Sprzedawcy leków – jedni pomagają, drudzy sprzedają

Choć widok środków przeciwbólowych w kioskach i marketach całkowicie nam spowszedniał, musimy pamiętać, że leki, aby były bezpieczne, powinny być traktowane wyjątkowo. A to gwarantują nam tylko apteki.

Sprzedawcy leków – jedni pomagają, drudzy sprzedają

Sprzedawcy leków – jedni pomagają, drudzy sprzedają


Leki jak zwykły towar
Odkąd leki OTC trafiły na półki osiedlowych sklepików z mydłem i powidłem, pacjenci i sprzedawcy zaczęli postrzegać je jak każdy inny towar. To błąd – alarmują specjaliści. Wydawane bez recepty leki możemy kupić w kiosku, supermarkecie, sklepiku osiedlowym, a nawet na stacji benzynowej. Teoretycznie sprzedawcy powinni posiadać wiedzę na temat zastosowania oferowanych produktów leczniczych oraz właściwego ich przechowywania. Jak jest w rzeczywistości?

Nasze dochodzenie
Sprawdzamy w jednym z osiedlowych sklepów na warszawskim Mokotowie. Na półce z gumami do żucia leżą leki OTC (dostępne bez recepty). Obok półka z szyldem „chemia z Niemiec”, więc produkty lecznicze przylegają do proszków do prania w rozmiarze XXL.
- Czy Apap będzie dobry na grypę? – pytam sprzedawczynię.
­- Apap jest na ból głowy, na grypę to Gripex – odpowiada rezolutna sklepowa.
W rzeczywistości oba leki mają tę samą podstawową substancję czynną. Czyli działają prawie tak samo…
Skoro sprzedawczyni w sklepie nie wie, na co sprzedaje leki, próbuję dowiedzieć się, czy odpowiednim sąsiadem dla nich jest proszek do prania.
­- To w niczym nie przeszkadza. Opakowania są szczelne – słyszę zapewnienia.
Takich sklepów w całej Polsce są tysiące.

Kontrolują i upominają
Podobnie jak apteki, punkty handlowe oferujące suplementy diety i leki bez recepty podlegają kontroli inspektoratów farmaceutycznych. Inspektorzy sprawdzają, czy leki są przechowywane w odpowiedniej temperaturze, czy w pomieszczeniach panuje wskazana wilgotność, oraz czy leki nie są składowane np. razem z chemią gospodarczą lub wystawione na działanie promieni słonecznych. Ubiegłoroczne kontrole w punktach handlowych wypadły dobrze. Niestety, to nie powinno nas uspokajać. Dlaczego?

Kłopot w tym, że inspektorzy skupieni są głównie na aptekach i raczej pozostaje im niewiele czasu na kontrole w sklepach czy na stacjach benzynowych. Na przykład kontrole podkarpackiego inspektoratu w Rzeszowie objęły w 2013 r. tylko 12 placówek handlowych. I nie jest to przykład odosobniony.
W województwie zachodniopomorskim inspekcja skontrolowała w ubiegłym roku kilka supermarketów.
­Na swoim terenie mamy ponad pięćset aptek. Każdego roku kontrolujemy ok. stu, czyli każda apteka skontrolowana jest raz na pięć lat – wyjaśnia Kazimierz Polecki, zachodniopomorski inspektor farmaceutyczny.

Przy kontrolach uczulamy sprzedawców, żeby przechowywali leki we właściwych warunkach, z dala od chemii gospodarczej czy przemysłowej – zapewnia Monika Urbaniak, podkarpacki wojewódzki inspektor farmaceutyczny.

Apteki pod kontrolą
Leki w aptekach nie tylko kontrolowane są częściej i dokładniej, ale i farmaceuci dbają o leki, bo gdyby w czasie kontroli odkryto rażące zaniedbania, mogliby oni wiele stracić. W przypadku rażących i powtarzających się zaniedbań istnieje nawet możliwość straty koncesji na sprzedaż leków.

Poważne konsekwencje
Dlatego też zdaniem samych farmaceutów, jak i ekspertów od zdrowia publicznego, kupowanie leków w aptekach jest o wiele bardziej bezpieczne.

Prof. Andrzej Członkowski, konsultant krajowy ds. farmakologii klinicznej przestrzega: Jeśli ktoś jest smakoszem wina i raz napije się trunku niewłaściwie przechowywanego, to więcej już nie skorzysta z oferty danego sklepu. I tyle. Problem z lekami jest bardziej złożony. Ich niewłaściwe składowanie
może mieć daleko idące konsekwencje. Jeśli producent określa temperaturę przechowywania danego medykamentu na 24 – 25 stopni Celsjusza, a sprzedawca nic sobie z tego nie robi, to w najlepszym przypadku lek będzie nieskuteczny, w najgorszym toksyczny i groźny dla zdrowia.

Prof. Andrzej Członkowski popiera farmaceutów, którzy nie tylko w swoim imieniu, lecz również w interesie pacjentów, domagają się, żeby leki były sprzedawane były tylko i wyłącznie w aptekach. W związku z obawami pacjentów, a także samych farmaceutów, powstała nawet akcja społeczna, która ma na celu uświadamianie ludziom zagrożeń wynikających z obecnych regulacji prawnych oraz przesłanie stosownych pism do rządu polskiego. Petycję można podpisywać m.in. na stronie lekitylkozapteki.pl.


Źródło/Foto: Mat. prasowe



Dodał(a): Magdalena Tokarczyk , Piątek 25.04.2014 (aktualizacja: 2014-05-14)
Ocena:

Dodaj komentarz

Wszystkie komentarze (4)

Awatar
Anonim
Nie, farmaceuta w niczym nie jest lepszy a powiedziałabym że nawet gorszy, doradzi to co zalega mu na półkach albo to za co ma profit, sprzedawca w sklepie poleci to co działa i się dobrze sprzedaje.
Dodano: 2014-05-27 20:18:45 Zgłoś nadużycie
Anonim
Hahaha, Włóżcie sobie tą akcję propanową gdzieś tam między bajki. Obsługa w aptece i w stacjach benzynowych niewiele różni si,ę od siebie. Państwo farmaceuci miejcie tą cywilną odwagę przyznajcie, że chodzi wam o przejęcie niezwykle płodnego rynku.
Dodano: 2014-05-27 19:19:50 Zgłoś nadużycie
Anonim
Ktoś chyba zdecydował, że dany lek ma być na receptę lub nie. Doskonale rozumiem agresywne działania aptekarzy, bo jest do przejęcia duży rynek. Może jednak niech to załatwią w swoim resorcie. Doskonale wiem, że jeśli apteki przejmą cały rynek, jako monopoliści będą dyktować ceny według własnego widzimisię.
Dodano: 2014-05-26 21:20:14 Zgłoś nadużycie
Anonim
Oj tam, jak się chce psa uderzyć to kij się zawsze znajdzie. W sklepach i kioskach nie ma przecież leków które wymagają do ich sprzedarzy farmaceutycznego przygotowania, w razie czego można przeczytać ulotkę ale każdy przecież je zna, robimy ze sprzedawców idiotów????? Bez przesady!
Dodano: 2014-05-26 17:56:40 Zgłoś nadużycie

Zobacz również

×