Nocny atak na lodówkę

Wracasz zmęczona do domu i jedyne o czym myślisz to łóżko. Nie masz siły, żeby przygotować sobie coś do jedzenia, bierzesz szybki prysznic i znikasz pod kołdrą. Kilka godzin później budzi Cię wilczy głód i … idziesz do lodówki. Zaczyna się od jogurtu albo małej kanapki, a kończy na odgrzaniu obiadu z poprzedniego dnia. Brzmi znajomo? Jeśli tak, radzimy uważnie przeczytać tekst do końca.

Nocny atak na lodówkę

Jedzenie tak, ale głównie nocą

Jeżeli nocne ucztowanie weszło na stałe do twojego harmonogramu i trwa co najmniej 2 miesiące, może się okazać, że cierpisz na syndrom nocnego objadania, w skrócie – NES (Night Eating Syndrome). Innym objawem tego schorzenia jest unikanie posiłków w pierwszej części dnia.

Osoby cierpiące na to zaburzenie niechętnie jedzą śniadania i lunche, w trakcie dnia mogą być senne i apatyczne. Uczucie łaknienia w ich przypadku pojawia się dopiero popołudniami i wieczorem. Naukowacy podkreślają również, że jednym z objawów NES są zaburzenia snu. Mówiąc prościej: bezsenność. Ponadto, osoby dotknięte syndromem nocnego objadania najcześcej sięgają po produkty składające się głównie z węglowodanów. W tym przypadku posiłkom bardzo często towarzyszy uczucie zdenerwowania i wstydu.

Należy podkreślić, że w przypadku NES mamy do czynienia z niekontrolowanym, a czasem nawet nieświadomym opróżnianiem lodówki w nocy. Przyczyną takiego zachowania mogą być zaburzenia genetyczne. Naukowcy wskazują również na wieczorny spadek cukru i serotoniny. Niższy poziom cukru sprawia, że nasz organizm domaga się dostarczenia właśnie węglowodanów.

Turkuć podjadek

Na szczęście nie wszyscy podajadający w nocy cierpią na NES. Nocne eskapady do lodówki mogą być między innymi wynikiem nietypowych godzin pracy. Jeśli pracujesz popołudniami, twój tryb jedzeniowy może ulec przestawieniu. Dla kogoś, kto regularnie zaczyna o 16, a kończy o 23, zjedzenie lekkiej kolacji po powrocie do domu może być normą. Warto jednak pamiętać, że o tak później porze nie należy serwować sobie schabowego z ziemniakami, tylko np. małą porcję sałatki. Można ją także skonsumować trochę wcześniej, będąc jeszcze w pracy, a domu sięgnąć np. po świeżego ogórka czy marchewkę.

Czynnikiem, który również może sprawić, że chętnie sięgamy po jedzenie w nocy jest stres. Trudna rozmowa z szefem, problemy z partnerem – te i wiele innych sytuacji może pogorszyć nasz nastrój. Jeśli jesteś osobą, która w stresujących momentach sięga po jedzenie, powinnaś zadbać, żeby zawsze były to świeże warzywa, owoce, chuda wędlina czy ryby. Z tych produktów będziesz mogła przygotować w miarę niskokaloryczny posiłek.

Bardzo często problem podjadania "siedzi w naszej głowie". Jeśli masz tendencję do jedzenia z nudów, powinnaś zwrócić szczególną uwagę na to co znajduje się w twojej lodówce. Bardzo zdradliwe jest posiadanie w domu słodyczy, gdyż to właśnie po nie sięgamy najczęściej. Wystarczy tylko otworzyć paczkę i posiłek, składający się z pustych kalorii, gotowy!

Jeśli nie potrafisz poskromić ochoty na podjadanie, zrezygnuj z kupowania chipsów, ciasteczek czy ciast. Jeśli nie będą w twoim zasięgu – pokusa na dodatkowy posiłek może się zmniejszyć. Zamiast tego, już po powrocie do domu możesz przygotować sobie talerz warzyw – pokrój w słupki ogórka i marchewkę i wstaw do lodówki. Zanim zdecydujesz się otworzyć w nocy lodówkę, możesz przygotować sobie najpierw coś ciepłego do picia – np. mietę lub melisę.  Po opróżnieniu kubka, może się okazać, że zupełnie straciłaś ochotę na coś do zjedzenia.  

Nie zakładaj kłódki na lodówkę

Jeśli podjadanie w nocy nie zdarza się sporadycznie, zaczyna być uciążliwe i nie możesz sobie z nim poradzić, warto udać się do dietetyka. Odpowiednio wykwalifikowana osoba przeprowadzi dogłębną analizę twoich nawyków żywieniowych i na tej podstawie będzie mogła przygotować odpowieni jadłospis.

Wszystkie zmiany jedzeniowe wymagają sporej ilości dyscypliny i powinny być wprowadzane stopniowo, tak aby twój organizm mógł się do nich przyzwyczaić. Dlatego warto poprosić dietetyka o rozłożenie zmian planu żywieniowego na kilka etapów. Jeśli np. nie jadasz śniadań, w pierwszym etapie twoim zadaniem może być właśnie wprowadzenie tego posiłku do codziennego menu.  Na początku może to być jogurt z płatkami, wraz z upływem czasu będziesz mogła wprowadzać bardziej zaawansowane firmy głównego posiłku dnia.

Metoda małych kroczków doskonale sprawdza się w przypadku kłopotów z jedzeniem, również dlatego, że po części tkwią one w głowie. Wyznaczanie karkołomnych celów już podczas pierwszej wizyty u dietetyka może być zgubne. Wiele osób, jeśli nie uda im się dokonać postępów, wraca do poprzednich nawyków.

Każda z nas z pewnością ma na koncie niejeden epizod z cyklu "nalot na lodówkę". I każda może go zwalczyć. Do walki potrzebna jest przede wszystkim cierpliwość.  

Tekst: Ela Kowalska

Źródło: MilionKobiet.pl

Przeczytaj również:

Alternatywy dla cukru

Czy makaron naprawdę tuczy?

Dodał(a): Emilia Czaczkowska , Środa 07.09.2011 (aktualizacja: 2011-09-07)
Ocena:

Dodaj komentarz

Wszystkie komentarze (4)

Awatar
Zaloguj się lub zarejestruj jeśli chcesz dodać komentarz.
drzwi
Ja niestety jem póżnym wieczorem
Dodano: 2011-12-10 20:49:14 Zgłoś nadużycie
rendus
Także po 18 szlaban na lodówkę:-)
Dodano: 2011-10-29 21:16:45 Zgłoś nadużycie
paula2509
ja po 18 też nie jem
Dodano: 2011-09-07 18:07:41 Zgłoś nadużycie
pilusx3
ja na szczęście wyrobiłam sobie nawyk niejedzenia po godzinie 20 ;p
Dodano: 2011-09-07 16:54:39 Zgłoś nadużycie

Zobacz również

×