Życie seksualne Polaków

według prof. Zbigniewa Izdebskiego

Nasz stosunek do seksu zmienił się przez ostatnie kilkanaście lat. Kobiety stały się bardziej świadome i wymagające w kwestiach dotyczących własnej seksualności, co budzi obawę mężczyzn. Mężczyźni dostali w prezencie viagrę, która wspiera ich pewność siebie. Wciąż najchętniej czujemy się w stabilnych związkach, ale już nie za wszelką cenę. Rośnie grupa singli z wyboru, którzy wolą życie w pojedynkę niż z partnerem nie spełniającym oczekiwań.

Nasz ekspert:

prof dr hab. Zbigniew Izdebski 
Profesor nauk humanistycznych, pedagog, seksuolog, specjalista w zakresie poradnictwa rodzinnego, wykładowca akademicki. Autor wielu badań i publikacji z zakresu seksuologii, przede wszystkim raportów „Seksualność Polaków”.

Od lat bada Pan życie seksualne Polek i Polaków. Jaki mamy stosunek do seksu? Uważamy, że to ważny element naszego zdrowia? 
Mówiąc o zdrowiu na ogół mamy na myśli kondycję fizyczną i psychiczną, a o seksie zapominamy, choć aktywność seksualna ma ogromne znaczenie dla zdrowia.

Wpływa na nas pobudzająco?
Zdecydowanie! Z fizjologicznego punktu widzenia seks jest bardzo zdrowy, choćby dlatego, że wiąże się z pewnym wysiłkiem fizycznym, z dokrwieniem organów, z głębokim oddechem, dotlenieniem. Ale żeby naprawdę i w pełni nam służył, musi być spełniony jeden bardzo ważny warunek: musimy mieć do seksu pozytywne podejście. Na każdym etapie naszego życia jest to równie ważne, choć inaczej traktujemy seks w czasie dojrzewania, inaczej jako osoby dorosłe i w okresie senioralnym.

Powinniśmy koniecznie lubić seks?
Oczywiście nie, choć jestem zdania, że większość przypadków stronienia od seksu nie pojawia się „sama z siebie”, jest na ogół konsekwencją negatywnych przeżyć lub opinii. Ale nie mamy konstytucyjnie zapisanego obowiązku aktywności seksualnej i jeżeli ktoś świadomie z tej sfery rezygnuje, to jest to jego wybór i ma do tego prawo. 
Ale dla tych, którzy chcą być aktywni seksualnie, to pozytywne myślenie, że seks jest fajny, że to jest miłe, szczęściodajne przeżycie – jest bardzo ważne. Seks jest zdrowy wówczas, kiedy tak właśnie o nim myślimy i szukamy w uprawieniu go źródła radości.

Często myślimy o seksie w innych kategoriach? Traktujemy go np. jako coś niemoralnego? 
Nawet, jeżeli nie uprawiamy seksu nie znaczy to, że nie przeżywamy napięcia seksualnego. Wręcz przeciwnie! Przejawem takiego negatywnego myślenia jest nasz stosunek do masturbacji, która jest zdrowym sposobem rozładowania napięcia i warto ją właśnie w kategoriach zdrowotnych docenić. Popatrzmy choćby na rozwój popędu seksualnego mężczyzny: największy ma miejsce w wieku 16-17 lat. A statystycznie mężczyzna współżyje najczęściej w wieku ok. 25-30 lat, kiedy jest już w mniej czy bardziej ustabilizowanym związku. To cóż on ma zrobić, dopóki w jego życiu nie pojawi się partnerka? Masturbacja jest wtedy najprostszą formą rozładowania napięcia. 
Za to fatalną rzeczą, również dla zdrowia, jest poczucie winy, jakiego młody człowiek doświadcza w związku z masturbacją, np. gdy pojawiają się wątpliwości związane ze światopoglądem, oceną moralną.

Masturbacja jest korzystna tylko w okresie burzy hormonalnej?
Masturbacja może być korzystna w każdym wieku i w każdej sytuacji, kiedy pomaga nam w rozładowaniu napięcia. Również w przypadku dorosłej osoby, jeżeli taki wybór aktywności jej odpowiada, jeśli kobieta czy mężczyzna jest singlem. Ale też stosowanie masturbacji jako uzupełnienia współżycia – jeżeli ma się do tego pozytywne podejście – może być tylko korzystne. 
Także w wieku senioralnym – dla wielu osób po 60., 70. roku życia, po rozwodzie czy po śmierci partnera albo po prostu żyjących samotnie, masturbacja może być pozytywną składową zdrowia, jeżeli tylko jest przez osobę uprawiającą ją w pełni zaakceptowana.

O tym rozmawia Pan ze swoimi słuchaczami podczas wykładów na Uniwersytecie Trzeciego Wieku? 
Oczywiście, staram się podzielić swoją wiedzą na temat tego, jak ważną dziedziną życia jest seks. Tyle, że na tych spotkaniach najczęściej jest ponad 100 pań i około 10 panów. Ja mówię o radości płynącej z seksu, a panie pytają: „Ale z kim? Może jakiś adresik profesor by polecił?”.

Rozmawiacie Państwo tak swobodnie o seksie? Wśród seniorów nastąpiła jakaś rewolucja obyczajowa? 
Na moich wykładach niemal zawsze na początku wszyscy patrzą na mnie i na siebie nawzajem z pewnym zawstydzeniem, jakby wcale nie byli zainteresowani tym, o czym mam zamiar opowiadać. Ale po pewnej chwili, kiedy już się ze sobą trochę oswoimy, trochę się razem pośmiejemy, pożartujemy i poudajemy, że ten problem nas w ogóle nie dotyczy, to atmosfera na sali zaczyna się robić trochę bardziej przyjazna. Wtedy już możemy poważnie porozmawiać o seksie we wszystkich jego wymiarach.

Czy w ciągu ostatnich, powiedzmy, dwudziestu lat jakaś ważna zmiana miała miejsce w naszej obyczajowości i stosunku do seksu? 
Nastąpiło wiele ważnych zmian, choć nie dzieją się one zbyt szybko i w wielu sprawach pozostajemy bardzo zachowawczy. Na pewno najważniejszy jest wzrost świadomości kobiet w kwestii własnej seksualności. Ta zmiana kształtowała się właśnie przez ostatnie kilkanaście lat i nie nastąpiła dzięki edukacji w szkole, jak można byłoby się spodziewać, ale dzięki prasie adresowanej do kobiet. W tzw. kolorowych czasopismach dla kobiet, wśród rubryk poświęconych dbaniu o wygląd, urodzie, kosmetykom, gotowaniu, modzie, pojawiły się te dotyczące seksualności i dla wielu kobiet stały się poważnym źródłem wiedzy. Tym bardziej, że najczęściej wypowiadali się w nich specjaliści, seksuolodzy, psycholodzy, lekarze.

Mężczyźni odebrali tę przemianę pozytywnie? Też się czegoś przy okazji nauczyli? 
Na wielu mężczyzn erotyczna wiedza kobiet działa deprymująco. Niektórzy mają z tym duże problemy. Zdecydowanie wzrosła grupa mężczyzn, którzy przeżywają lęk, czy sprawdzą się w seksie, czy nie będą mieli zaburzeń erekcji, czy sprostają wymaganiom partnerki. Mężczyźni mają często takie poczucie, że jeśli kobieta wie o seksie więcej, jest bardziej świadoma, to będzie ich w trakcie aktu oceniała. W czasopismach są też często porady dla mężczyzn, wskazówki, co robić z partnerką, typu: „poświęć więcej czasu na grę wstępną, podotykaj, popieść”. Mężczyznom się czasem wydaje, że kobieta podczas aktu seksualnego tylko patrzy, czy on to wszystko dobrze realizuje, czy postępuje metodycznie. I czują się jak na cenzurowanym. Żeby było jasne – niektóre kobiety tak się właśnie zachowują. 
Ciekawą obserwacją, jeśli chodzi o zmiany w życiu seksualnym kobiet jest też obniżenie wieku inicjacji. Po raz pierwszy mamy do czynienia z wcześniejszą inicjację seksualną dziewcząt niż chłopców. W Polsce od 100 lat nigdy coś takiego nie miało miejsca, zawsze wcześniejsza była męska inicjacja, czego źródłem były uwarunkowania kulturowo-religijne. 

A w życiu seksualnym mężczyzn miały miejsce jakieś fundamentalne przemiany w ostatnich latach?
Dużym przełomem było pojawienie się leków na zaburzenia erekcji, viagry i viagropodobnych, bez recepty, jak i leków na przedwczesny wytrysk. Miało to ogromne znaczenie dla poprawy relacji seksualnych. To był problem bardzo dużej grupy, więc fakt, że możemy te zaburzenia leczyć jest wielkim sukcesem.

O viagrze dla kobiet też ktoś myśli?
Oczywiście! Od lat prowadzone są badania nad lekiem zwiększającym libido kobiet, ale na razie to się jakoś spektakularnie nie udało. Kobieca złożoność w aspekcie psychofizjologicznym znacznie utrudnia sukces farmakologiczny. Najlepszą tabletką ciągle pozostają dla kobiety dobre relacje z partnerem. 

A jaki wpływ na nasze życie seksualne ma internet? Zrewolucjonizował wszystkie dziedziny życia, ale tę chyba najbardziej?
Niewątpliwie internet wszedł bardzo głęboko w nasze życie intymne. Przede wszystkim stał się sposobem pozyskania partnera seksualnego, co jest prawdziwą rewolucją.  

Rośnie liczba zupełnie przypadkowych kontaktów? 
Tak, około kilkanaście procent to są kontakty typu: „seks dla seksu”. Co też pokazuje, że ludzie nie zawsze chcą tworzyć związek, często chcą poprzestać tylko na kontaktach niezobowiązujących. Ale wśród internautów jest też duża grupa osób, które chcą znaleźć partnera, stworzyć związek. W bardzo różnych grupach wiekowych: od dwudziestolatków po pięćdziesiąt plus. 
Są też osoby w związkach, które potrzebują czegoś więcej, mają poczucie niespełnienia i szukają go choćby w przestrzeni wirtualnej. To taki syndrom naszych czasów. Ale zdecydowana większość Polaków twierdzi, że jest zadowolona ze swojego życia seksualnego.  

Na jakie problemy w naszym życiu seksualnym zwróciłby Pan uwagę? 
Niepokojącym syndromem, który pojawił się w wynikach moich ostatnich badań jest to, że aż 49 proc. kobiet i 21 proc. mężczyzn po 50-tym roku życia deklaruje, że seks nie ma dla nich żadnego znaczenia, jest całkowicie nieistotny, albo wręcz nie istnieje. Według mnie to jest sytuacja bardzo niebezpieczna. Wiele kobiet uważa, że w pewnym wieku już nie wypada interesować się seksem i go uprawiać. Wielu mężczyzn pod wpływem zaburzeń erekcji wycofuje się z aktywności seksualnej zamiast np. ją leczyć.

Zmiana struktury społecznej też wpływa na nasze relacje intymne? 
Wciąż niemal połowa społeczeństwa żyje w związkach formalnych, ale pojawiła się liczna grupa par mieszkających razem, ale bez ślubu. I następna, licząca prawie 30 proc. grupa deklarująca: „jesteśmy w związku, ale żyjemy osobno”. Oczywiście to głównie młode osoby do 25 roku życia, ale osób w starszym wieku, które wolą żyć w pojedynkę jest coraz więcej. 
Jest też ciekawa kategoria: zwiększająca się grupa singli „z założenia”, ludzi, którzy mają odwagę, by żyć zgodnie ze sobą. W tej grupie ponad 50 proc. na pytanie, dlaczego żyją pojedynkę odpowiada, że z powodu braku odpowiedniej osoby. A to znaczy, że staliśmy się coraz bardziej wymagający w doborze partnera czy partnerki, również na płaszczyźnie seksualnej. A także, że stajemy się coraz bardziej asertywni, nie poddajemy się presji otoczenia, rodziny. Coraz mniejsze wrażenie robią na nas te standardowe pytania przy świątecznym stole: „kiedy się ożenisz, kiedy wreszcie wyjdziesz za mąż”. Coraz częściej mamy odwagę żyć zgodnie ze sobą. I mówimy tu o osobach hetero i homoseksualnych. Mamy coraz większą odwagę, by żyć zgodnie ze swoimi wartościami i z własnymi preferencjami seksualnymi. To też znacząca  zmiana w obyczajowości.   

Czy to nas nie doprowadzi do życia w osamotnieniu? 
Problem w tym, że w związkach też często doświadczamy samotności. Obserwuję to wśród swoich pacjentów. Mam wrażenie, że osoby cierpiące z powodu samotności w związku cierpią bardziej, niż te, które żyją samotnie. Bo to wiąże się dodatkowo z poczuciem własnej porażki – zainwestowaliśmy w związek, a on się nie sprawdził. 
Mamy też w Polsce coraz więcej rozwodów. To też jest przykład odwagi: zamiast z uporem tkwić w związku, który nie dał nam szczęścia, zamykamy go i wchodzimy w następny, z którym wiążemy nadzieje. To duża zmiana zwłaszcza w kontekście przywiązania do standardów religijnych, które zawsze odgrywały ogromną rolę. 

Już nie odgrywają? 
Nadal mają wielkie znaczenie, ale w grupie osób głęboko utożsamiających się z wiarą i jej dogmatami. Wśród pozostałych, nawet deklarujących się jako osoby wierzące, coraz częściej rozdzielamy te sfery. 
Wracając do kwestii zdrowotnych, warto zwrócić uwagę na wielki wpływ, jaki wywiera na nasze życie seksualne zmęczenie i stres. 31 proc. kobiet i 21 proc. mężczyzn skarży się, że odczuwa z tego powodu problemy z popędem. 
Ale znaczenie mają też bardzo tradycyjne lęki – w Polsce nadal aż 26 proc. kobiet i 13 proc. mężczyzn obawia się niechcianej ciąży. W stosunku do innych krajów zachodniej Europy jesteśmy wciąż daleko jeśli chodzi o bezpieczna antykoncepcję.
Ten niepokój zapewne będzie jeszcze większy pod wpływem wprowadzenia tzw. tabletki „dzień po” na receptę i ograniczenia jej dostępności. 
Kiedy pytałem Polaków o tę tabletkę, to 56 proc. opowiadało się za jej ogólną dostępnością w sytuacjach awaryjnych. Z największą akceptacją ta metoda spotkała się w grupie respondentów między 30 a 49 rokiem życia – 63 proc. badanych opowiedziało się zdecydowanie za możliwością skorzystania z tej metody. Mniej zwolenników miała w grupie 50+ – ok. 45 proc. 
Uważam, że tego rodzaju manipulowanie przez państwo procesem zdrowia seksualnego i reprodukcyjnego narusza sferę intymną, a tym samym zagraża poczuciu bezpieczeństwa i kobiet, i mężczyzn. Podobne stanowisko deklaruje większość naukowców i lekarzy.
Jest też większe otwarcie wobec osób homoseksualnych.  Nie jest z tym do końca dobrze, bo według badań wciąż wysoki jest procent osób, które uważają homoseksualizm za schorzenie i chciałoby osoby homoseksualne leczyć.  Wciąż wiele osób nie uznaje homoseksualizmu za normę, choć potwierdzają to wszystkie możliwe badania naukowe, że orientacja seksualna. Coś w tym zakresie się zmienia, choć powoli.

Rozmawiała Magdalena Bauman

Co nam przeszkadza w uprawianiu seksu

* Nietrzeźwość partnera – mówi o tym 11% kobiet, ale też 9% mężczyzn

* 14% mężczyzn obawia się, że nie sprawdzi się w seksie, ale i 6% kobiet ma takie obawy 

* 3% mężczyzn uważa, że ich ciało jest nieatrakcyjne i aż 12% kobiet 

* Brak higieny, brzydki zapach, nieświeży oddech – 7% kobiet i 4% mężczyzn skarży się na takie problemy z partnerem

* Obawę przed zakażeniem wirusem HIV zgłasza 5% mężczyzn i 3% kobie.

* Lęk przed chorobami przenoszonymi drogą płciową  deklaruje ją  2% kobiet, 5 % mężczyzn

* Poczucie winy moralnej, grzechu związane z uprawianiem seksu odczuwa 3% kobiet i 2 % mężczyzn

* 4% kobiet i 2% mężczyzn zmagających się z depresją potwierdza, że choroba utrudnia kontakty seksualne

Systematycznie obniża się wiek inicjacji seksualnej. Dziewczęta zaczynają wyprzedzać pod tym względem chłopców.

Na wzrost świadomości własnej seksualności wśród kobiet największy wpływ miały kolorowe czasopisma, piszące na ten temat.

Wiele osób po 50-tce rezygnuje z seksu. Kobiety, bo uważają, że już nie wypada, mężczyźni 
z powodu zaburzeń erekcji.

Niemal połowa społeczeństwa żyje w związkach formalnych, ale coraz więcej par wybiera wariant bez ślubu.

Zmęczenie i stres są coraz częściej powodem wielu problemów w sypialni  i obniżenia libido. 

Życie seksualne wciąż komplikuje nam lęk przed niechcianą ciążą. W Polsce stosowanie tabletek antykoncepcyjnych deklaruje 30 proc. kobiet. Wprowadzenie nakazu sprzedaży pigułki „dzień po” tylko na receptę jeszcze pogorszy sytuację.

Oryginalnie materiał pojawił się w magazynie Ach! Na Zdrowie.


Dodał(a): Izabela Popko , Środa 31.01.2018 (aktualizacja: 2018-01-29)
Ocena:

Dodaj komentarz

Wszystkie komentarze (3)

Awatar
Zdzich20
W przypadku seksu z nieznaną osobą bardzo łatwo jest zarazić się. Nigdy przenigdy nie uprawiać seksu z dopiero co napotkana osobą lub dopiero co poznanym facetem. Ryzyko jest zbyt duże.
Dodano: 2018-04-19 11:43:04 Zgłoś nadużycie
Anonim Dodano: 2018-03-12 23:52:33 Zgłoś nadużycie
Anonim
to przy takiej ilości osób płaczących że im się własne cialo nie podoba to może zamiast rezygnować z seksu który zbliża partnerów to ruszyć tyłek przed komputer, zamówić tabsy iqgreen i schudnąć te 10 kilo bez katowania się dietami nieskutecznymi albo myśleniem o tym, że ćwiczyć się nie chce... ehhh... głupi naród. jęczy, a nie robi nic żeby coś zmienić.
Dodano: 2018-01-31 13:00:40 Zgłoś nadużycie

Zobacz również

×