Jak się obronić przed gwałtem?

Jak unikać sytuacji potencjalnie niebezpiecznych? Jak zachowywać się w momencie narastającego zagrożenia? Jak wzywać pomoc? Jak zniechęcić napastnika do gwałtu? Jak używać gazu pieprzowego lub paralizatora? Jak obezwładnić cięższego i silniejszego napastnika gołymi rękami? Jak wykorzystać pomadkę w celu powstrzymania napastnika? Wszystkie te pytania sprowadzają się do jednego: "Jak udowodnić gwałcicielowi, że kobieta to istota silna?"

Jak się obronić przed gwałtem?

Jak się obronić przed gwałtem?


Kto? Gdzie? Kiedy?

Niestety, na to nie ma żadnej reguły. W Polsce corocznie zostaje zgłoszonych około 2 tysiące tego rodzaju przestępstw. W Demokratycznej Republice Konga 400 tysięcy w ciągu roku!!! To jednak wcale nie znaczy, że w Polsce kobiety mogą czuć się bezpiecznie. Przytoczone liczby to jedynie statystyki policyjne, nie mające zupełnie nic wspólnego z uszkodzeniem ciała i psychiki osoby zgwałconej.

Większość gwałtów ma miejsce w nocy z piątku na sobotę. Większość gwałcicieli to osoby znajome, które są wpuszczane do domów potencjalnych ofiar na imprezę. Jak ustrzec się takich sytuacji? Przede wszystkim uważać na to, kogo wpuszcza się do domu. Tak zwani "znajomi znajomych" mogą okazać się niebezpieczni zwłaszcza pod wpływem alkoholu. Również zapraszanie do domu mężczyzn spotkanych raz (w porywach do dwóch razy) w życiu (najczęściej pierwsza randka) to bardzo nierozsądne zachowanie. Najlepiej po pierwszej randce wrócić do siebie taksówką lub własnym samochodem, gdyż życie pokazuje, że duża część gwałcicieli "podwozi" swoje ofiary na miejsce przestępstwa. Kiedy w restauracji poczujesz, że Twój towarzysz nie budzi zaufania, powiedz, że idziesz do toalety i zamów taksówkę. W takich sytuacjach nie pozwól się "podrzucić".

Poza domem najczęściej gwałty mają miejsce w parkach, ciemnych uliczkach i samochodach na parkingach. Staraj się parkować w oświetlonych miejscach. Pora dnia również nigdy nie jest pewna. Faceci gwałcą jedynie w nocy, gdy nie ma nikogo wokół? Bzdura!!! Nawet 40% gwałtów ma miejsce w ciągu "białego" dnia. Moja przyjaciółka była świadkiem sytuacji, gdy dwóch "byczków" wciągnęło młodą dziewczynę, idącą chodnikiem do bramy. Dziewczyna krzyczała i próbowała uciekać. Nie wiadomo co stało się dalej, ale najprawdopodobniej została zgwałcona. Czemu o tym piszę? Ponieważ to okropne zdarzenie miało miejsce w połowie czerwca, w czwartek o godzinie 16 w centrum miasta. Naprzeciwko bramy stoi przystanek autobusowy, na którym znajdowało się wówczas ok. 10 osób. Każdy bał się zareagować. Brzmi to bardzo brutalnie, ale takie są realia. Dlatego staraj się unikać miejsc potencjalnie niebezpiecznych (ciemne uliczki, puste tereny, nieznajome obiekty). Gdy widzisz, że przed Tobą stoi grupka "chuliganów" lub "byczków", może warto przejść na drugą stronę? Zajmie Ci to trochę więcej czasu i spalisz więcej kalorii, jednak takie rozwiązanie przede wszystkim zaoszczędzi Ci mnóstwo stresu.

Jak wzywać pomoc?

To pytanie trzeba od razu rozpisać na dwa podpunkty: sytuacja gdy czujesz się zagrożona i atak napastnika. Kiedy Twoja kobieca intuicja podpowiada Ci, że ten facet jest "jakiś dziwny", nie zaszkodzi udać się przypudrować nosek i zadzwonić do kogoś znajomego żeby powiedzieć gdzie jesteś i co budzi Twoje podejrzenia. Wybierz osobę, która nie udzieli Ci odpowiedzi typu: "Weź nie przesadzaj". Rozmowa telefoniczna nie kosztuje dużo (nie dzwoń na drugi koniec świata, gdzie akurat Twoja przyjaciółka opala się na plaży!!!), a ktoś wie, że dzieje się coś niepokojącego.

Inne działania musisz podjąć gdy napastnik przyparł Cię do muru i choć brzmi to okropnie, bierze się do dzieła. Jeżeli wiesz, że ktoś Cię usłyszy, staraj się krzyczeć: "Pali się!!! Pożar!!! Ratunku!!!". Czemu nie "Napad!"? Z bardzo prostego powodu. Nikt może na to nie zareagować. Ludzie nie udzielą Ci pomocy, ponieważ to "Twoja" sprawa. Napad bowiem dotyczy jedynie Ciebie i po co mieszać się w cudze życie. Inne zachowania wyzwala jednak w ludziach pożar. Dlaczego? Ponieważ jeśli słyszę, że ktoś krzyczy "Pożar! Pali się!", to znaczy, że ta osoba znajduje się blisko mnie. To z kolei znaczy, że pali się blisko mnie. Zareaguję. Nie oczekuj od obcych ludzi empatii, lecz pokaż, że to oni są w niebezpieczeństwie.

Jak zniechęcić do gwałtu?

Czy można zniechęcić napastnika do gwałtu, skoro tak się "napalił"? Odpowiedź jest prosta: MOŻNA! Niestety niektóre sposoby, które opiszę, mogą wywołać odruch wymiotny, jednak w pierwszej kolejności,mają one okazać się skuteczne. Powstrzymaj się od krzyków: "Nie gwałć mnie!"; "Błagam, nie rób tego!". Choć brzmi to wręcz odrażająco, to takie okrzyki połączone z płaczem tylko jeszcze bardziej podniecą gwałciciela. Odezwą się zwierzęce instynkty. Najprawdopodobniej usłyszysz: "Niedostępna, lubię takie". Co warto krzyczeć lub mówić? Wiele kobiet, które uniknęły gwałtu, podkreśla, że może pomóc "zachęta": "No dalej, mam HIV, nie tylko ja umrę zboczeńcu". Warto w tym miejscu zauważyć, że większość gwałcicieli nie zabezpiecza się. Ponadto wykrzyknięcie do napastnika: "Jestem w ciąży", nieraz może okazać się odrzucające dla desperatów. Istnieją również zachowania, które zniechęcają do naszego ciała. Ostrzegam, że zabrzmi to niesmacznie. Wywoływanie wymiotów poprzez włożenie sobie do gardła palców, zsikanie się w bieliznę, pierdzenie czy "zabrudzenie gatek" to niesmaczne  zachowania, które jednak potrafią mocno zniechęcić napastnika. Rób wszystko, żeby Twoje ciało w takich momentach stało się obrzydliwe dla gwałciciela. Przełam wszelkie bariery, bo to lepsze rozwiązanie niż uświadamianie sobie po fakcie tego, jak nasze ciało jest obrzydliwe dla nas samych.

Jak używać gazu pieprzowego?

Wiele kobiet bardzo często nosi ze sobą gaz pieprzowy. Świetnie! Jest to naprawdę bardzo dobre rozwiązanie, ponieważ pozwala na obezwładnienie przeciwnika, zachowując jednocześnie bezpieczny dystans. Gazy pieprzowe zawierają kapsaicynę alkalidową. Substancja ta w zetknięciu ze skórą lub błoną śluzową np. gardła lub nosa, wywołuje pieczenie, swędzenie, chwilowe oślepienie, kichanie, kasłanie, katar.

Jak się obronić przed gwałtem?

Jak się obronić przed gwałtem?


Gazy pieprzowe można zakupić w formie aerozolu i żelu. Dla Pań polecam aerozol. Działa on jak dezodorant z odległości około 2 metrów. Należy jednak uważać na to żeby nie "psikać" pod wiatr. Użycie  takiego gazu w pomieszczeniu też może okazać się niepraktycznym rozwiązaniem, gdyż aerozol może unosić się w powietrzu ze względu na swoją konsystencję. Pomimo tych wad, jest on jednak o wiele bardziej efektowny niż żel, który, wystrzeliwując "plamę", świetnie osadza się na przeciwniku, jednak wycelowanie wymaga wprawy. Bądźmy szczerzy, w sytuacji zagrożenia (np. gwałtu) nie będziecie myśleć racjonalnie - górę wezmą odruchy. Większym powodzeniem będzie skutkować "psikanie" sprayem, aniżeli próba dokładnego wymierzenia "strzału" w przeciwnika. Użycie gazu na każdy odsłonięty fragment skóry spowoduje pieczenie. Warto zaznaczyć również, że próg odczuwania bólu jest taki sam u osób będących pod wpływem środków odurzających, więc nie stanowi przeszkody zastosowanie gazu na osobie pijanej lub naćpanej.

Cena gazu pieprzowego to ok. 30-80 zł. Radzę zaopatrzyć się w te droższe ze względu na lepszy zasięg i skuteczność.

I na koniec najważniejsze. Nie noście gazu pieprzowego na dnie torebki! Starajcie się mieć go pod ręką. Zmieści się w kieszeni. Kiedy zostałyście "zmuszone" do przejścia obok podejrzanej grupki, warto go wyjąć wcześniej i trzymać w ręku w sposób niezauważalny dla innych.

Jak używać paralizatora?

Zacznę od tego, na czym ostatnio skończyłem. Paralizator, podobnie jak gaz pieprzowy należy mieć pod ręką. Jeżeli zamierzasz nosić go w torebce, to przygotuj się na to, że nie będziesz miała okazji z niego skorzystać. To nieprawda, że paralizator nie zmieści się do kieszeni. Obecnie produkowane są paralizatory dostosowane do potrzeb kobiet. Są małe i poręczne, a przede wszystkim skuteczne. Duża część kobiet kupuje ten rodzaj broni. Bardzo często też jest to prezent od męża lub chłopaka. Każdy paralizator posiada blokadę w formie najczęściej suwaka, który należy przesunąć aby odbezpieczyć działanie przycisku odpowiedzialnego za wyzwolenie impulsu elektrycznego. W związku z tym nie musicie się obawiać, że zostaniecie porażone prądem nosząc paralizator w kieszeni. Jak prawidłowo używać paralizatora? Niestety, ale możemy go użyć jedynie w bezpośrednim kontakcie z napastnikiem (kobiety z reguły nie noszą taserów, czyli paralizatorów w formie pistoletu), przykładając go do jego ciała i uruchamiając. Nawet jeśli przeciwnik Cię trzyma, nie masz czego się obawiać. Impuls elektryczny spowoduje mimowolny skurcz jego mięśni, ale na nich się zatrzyma, więc Ty nic zupełnie nie poczujesz. Najskuteczniej celować paralizatorem w miejsca newralgiczne tzn. w klatkę piersiową, brzuch, ramiona. Nie baw się w celowanie dokładnie w serce czy krtań. To trochę jak ze strzelaniem. Lepiej wycelować w klatkę piersiową niż w głowę, albowiem gdy ofiara się przesunie, pocisk wymierzony w klatkę lub brzuch trafi w tak wielki obszar, natomiast strzał wymierzony w głowę, ominie ją.

Jak zachowa się osoba, na której użyto paralizatora? Po pierwsze będzie w zupełnym szoku. Po krótkim impulsie elektrycznym nastąpi skurcz mięśni i chwilowa niezdolność do walki. Wtedy uciekaj ile masz sił w nogach, bo już się obroniłaś. Przy dłuższym impulsie może nastąpić utrata przytomności, a nawet śmierć (około 5-sekundowy impuls elektryczny). Pamiętaj, że istnieje takie pojęcie jak "przekroczenie granic obrony koniecznej".

Ceny paralizatorów wynoszą około 150-350 zł. Paralizator może być użyty wielokrotnie, co jest dobrym rozwiązaniem przy większej liczbie napastników. Nie potrzebujesz na niego zezwolenia, jednak postaraj się kupić go w dobrym sklepie. "Targowe" paralizatory mogą przysporzyć Ci problemów prawnych, a przede wszystkim, mogą być zagrożeniem dla Ciebie samej.

Jak wykorzystać w celach obrony przedmioty z torebki?

Jako facet boję się zajrzeć do torebki mojej dziewczyny w obawie, że coś mnie zabije. Przygotowując się do prowadzenia kursów samoobrony, postanowiłem się przełamać i zrobiłem to. Niestety, moje przypuszczenia okazały się być trafne. Moja partnerka ma w swojej torebce cały arsenał broni. Może nie ma tam Magnum 44, ale posiada wiele przedmiotów, których każda kobieta może użyć w celu obrony przed gwałcicielem.

Zacznijmy od początku. Klucze, pomadka, kredka do oczu, szczotka do włosów. Te przedmioty mogą doskonale sprawdzić się jako kubotan, czyli pomniejszona pałka (tonfa), którą zadaje się ciosy wbijając ją w określone miejsca ciała przeciwnika. Są to oczy, nos, gardło, połączenia stawów, sploty nerwowe. Pamiętajcie, że tych partii ciała nawet największy "byk" nie wyćwiczy i nawet dla niego będą to bolesne uderzenia.

Poszperałem w tej torebce dalej. Znalazłem telefon, twardą plastikową portmonetkę i plastikowe pudełeczko leków. Pierwsza moja myśl: "Idealna cegiełka". Możecie się śmiać, ale uderzenie telefonem czy jakimkolwiek plastikowym opakowaniem w skroń lub w krtań napastnika, działa jak walnięcie go cegłą. Zwróćcie uwagę na to, że trudno wycelować kostkami palców w głowę przeciwnika, gdy ten przyciska Cię do ziemi. Telefon to świetne rozwiązanie, gdyż można nim swobodnie operować. Również posiadaczki ultracienkich smartfonów informuję, że uderzenie kantem w głowę boli niemiłosiernie.

Myślałem, iż z tej torebki wyrzuciłem już wszystko, jednak na samym dnie znalazłem małą, składaną parasolkę. Idealna broń. Działa jak pałka. Uderzenie w jądra eliminuje napastnika. Będzie to brzmiało śmiesznie, ale w sytuacji zagrożenia musicie działać jak Bear Grylls- wykorzystać wszystko wokół żeby przetrwać. Warto klucze lub telefon wyjąć i nieść w ręku lub kieszeni podczas wieczornego spaceru.

Jak obezwładnić napastnika gołymi rękami?

Kursy samoobrony dla kobiet przeżywają prawdziwe oblężenie. Istnieje bowiem mnóstwo technik, które kobieta może wykorzystać przeciwko gwałcicielowi. Pojawia się jednak tutaj kilka pytań. Czy 60-kilogramowa dziewczyna obezwładni 120-kilogramowego faceta? Na treningach miałem okazję widzieć takie sytuacje, ale to naprawdę ewenement. "Przeciętna" kobieta nie ma na tyle siły, dynamiki i koordynacji ciała aby temu sprostać. Jednak czy to oznacza, że jesteście skazane na porażkę? Otóż nie. Uderzajcie tam, gdzie musi go boleć. Jak już pisałem wcześniej, w sytuacji zagrożenia reagujemy odruchowo. W tym przypadku jest to u kobiet bardzo często wymachiwanie rękami i nogami. Do tego zupełnie naturalnego odruchu wystarczy dodać jakiś cel wymachu. Czemuż nie miałyby być to jądra, oczy, krtań, nerki, skronie, uszy? To najbardziej czułe miejsca. Również uderzenie w nos potrafi "położyć" przeciwnika. Czemu? Ponieważ przy złamaniu nosa, gruczoły łzowe zaczną produkować mimowolnie dużą ilość łez. Przeciwnik na chwile "oślepnie" i złapie się za oczy.

Jądra i nerki bez asekuracji? Atakujemy! Nie warto bawić się w kopnięcia z półobrotu i pokazowe techniki. To dobre na zawody. Najprostsze metody okazują się być najskuteczniejsze. Nosisz pierścionki? To znaczy, że właśnie masz broń. Celuj w głowę.

Jak się obronić przed gwałtem?

Jak się obronić przed gwałtem?


Pokaż mu, że sama tego chcesz…

Chyba najbardziej kontrowersyjna technika samoobrony przed gwałtem. W niektórych artykułach czytamy, aby gryźć, drapać i rzucać się. Jednak pomyślmy przez chwilę logicznie. Czy naprawdę gwałciciel nie jest na to przygotowany? "Niedostępna, lubię takie"- to można usłyszeć. Takie zachowanie podnieci go jeszcze bardziej. Możliwe też, że uderzy kobietę, a następnie zgwałci ją ledwo przytomną. Czasami lepiej pokazać napastnikowi, że Wy też tego chcecie. Pokażcie, że kręci Was ostry seks z nieznajomym. Wiem, że jest to obrzydliwe i poniżające, ale na pewno mniej uwłaczające niż zmywanie spermy ze swojego "kawału mięcha" (wiele kobiet czuje, że już wtedy nie mają ciała). Nawet te kilkanaście sekund masuj jego krocze, całuj go, pozwól się dotykać. Co zyskasz? Przede wszystkim jego zaufanie i dystans. Nie będziesz już przyparta do podłoża, gdyż przeciwnik zobaczy, iż nie musi Cię trzymać. Zyskasz możliwość manewru, którą bezwzględnie wykorzystaj na obronę, atakując wrażliwe miejsca, których już nie asekuruje.

Do Panów:

Panowie, gwałt niszczy zarówno ciało, jak i psychikę kobiety. Potrafi zniszczyć również całe życie seksualne w związku. Kursy samoobrony czekają na kandydatki. Paralizator i gaz pieprzowy można kupić w każdym większym mieście lub przez internet. Zbyt duża część gwałcicieli pozostaje nieuchwytnymi przez prawo, a większość spraw sądowych nawet nie zostaje rozpoczętych. To samo może spotkać nasze żony, partnerki, dziewczyny, córki, matki, siostry, przyjaciółki. Nie wyśmiewajmy się mówiąc: "Mojej to się nie przydarzy". Mężczyźni, których zgwałcone partnerki przebywają w tym momencie na terapii u psychologów po próbie samobójczej też tak myśleli. Kiedyś…

Autor: Shidoshi Sensei Maciej Kwiatkowski
- karateka, instruktor samoobrony kobiet

Foto: Shutterstock



Dodał(a): Agnieszka Pulikowska , Środa 02.07.2014 (aktualizacja: 2014-07-03)
Ocena:

Dodaj komentarz

Wszystkie komentarze

Awatar

Zobacz również

×