Ciągle wybieram złych facetów

Przypadek Krystyny
Miłość na pewno go zmieni


ciągle wybieram złych facetów2.jpgTeraz Krystyna nie myśli o rozwodzie. Kiedyś przeszło jej to przez głowę. Od dziesięciu lat (od dnia ślubu) walczyła z alkoholizmem męża. I walczyłaby dalej, gdyby nie mityngi Al-Anon (partnerzy alkoholików, osoby współuzależnione). Na tych spotkaniach zrozumiała, że to nie ona ma toczyć boje o trzeźwość męża, że to on musi tego chcieć. Pół roku temu wystawiła jego rzeczy za drzwi. Dało mu to do myślenia. Jest w trakcie terapii, od miesięcy nie pije. "Odkąd się poznaliśmy, ciągnęłam go za uszy i chciałam wybawić od wszelkiego zła. Wylewałam wódkę, tłumaczyłam go przed szefem i dziećmi. Im bardziej cierpiałam, tym bardziej go kochałam – tak mi się wydawało. Mieliśmy wspaniały seks. Nie było chwili, żebym o nim nie myślała. Czy nie będzie dziś pił? Czy będę musiała jeździć po mieście i go szukać? Moje koleżanki miały normalne związki, codzienne, czasami nijakie. U nas każdy dzień był jak wypadek samochodowy. Żyłam na najwyższych obrotach. Sądziłam, że taka jest prawdziwa miłość".

Kobiety kochające za bardzo i wybierające wciąż złych facetów, mylą wysoki poziom adrenaliny z wzniosłym uczuciem. Robin Norwood opisuje jeszcze inne cechy charakterystyczne: nazywają miłością ściskanie w dołku, mylą lęk z podnieceniem, ekscytują je próby sił w związku, bez walki mają wrażenie, że nic się nie dzieje. W łóżku, zamiast dbać o siebie, kierują się zasadą: "Co zrobić, by on kochał mnie bardziej?". Są przyzwyczajone do braku wzajemności w miłości, nisko siebie cenią. Ciągnie je do ludzi trudnych i do skomplikowanych relacji (na przykład w trójkątach). Biorą na siebie co najmniej połowę odpowiedzialności za niepowodzenia w związku, nawet jeśli jest oczywiste, że winny jest on (bo się upił i ją pobił). Są zdolne do wyjątkowo niezwykłych poświęceń dla ukochanego, nie odpuszczają, bo nic nie jest zbyt trudne, by go wyratować. Często mierzą miłość rozmiarem swoich cierpień – a więc nie są zainteresowane mężczyznami, z którymi by nie cierpiały.

Krystyna idealnie pasuje do tej charakterystyki. I jeszcze coś – razem z mężem grali w grę opisaną przez Robin Norwood, w której partnerzy zamieniają się kolejno rolami: Ofiary, Wybawcy i Prokuratora. Gdy mąż Krystyny wracał nocą zawiany, ona mówiła: "Denerwowałam się, nie mogłam oka zmrużyć!" (Ofiara),  on odpowiadał: "Już jestem, nie martw się!" (Wybawca). Ona przechodziła do ofensywy: "Gdzie byłeś? Miałeś przecież wrócić przed ósmą!"(Prokurator), on: "Szef mnie zatrzymał, a potem musiałem wpaść jeszcze do Waldka po prostownicę" (Ofiara). I znowu ona: „No tak, okropnie traktują cię w tej pracy” (Wybawca) i on: "Właściwie to co ty tak się mnie czepiasz, wciąż chcesz mnie kontrolować!" (Prokurator). I tak w kółko.

Krystyna zrobiła pierwszy krok, by zdjąć z siebie zły czar, i może dzięki temu jej ogr zamieni się w Shreka. Była w sytuacji podbramkowej i musiała coś zrobić, by nie stoczyć się na dno. O ile ty nie jesteś tak ekstremalnym przypadkiem kobiety kochającej za bardzo, a przypominasz Ankę, nie będzie ci tak łatwo zacząć działać. Ale musisz to zrobić. Krystyna też ma przed sobą długą drogę do uwolnienia się z tej klątwy. Co należy zrobić?


Dodał(a): Magdalena Milewska , Poniedziałek 12.03.2012 (aktualizacja: 2012-07-31)
Ocena:

Dodaj komentarz

Wszystkie komentarze (1)

Awatar
Zaloguj się lub zarejestruj jeśli chcesz dodać komentarz.
nick6
Dosyć często jest tak,że kobiety wybierają niegrzecznych chłopców - i myślą ,że są w stanie jako jedyne takiego zmienić;p
Dodano: 2012-03-12 08:08:00 Zgłoś nadużycie

Zobacz również

×