Przyjaźń? Tylko na sto procent!

Brunetka i blondynka. Nocny marek i skowronek. Punktualna i spóźnialska. Obie są aktorkami, które dobrze znamy z seriali. Roześmiane, szalone 30-latki. Kim są dla siebie? Przyjaciółkami − na dobre i na złe.

Przyjaźń? Tylko na sto procent!

Redakcja: Niewiele osób wie, że przyjaźnicie się już od 11 lat. A podobno gdyby twoja mama, Małgosiu, była tak stanowcza jak prababcia, być może nigdy byście się nie poznały...

Małgorzata Socha: No tak (śmiech). Moja babcia chciała zostać aktorką, prababcia jej na to nie pozwoliła, twierdząc, że "na zatracenie" córki nie puści. Mama na szczęście aż tak nie protestowała, kiedy ja zdawałam na aktorstwo. I dzięki temu poznałam Andżelikę. Wcześniej nie miałam takich przyjaciół.

Andżelika Piechowiak: A kojarzę twoich przyjaciół z liceum.

Małgorzata: To co innego. My jesteśmy aktorkami, a taka zażyłość nieczęsto zdarza się w naszym środowisku. Miał rację Oscar Wilde, że trzeba mieć twardy charakter, by móc się cieszyć sukcesami swojego przyjaciela. A my się i dopingujemy, i wspieramy!

Redakcja: I pomyśleć, że wasza przyjaźń zaczęła się dzięki znienawidzonym przez studentów pierwszego roku fuksówkom, czyli otrzęsinom w akademii teatralnej...

Małgorzata: Byłyśmy najwyższymi dziewczynami na roku (ponad 170 cm wzrostu), więc zwykle ustawiano nas obok siebie.

Andżelika:  I tak było na fuksówkach. Gosia stała obok mnie ubrana w tekturową tablicę (śmiech). Wszyscy studenci powinni nosić identyfikatory z imieniem i nazwiskiem. Gosia zapomniała o nim kilka razy, więc dostała karę... Musiała chodzić w tekturze.

Małgorzata: Wyglądałam jak słup ogłoszeniowy! Tektura sięgała mi od brody do pięt, i z przodu, i z tyłu. Ale były też pozytywy tej sytuacji. Podczas długich nocnych zebrań fuksówkowych, gdzie studenci stoją na baczność, koledzy słaniali się ze zmęczenia, bo bez pozwolenia nie można było ruszyć ani ręką, ani nogą – ja mogłam. Stałyśmy z Andżeliką i za tablicą trzymając się za ręce, dodawałyśmy sobie otuchy.

Redakcja: Potem też się tak wspierałyście?

Andżelika: Pewnie! Grałyśmy nawet w tych samych sztukach dyplomowych. Gosia rodziła, a ja odbierałam poród (śmiech). Musiałyśmy się wspierać, choćby na zajęciach z gimnastyki. Nie zrobiłyśmy poprawnie ani jednego ćwiczenia. A jak były skoki z kozła – wylądowałam na nauczycielu WF-u (śmiech).

Małgorzata: Na ćwiczeniach z szermierki też byłyśmy najgorsze. Żeby zaliczyć zajęcia, wymyśliłyśmy, że walkę pokażemy w zwolnionym tempie. Na rytmice profesor uznała, że jesteśmy genialne, mamy idealny słuch, bo wszystko robimy między rytmami. Nie wiedziała tylko, że to nie było celowe (śmiech).

Redakcja: Małgosiu, Gustaw Holoubek powiedział kiedyś o tobie, że jesteś "niezłą wariatką". Podejrzewam, że to ty byłaś motorem tych wszystkich szaleństw?

Przyjaźń? Tylko na sto procent!
Małgorzata: Obie się nakręcałyśmy. I nie nudziłyśmy się...

Redakcja: Jesteście do siebie bardzo podobne.

Andżelika: I tak, i nie. Mamy podobny temperament, spojrzenie na świat. Ale gdybyśmy były identyczne, pozabijałybyśmy się.

Małgorzata: U nas nie ma podziału na rozsądniejszą...

Andżelika: ...lub na punktualniejszą (śmiech).

Małgorzata: Dlatego w ogóle mogłyśmy się dzisiaj spotkać. Andżelika, wiedząc,  że zawsze się spóźniam, zaproponowała, że przyjedzie na sesję zdjęciową pierwsza, na wcześniejszą godzinę. To jest prawdziwa przyjaciółka! Ona ma takie dobre serce. W szkole wszystkim pożyczała pieniądze, temu 5 zł, a tamtej 10 zł, i już w połowie miesiąca była bez grosza.

Andżelika: No nie, aż tak źle nie było!

Małgorzata: W końcu ja zaczęłam odbierać za nią długi (śmiech).

Andżelika:
Ale to się zmieniło! Teraz, gdy Gosia mi mówi, ile pieniędzy zdarza jej się wydać na buty, nie mogę w to uwierzyć. Ma takie podejście do pieniędzy jak Michał, mój narzeczony. A ja takie... jak Krzyś, mąż mojej przyjaciółki. Dlatego jak na siebie narzekamy, to tylko parami.

Redakcja: Nie sądzicie, że przez mężczyzn potrafi się rozpaść nawet najlepsza babska przyjaźń?

Andżelika i Małgorzata: No coś ty! Nie nasza.

Redakcja: Która z was jest większą kokietką?

Małgorzata: Andżelika! Ona ma w sobie to coś, co powoduje, że mężczyźni do niej lgną. Nieraz musiałam pocieszać nieszczęśliwie zakochanych w niej adoratorów. Wypłakiwali mi się.

Andżelika: Miałyśmy takie "pogotowie sercowe". Jedna rzucała faceta, a druga rozsądnie tłumaczyła mu, że to i tak nie miało sensu (śmiech).

Redakcja: Andżeliko, twoi znajomi mówią, że o tym, że związałaś się z Michałem Lesieniem, zadecydowała ponoć twoja kocica Fiona. Małgosia też dołożyła swoje trzy grosze?

Andżelika: Fiona zaakceptowała Michała (co nie było oczywiste). A Gosia powtarzała mi, że jak kogoś kocham, to ona – też.

Dodał(a): Redakcja , Środa 23.03.2011 (aktualizacja: 2011-07-12)
Ocena:

Dodaj komentarz

Wszystkie komentarze (2)

Awatar
Zaloguj się lub zarejestruj jeśli chcesz dodać komentarz.
Rothisa
Czyli stóprocentowe Polki :)
Dodano: 2012-05-11 14:20:33 Zgłoś nadużycie
rendus
Obiecujące, młode aktorki. Piękne i wartościowe kobiety.
Dodano: 2011-10-30 20:44:53 Zgłoś nadużycie

Zobacz również

×