Gwałciciel i ofiara stają na jednej scenie, aby odsłonić kurtynę milczenia

Po dwudziestu latach od gwałtu stają na jednej scenie, aby przeciwdziałać wykorzystywaniu seksualnemu i zmowie milczenia oraz wskazuje, kto ponosi winę za to, że doszło do napaści.

oprawcaigwalcicie.jpg

Rola przebaczenia w leczeniu po napaści seksualnej jest skomplikowana i głęboko indywidualna. Nie ma jednego sposobu na odreagowanie tak traumatycznego przeżycia. Nie ma też formuły, która mówiłaby o tym, jak zachowywać się w stosunku do oprawcy. Thordis Elva, która została zgwałcona w 1996 roku w wieku 16 lat i Tom Stranger, który dopuścił się tego strasznego czynu, stanęli na jednej scenie. Wszystko po to, aby dać nadzieję tym, że uzdrowienie po napaści jest trudne, ale możliwe. Choć wydaje się to niewyobrażalne, obydwoje nazywają moment napaści najgorszym w ich życiu. Opowiadają o tym, jak z dwóch perspektyw, wyglądało ich życie przez kolejne dwadzieścia lat.

W czasie ataku Stranger był na wymianie studenckiej w ojczyźnie Thordis– Islandii. Poznali się miesiąc wcześniej, a wyjście na świąteczną potańcówkę było potwierdzeniem ich związku. Kobieta nadużyła alkoholu, a Tom odprowadził ją do domu rodzinnego. To właśnie wtedy doszło do ataku. Dziewczyna była zbyt pijana i słaba, aby obronić się przed gwałtem. Aby pozostać przy zdrowych zmysłach, po cichutku liczyłam upływające sekundy na moim budziku. Od tej pory wiem, że dwie godziny mają siedem tysięcy dwieście sekund. Pomimo tego, że kulałam przez kilka dni i płakałam przez wiele miesięcy, wiedziałam, że gwałt ten nie pasował do tego, co mówi się w telewizji. Tom nie był uzbrojonym szaleńcem, był moim chłopakiem, a gwałt nie wydarzył się w obskurnej, ciemnej alejce, a w moim własnym łóżku. Zanim Tom wrócił do Australii, spotkał się z dziewczyną jeszcze kilka razy.

Mężczyzna opowiada, że przez wiele lat po tym wydarzeniu nie przyjmował do wiadomości, że to, co zrobił, było gwałtem. Nosił jednak pustkę i poczucie winy. Kiedy Elva miała 25 lat, przeszła załamanie nerwowe. Byłam pochłonięta zgubną nienawiścią i złością, ponieważ wzięłam to na siebie - mówi. To właśnie wtedy wysłała do swojego oprawcy pierwszy email, który zakończył się ośmioletnią korespondencją oraz dwoma spotkaniami.

Kiedy szykowałam się na pierwsze spotkanie, zastanawiałam się, dlaczego nie mogę po prostu przejść terapii i upić się butelką wódki, aby odreagować to wszystko. Mężczyzna opowiada, że jego działanie w 1996 roku było egocentrycznym braniem. Czułem, że zasługuję na ciało Thordis. Po wielu latach przyznając jej, że tamtej nocy ją zgwałciłem, zmieniłem myślenie o sobie i o niej. Przede wszystkim zacząłem traktować siebie, jak osobę całkowicie winną temu wydarzeniu. Thordis wyznaje także, że tym, co mogło zapobiec gwałtowi, nie była jej dłuższa spódnica, brak uśmiechu i dziecięcego zaufania. Jedynym, co mogło temu zapobiec, był sam Tom.

To, że oprawca i ofiara stają na jednej scenie na całym świecie wywołuje ogromne kontrowersje. Przede wszystkim dlatego, że budzi poważne wątpliwości dotyczące praw oprawcy do zabierania głosu i mówienia o ataku. Kobieta przyznaje, że rozumie osoby, które krytykują ją, jako kogoś, kto pozwala, aby sprawca miał głos w tej dyskusji. Dodaje, że wierzy, że można nauczyć się wiele, słuchając tych, którzy są częścią problemu, jeśli ci zdecydują się na stanie się częścią jego rozwiązania.

Thordis i Tom starają się udowodnić, że gwałt nigdy nie był i nie będzie kwestią kobiecą. Wyłączna wina za napaści seksualne stoi po stronie oprawców. 

Anglojęzyczną wersję konferencji, w której oprawca i ofiara stoją na jednej scenie, możesz zobaczyć tutaj: 


">Zdjęcie: Youtube



Dodał(a): Zosia Brzezicka , Poniedziałek 06.03.2017 (aktualizacja: 2017-03-06)
Ocena:

Dodaj komentarz

Wszystkie komentarze (1)

Awatar
Anonim
Za chwilę dojdzie do tego że się POGODZĄ, pobiorą i napiszą wspólnie nową książkę. Oto inne teksty tej Pani:
http://stundin.is/pistill/bullandi-tur-i-afmaeli/
Dodano: 2017-03-14 13:54:47 Zgłoś nadużycie

Zobacz również

×