Po prostu jesteśmy facetami!

Młodzi, zdolni, przystojni, jednym słowem – "ciacha". Są jak ogień i woda. Tomek – spokojny, wyważony, Michał przez cały czas żartuje. Poznali się na planie serialu "Majka", zaprzyjaźnili. Tylko u nas zgodzili się na męską rozmowę.

Po prostu jesteśmy facetami!

Redakcja:  Powiedzcie szczerze: trudno być chłopakiem, o którym mówi się "ciacho"?

Tomasz Ciachorowski:  No cóż... na mnie mówią "Ciacho" od dawna. To ksywka od nazwiska (śmiech).

Michał Lewandowski: Czysta przyjemność! Kiedy idziemy razem, wszystkie dziewczyny się za nami oglądają (śmiech)!

O.: Obaj jesteście młodzi, przystojni, sexy, ale zapewne musieliście zapracować na taki wizerunek. Udowadniać zarówno sobie, jak i innym, że jesteście super.

Tomasz:  To prawda. Do tego mężczyzna znajduje się pod dodatkową presją. Przez cały czas musi wszystkim dookoła udowadniać, że jest wystarczająco męski. Tego się od niego oczekuje. Gdy trudno mu sprostać takiej roli, łatwo się frustruje. Z drugiej strony jesteśmy, jako faceci, czy tego chcemy, czy nie, w pewien sposób nadal uprzywilejowani – więcej nam wolno, władza jest w naszych rękach, nawet słownik nas faworyzuje.

Michał:  Ja się tym za bardzo nie przejmuję. Jestem wrażliwy, ale uważam, że to całkiem męskie. Mam nerwicę – i to jest niemęskie. Czasem odczuwam jakiś niepokój, bo świat pędzi w nieznanym kierunku. Wiesz,  że niektórzy faceci biorą nawet prochy, żeby sobie z tym poradzić?!

O.: Ty coś bierzesz?

Michał:
Nie, ja chodzę na siłownię.

O.: Razem z Tomkiem?

Michał: O nie! Tomek wykupił sobie karnet  w bardziej wypasionym klubie (śmiech).

O.: Do kosmetyczki też chodzicie?

Michał: No co ty!

Tomasz: A ja byłem – raz. Spytałem panią, czy przychodzą do niej faceci. Uśmiała się!  Powiedziała, że wielu, chociaż każdy zadaje jej na początku to samo pytanie.

Michał: Skoro Ciachorowski chodzi do kosmetyczki, nie może to być niemęskie (śmiech).
Taki przystojny i świetnie zbudowany facet! On ma muskulaturę, której mogę mu tylko
pozazdrościć. Żeby wyglądać jak Tomek, musiałbym pakować ponad rok.

O.:  Znaczy, że chciałbyś wyglądać jak "Ciacho" Ciachorowski?

Michał: Dobrze zbudowane ciało przyciąga kobiety. Ja jednak rozpatruję to czysto hipotetycznie, bo mam dziewczynę Madzię. Ale z doświadczenia wiem, że kobiety wolą mężczyzn, którzy gadają mniej niż ja. Takich  bardziej tajemniczych, jak... Ciachorowski.

O.: Zastanawiam się, czy ty, przystojniaku, w ogóle akceptujesz siebie.

Michał: Kocham siebie! Może tylko kiedy wstaję po nocnej imprezie i patrzę w lustro, wtedy niekoniecznie. Ale ostro wziąłem się w garść. Rzuciłem palenie, mniej piję...

O.:  Bo stanowczość i konsekwencja są wyjątkowo męskie?

Michał: Owszem. Bierzesz byka za rogi, nie uciekasz przed problemami. Choć ze zdumieniem stwierdzam, że więcej jest konsekwentnych i stanowczych kobiet. Mam takie wrażenie, że ja sam czasem bardziej czuję się kobietą niż mężczyzną. Serio! Moja Madzia mówi, że w naszym związku to ona nosi spodnie. Robi na przykład przelewy bankowe za czynsz, wodę, energię, telefony. Bo ja jestem roztrzepany i ciągle o czymś zapominam. Taka już ze mnie blondynka (śmiech).

O.: Chyba nie masz kompleksów, skoro potrafisz tak o sobie mówić.

Michał: Nie czuję się wzorem męskości i nie zamierzam się napinać. Poza tym jestem typowym kanapowcem. Włączam telewizor i nic mi się nie chce. Jednak z drugiej strony pracuję nad sobą, staram się być lepszym człowiekiem.

Po prostu jesteśmy facetami!
Tomasz: Dziś młodzi faceci nie traktują już męskości tak dogmatycznie. Świat naszych rodziców był zbudowany na innym modelu myślenia o płci i rolach społecznych. Dorastałem  tradycyjnym domu – tata zarabiał, mama zajmowała się dziećmi. To miało swój sens i dla mamy nie stanowiło problemu, choć wychowała nas czworo. Bo pewnie nie wiesz,  że mam trzy siostry – dwie starsze (o dwa i trzy lata), a jedną o siedem lat młodszą. Całą naszą czwórkę rodzice bardzo kochali. Ale kiedy się urodziłem, rodzina bardzo się cieszyła. Podobno tata z dziadkiem opijali mnie przez tydzień, bo mój ojciec miał czterech braci, którzy dochowali się samych córek.

O.: Byłeś bardzo rozpieszczany?

Tomasz:  Owszem. Ale byłem jedynym chłopakiem i spadł na mnie ogromny ciężar oczekiwań. Miałem się stać spadkobiercą rodzinnych tradycji. Tata prowadził nieduży warsztat obróbki skrawaniem i liczył,  że kiedyś go przejmę. Skończyłem więc technikum, potem politechnikę – jestem inżynierem budowy okrętów. Ale na drugim czy trzecim roku zrozumiałem, że to nie jest moja bajka. No i nie spełniłem ojcowskich oczekiwań. Tata przeżył zawód.

O.:  Tomku, jak się po męsku rozmawia z ojcem? Niełatwo powiedzieć: dostałem od
ciebie dużo, ale nie jestem ci już nic winien.

Tomasz: Rzeczywiście trudno. Michał Duszyński, którego gram w "Majce", jest
w pewnym stopniu podobny do mnie. On też zbuntował się przeciwko ojcu i budował
świat po swojemu. Droga, którą wybrałem, była przez mojego ojca postrzegana jako  niemęska. Aktorstwo to dla niego wygłupy – przebieranie się, malowanie. Te rozmowy  były trudne, bo mówiliśmy o pewnych rzeczach, wychodząc z zupełnie innych założeń. Dla taty facet powinien brać odpowiedzialność za rodzinę. A jak ją wziąć, uprawiając tak niepoważny zawód? Nie przewidział, że mnie się uda,  że jako aktor będę umiał zadbać o siebie, a w przyszłości i o rodzinę. Początki były więc trudne. Z czasem tata zaakceptował mój wybór, jest nawet ze mnie dumny. Teraz regularnie ogląda "Majkę" – nie przegapił żadnego odcinka – a kiedyś śmiał się z mamy, która lubi seriale.




O.: A ty, Michale, jakie miałeś relacje z tatą?

Michał: Moi rodzice się rozwiedli, ale przez jakiś czas ukrywali to przede mną. Miałem
zaledwie sześć lat. Nie pamiętam, żeby rodzice się kłócili. Kiedy tata wyprowadził się z domu, zajmowały się mną mama i babcia. Miałem luz. Niczego nigdy nie musiałem robić, nawet chodzić na religię, jeśli nie chciałem. Zapewne ojciec był szczęśliwy, że w ogóle coś wybrałem...

O.:
Utrzymujesz z nim kontakt?

Michał: Oczywiście! Myślę, że jest ze mnie dumny. Tak mi się wydaje.

Tomasz: Tata traktował mnie inaczej niż siostry. Był bardziej surowy, bo uważał, że faceta
trzeba przysposabiać do męskiego świata.

O.: Czyli nauczyć bycia twardym? Przecież prawdziwy mężczyzna nigdy nie płacze.

Tomasz:  Bo niby to takie niemęskie. Ale jednocześnie nieludzkie. Każdy jest czasami słaby i musi się rozpłakać, wyładować nagromadzone emocje.

O.: Kiedy ostatnio płakałeś?

Tomasz: Niedawno. Miałem złamaną nogę i mnóstwo pracy. Czułem, że naprawdę nie
dam rady. Chciałem odwołać część zobowiązań, ale się nie udało. Byłem bezradny. Moim ideałem nie jest Rambo.

Michał: Pamiętam Tomka w tym trudnym momencie, każdy by wymiękł: źle złożona noga, ból i praca na planie od rana do nocy. Dla mnie Rambo może być, bo lubię bajki o facetach, którzy strzelają i magazynek im się nie kończy (śmiech). Oczywiście, nie traktuję ich jak wzorca. Tak naprawdę napinanie się na męskość jest niemęskie, kreowanie się na kogoś, kim się nie jest. To próba bycia twardym facetem, ale nie sobą.

O.: A ty kiedy ostatnio płakałeś?

Michał:  Na jakimś filmie. Jestem podatny na wzruszenia. A szczególnie na cierpienie. Płakałem, gdy umarła moja babcia.

O.:  Ta babcia, która cię wychowywała razem z twoją mamą?

Michał: Tak. Przeżywałem to bardzo, choć powinienem być przygotowany. Miała 97 lat.
Mówi się, że to naturalna kolej rzeczy. Babcia swoje życie przeżyła godnie i była taka kochana. Gdyby wszyscy byli tacy jak ona świat na pewno stałby się lepszy.

O.: Jestem bardzo ciekawa, czy wyobrażacie sobie siebie jako mężów, ojców.

Po prostu jesteśmy facetami!Tomasz:  Nie, może dlatego,  że pomimo 30 lat na karku nie czuję się jeszcze gotowy na taką odpowiedzialność. Jestem typem lekkoducha. Ale bycie singlem nie jest moją filozofią życiową. Miałem kilka przygodnych związków, ale teraz jestem zbyt zapracowany, żeby myśleć o tak poważnym zobowiązaniu, jakim jest małżeństwo. Zakładam, że mam jeszcze na to czas. Jeśli jednak spotkam ciekawą kobietę, na pewno ją zauważę i nie wykluczam, że powyższa deklaracja okaże się nieaktualna.

Michał: A ja się nie ożenię! Nigdy!

O.: Dlaczego?

Michał: Nie wierzę w małżeństwo. Po co mi papierek? Jednak za każdym razem, kiedy się zakocham – to już na serio. Nie noszę na palcu kawałka metalu, ale wszystkim mówię, że Madzia jest moją żoną.

O.:  A może Magda chciałaby za ciebie wyjść? Mieć poczucie bezpieczeństwa?

Michał: Nie sądzę. Ślub nie zapewnia przecież bezpieczeństwa! Są rozwody.

O.:  Mówisz tak, bo małżeństwo twoich rodziców się rozpadło.

Michał: Możliwe... Wymyśliłem sobie, że zrobimy z Madzią kiedyś taką imprezę: zaprosimy gości, ona będzie w białej sukni i przyrzekniemy sobie, że nigdy nie zostaniemy mężem i żoną. Może nawet jakiś ksiądz by na to poszedł? (Śmiech).

O.: Obaj mieliście trudne kontakty z ojcami. Te doświadczenia sprawiły, że wiecie, jakimi ojcami wy chcielibyście być?

Michał: O nie! Kiedy sobie przypomnę te wszystkie rzeczy, które sam wyrabiałem, od razu wiem, że powinienem mojego kochanego dzieciaka trzymać w piwnicy (śmiech).

Tomasz: Gdy patrzę na swojego bohatera z "Majki" i widzę, jak on zajmuje się dzieckiem, jak buduje z nim więź emocjonalną, zaczynam rozumieć, czego mi w dzieciństwie zabrakło. Tylko że wtedy taka relacja z dzieckiem była rzadkością – obowiązywały inne wzorce. A w kwestii moich dzieci to na razie jeszcze nie wybiegam tak daleko w przyszłość. Nie poznałem odpowiedniej kobiety. Wiem, że nie mógłbym być z kobietą bluszczem, która liczy na bogatego męża i na to, że będzie ją utrzymywał, więc niepotrzebne jej wykształcenie, zainteresowania. Kobieta powinna mieć poczucie własnej wartości i nie uzależniać własnego szczęścia od tego, czy będzie z kimś, czy nie.

O.:  Mężczyzna też musi mieć poczucie własnej wartości, nie uzależniać szczęścia od tego, czy będzie z kimś, czy nie. Może kobiety i mężczyźni aż tak się nie różnią?

Tomasz: Zgoda, tylko że w kulturze masowej dziś niefajnie traktuje się kobiety. Mają być ładne, seksualne i zdominowane przez faceta.

O.:
  A potem mężczyznom się wydaje,  że kobiety są takie słabe i bezbronne, a one to cynicznie wykorzystują.

Michał:
Szybko wyłapuję gierki, bo ja też umiem grać. Lubię dziewczyny naturalne.

Tomasz: Ja wolę towarzystwo tych niegrzecznych i zadziornych! Nie lubię dziewczyn nijakich. Jeśli ona jest lotna i imponuje mi charakterem, jej uroda schodzi na drugi plan.

Michał: Nie będę hipokrytą i powiem szczerze: lubię  ładne dziewczyny i piękne samochody. Widzisz tego starego forda? Jak czymś takim można jeździć?!

O.: Rozumiem, że masz porsche.

Michał: Nie, audi, ale ma słaby silnik – 170 koni. Muszę je zmienić na coś silniejszego.

O.: Niektórzy mówią, że marką samochodu panowie nadrabiają pewne braki... 

Michał: (Śmiech). Ja nie muszę! Naprawdę! Nie zrozum mnie źle. Ale nie sypiałem tylko z niebieskookimi blondynkami. Uważam, że każda kobieta może być piękna, jeśli jest świadoma swoich atutów. Chociaż... takie mniej świadome też bywają ciekawe. 

O.: Zaliczanie dziewczyn jest męskie?

Michał:  A co jest złego w zaliczaniu, jeśli oboje chcą iść do łóżka? To tylko seks, a seks to zabawa. Jeżeli ktoś jest wolny, może mieć tylu partnerów, ilu chce. Cóż, my mężczyźni nie jesteśmy monogamistami. Poszukiwanie i zdobywanie mamy we krwi.

O.: Kobieta też ma do tego prawo?

Michał: Oczywiście! Seks odstresowuje.

O.: A jeśli dziewczyna się zakocha?

Michał: Można po jednej nocy?!

O.: Niestety, można...

Michał: C’est la vie! Trzeba się mimo wszystko uśmiechać do  życia. Kilka razy płakałem przez kobiety. I nie wstydzę się tego. Teraz mam wspaniałą dziewczynę i jest nam bardzo dobrze. Ale gdyby się popsuło, to trudno, trzeba będzie iść do przodu.

O.: Znasz się na kobietach?

Michał: Nie mam o nich pojęcia!

Tomasz:  Ja wiem tylko tyle, że nie są aż tak piękne, jak czasem się wydaje. Mam trzy siostry i dobrze wiem, ile się trzeba namęczyć, żeby pięknie wyglądać.

Michał:  Żyjemy w czasach Photoshopa i nie zawsze prawdą jest to, co widzimy. Oszukujemy się – i my, faceci, i wy, kobiety. Wydaje się wam,  że musicie dorównać dziewczynom z okładek pism.

O.: Mówi się, że faceci wybierają kobiety podobne do swojej mamy. Wy też?

Michał: Możliwe. Moja dziewczyna jest dla mnie bardzo dobra, tak jak mama. Ale przecież nie jestem z nią tylko dlatego. Czasami bywa ostra. Szczególnie kiedy po raz kolejny tłumaczy mi coś, przeciwko czemu ja się buntuję.

Tomasz:  Ja nie widzę u siebie takiej reguły. Matki często wyręczają synów w obowiązkach domowych, więc może to, czy dziewczyna jest podobna do niej, czy nie, zależy głównie od tego, na ile facet jest samodzielny.

O.:  Kiedyś psychologowie zapytali grupę mężczyzn i kobiet o seks na pierwszej
randce. "Tak" powiedziało 90 proc. facetów, kobiet – tylko 40 proc.

Michał:  Może się wstydziły. Ktoś im wmówił,  że muszą się krygować, bo to kobiece. Tu działa taki sam mechanizm jak u facetów, którzy starają się być bardziej męscy. Pamiętasz film "Walka o ogień"? 80 tysięcy lat temu nasi praprzodkowie siedzieli w krzakach, obserwowali kobiety, a potem podbiegali do tych, które im się podobały, i kopulowali. Dziś są konwenanse i flirty, ale czy różnimy się od tamtych samców?

Tomasz:
  I oto odwieczny problem: natura w starciu z kulturą. Radzę kobietom,  żeby zapomniały o ideale mężczyzny, bo ich nie ma. I mnie, i Michałowi daleko do typów macho, a obaj czujemy się fajnymi facetami. Nie mierzymy męskości poziomem testosteronu czy agresji. Nie będziemy też sobie niczego udowadniać, bo my po prostu jesteśmy facetami!

Rozmawiała: Agnieszka Podolska

Dodał(a): Redakcja , Środa 23.03.2011 (aktualizacja: 2011-11-02)
Ocena:

Dodaj komentarz

Wszystkie komentarze

Awatar
Zaloguj się lub zarejestruj jeśli chcesz dodać komentarz.

Zobacz również

×