazdem karetki. Potem, kiedy w szpitalu rozmawiałam z lekarzem, nie wiedziałam, jak odpowiedzieć na pytania: co ostatnio jadła? Jak się czuła? To było smutne.
Dorota: Ale potem było śmiesznie. Odbierałaś mnie ze szpitala i nie miałam się w co ubrać, bo właśnie zamknęli szatnię. Było zimno, a ty oddałaś mi swój sweter. Wracałam do domu z gołymi nogami, ale w golfie.

Dodał(a): Emilia Czaczkowska , Piątek 30.09.2011 (aktualizacja: 2011-10-07)
Ocena:

Dodaj komentarz

Wszystkie komentarze (4)

Awatar
Zaloguj się lub zarejestruj jeśli chcesz dodać komentarz.
rendus
Dwie kobiety, dwa żywioły
Dodano: 2011-10-28 15:10:02 Zgłoś nadużycie
havajana
Ot mądre słowa, matka ma być matką, a nie kumpelką, co nie znaczy, że ma być kapralem.
Dodano: 2011-10-15 16:06:42 Zgłoś nadużycie
passionfruit
Przeczytałam, miło się czytało, rzeczywiście obie są szalone
Dodano: 2011-10-12 00:16:13 Zgłoś nadużycie
paula2509
:)
Dodano: 2011-09-03 15:24:14 Zgłoś nadużycie

Zobacz również

×